31 grudnia 2015

[#44] Podsumowanie 12/2015

źródło: We Heart It

Witajcie kochani!

To już dzisiaj, punktualnie o 24 pożegnamy Stary Rok i przywitamy Nowy – 2016. Nie będę się rozpisywała, postaram się w kilku słowach omówić, jaki był dla mnie 2015. Przede wszystkim obfitował w stres – pisałam pracę magisterską, co rusz miałam jakieś tzw. dedlajny, pod koniec stycznia miałam operację, potem sesję, koniec studiów, w sierpniu dorwałam pracę, a we wrześniu w końcu się obroniłam. Można powiedzieć, że od września (powiedzmy) żyję bezstresowo. Ogólnie mówiąc, był to trudny rok, ale obfitował w wiele zmian, z których się cieszę. Mam nadzieję, że 2016 będzie rokiem udanym – podobnie jak 2015 - i żeby było w nim mniej rozczarowań. Mam nadzieję, że podobnie jak w mijającym, będę potrafiła się odnajdywać w trudnych dla mnie sytuacjach. Wiele nie oczekuję, chcę być po prostu zdrowa i szczęśliwa.

Grudzień czytelniczy wyglądał u mnie tak:

♦ Przeczytane - 3
     1. Patrick Ness, Na ostrzu noża - recenzja
     2. Agnieszka Borys, Nadzieja - recenzja
     3. Renata Markowska, Do trzech razy sztuka - recenzja

♦ Książka miesiąca - brak

♦ Rozczarowanie – Nadzieja – bo autorka nie wykorzystała swojego potencjału, historia, którą opowiedziała była po prostu za krótka. Nie rozwinęła skrzydeł (więcej szczegółów znajdziecie w recenzji, już w Nowym Roku ;) / Do trzech razy sztuka – mocno kuleje język autorki.

♦ Przeczytane strony – 914

♦ Nabytki - 8
     1. Phil Bosman, Szczęście na każdy dzień (prezent gwiazdkowy od Tirin :*)
     2. Glenn Beck, Świąteczny sweter (j. w.)
     3. Mandale – kolorowanka (j. w.)
     4. Nina George, Lawendowy pokój (kupiona w antykwariacie :D)
     5. Richard Paul Evans, Zegarek z różowego złota (j. w.)
     6. Carlos Ruiz Zafón, Książę Parnasu (j. w.)
     7. Erin Morgenstern, Cyrk nocy (kupiona)
     8. Jacek Łopuszyński, Szept wody (egz. rec. od wyd. Novae Res)


♦ Wyzwania:
     1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 5,9 cm = 71 cm (173 cm)
     2. Z półki – 0 = 6 (16-20)
     3. 52 książki – 3  = 32 (52)

W porównaniu do listopada jest zdecydowanie lepiej, ale wyniki jakoś nie urywają mi… głowy ;). Niestety w tym roku nie udało mi się dobrnąć do 52 książek, a mijający rok zamykam z (tylko) 32.

♦ Perełki odkryte w 2015 (kolejność przypadkowa):
     1. Carrie Ryan, Las zębów i rąk  recenzja
     2. David Levithan, Każdego dnia – recenzja
     3. Agata Czykierda-Grabowska, Kiedy na mnie patrzysz recenzja
     4. Agata Kijora, Zmiennirecenzja


W porównaniu do ubiegłego roku jest ich strasznie mało. W głównej mierze trafiałam na fajne książki umilające czas, ale… nie poruszające mojego serducha.

♦ Rozczarowania roku:
     1. N. Coori, Zaryzykuję dla ciebie – recenzja
     2. Susanna Kaysen, Przerwana lekcja muzyki – recenzja
     3. Philipa Gregory, Żona oficera - recenzja
     4. Magdalena Dziuma, Na przekór przeznaczeniu – recenzja
     5. Nicholas Sparks, Jesienna miłość – recenzja
     6. Neil Gaiman, Gwiezdny pył – recenzja
     7. Agnieszka Borys, Nadzieja - recenzja
     8. Renata Markowska, Do trzech razy sztuka - recenzja


Okazało się, że w tym roku miałam „szczęście” do rozczarowań. Znalazły się tu pozycje nie tylko z niską oceną, ale i średnią. Szkoda, że tyle było smutnych zaskoczeń.

♦ Moja biblioteczka wzbogaciła się o 67 nowych „dzieci”:
     - kupiłam – 33
     - otrzymałam w prezencie – 20
     - egzemplarze recenzenckie – 14

Liczba wyświetleń – ponad 99 000 (!!!) <3

Obserwujących – 303 (rok temu było Was 248), a przez Google+ 312 (rok temu 247) - Witam Was gorąco! ;)

♦ Wyzwania… no cóż, poległam na każdym froncie:
     - Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – dobrnęłam do 71 cm. Brakło mi zaledwie 102 cm ;D
     - Z półki – w 2015 chciałam przeczytać od 16-20 książek nabytych przed 2015. Zatrzymałam się na… 6.
     - 52 książki – tu dobrnęłam do 32. Ale jak ktoś mnie kiedyś pocieszył – i tak czytam więcej niż statystyczny polak ;).

Plany na 2016? Kontynuuję wyzwania z 2015, czyli:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Zapisy na 2016 tutaj


Z półki

Zapisy na 2016 tutaj

52 książki


PRZYPOMINAJKA KONKURSOWA


To chyba byłoby wszystko, jeśli chodzi o 2015. Co życzyć na 2016? Przede wszystkim zdrowia, bo reszta jakoś sama się ułoży. I żebyśmy potrafili się cieszyć z małych rzeczy :)

POMYŚLNOŚCI W 2016!
D. :)

źródło: We Heart It

28 grudnia 2015

[#03] Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – wyzwanie czytelniczne na 2016 rok

Witajcie kochani!

2015 rok dobiega powoli ku końcowi i wraz z nim wyzwanie Przeczytam tyle, ile mam wzrostu. Niestety, ten rok dla mnie pod tym względem także okazał się klapą. Wyzwania nie ukończyłam, ale mam nadzieję, że może nadchodzący 2016 będzie tym przełomowym. Nie można się poddawać, prawa? :)

W pierwszej edycji wyzwania wzięło udział 188 osób, a w drugiej troszkę mniej, bo 155. Niektórzy uczestnicy już w pierwszej połowie roku zgłaszali, że zadanie wykonali, czym mnie niezwykle zaskakiwali. I nie mogę pojąć jak tego dokonali, bo od trzech lat nie potrafię dobrnąć do swoich 173 centymetrów. Chyba wychodzi na to, że jestem do tego wyzwania po prostu za wysoka ;). Ale nie poddam się! W 2016 roku znów spróbuję swoich sił. A Wy? Podejmiecie wyzwanie? ;)

Dla przypomnienia:

CEL WYZWANIA

Celem niniejszego wyzwania jest przeczytać tyle, ile mamy wzrostu, czyli: czytamy książkę, następnie mierzymy szerokość jej grzbietu, zapisujemy i sumujemy. 

ZASADY

1. Wyzwanie trwa od 1 stycznia 2016 do 31 grudnia 2016.
2. Liczą się WSZYSTKIE książki przeczytane między w/w czasie, niezależnie od tego:
     a) w którym momencie dołączyłeś/aś się do wyzwania,
     b) czy napisało się jej recenzje, czy nie,
     c) czy książkę czytasz drugi, trzeci, piąty czy setny raz.
3. Do wyzwania mogą przystąpić wszyscy i w każdym momencie, wystarczy skorzystać z niżej załączonego formularza. Osoby, które nie prowadzą bloga, mogą wkleić link do swojego profilu z wirtualnej biblioteczki np. Lubimy Czytać czy Na kanapie (zależy to od tego, gdzie macie założone konto).
4. Przeczytane centymetry mierzymy we własnym zakresie.
5. Jak mierzymy e-booki, m-booki i audiobooki:
     a)  szukamy tej książki w bibliotece, księgarni (etc.) i mierzymy szerokość jej grzbietu,
     b)  sprawdzamy ile taki „book” ma stron, szukamy w swojej biblioteczce książkę o takiej samej liczbie stron i mierzymy jej grzbiet,
     c) korzystamy z przelicznika, który znajduje się na bookznami.pl.przeczytaj-tyle-ile-masz-wzrostu/
6. Nie zaokrąglamy szerokości grzbietu (jeśli wychodzi nam np. 2,3 cm to tak zostawiamy).
7. Każdy uczestnik (bloger) zobowiązany jest do zamieszczenia podlinkowanego banera z wyzwaniem, który można pobrać poniżej.
8. Można w każdym momencie zrezygnować z wyzwania, jednakże nie popadajmy w skrajny pesymizm ;).
9. Zapisy na 2017 rok rozpoczną się pod koniec grudnia 2016.
10. W razie niejasności, proszę pytać!

Tradycyjnie poniżej znajdują się dwa rodzaje banerów – tęczowy i czarno-biały oraz lista do zapisów.

~klik~
 >>> ♦ ZAPISY ♦ <<<

Gotowi?
.
.
.
.
.
.
START!

!!! P O W O D Z E N I A !!!

 WZIĘLI UDZIAŁ


1.
37.
73.
2.
38.
74.
3.
39.
Jagoda
75.
linkaa
4.
40.
76.
5.
41.
77.
wercia
6.
42.
78.
7.
43.
79.
Majka
8.
Karolina
44.
80.
9.
45.
81.
10.
46.
82.
Pau
11.
47.
83.
12.
48.
84.
13.
49.
85.
14.
50.
86.
15.
Naci Naciaa
51.
87.
16.
52.
88.
17.
53.
89.
18.
54.
90.
19.
55.
91.
20.
56.
92.
21.
57
93.
22.
58.
94.
23.
59.
95.
24.
60.
96.
25.
61.
97.
26.
62.
98.
27.
63.
99.
28.
64.
100.
Marta
29.
65.
101.
Kasia
30.
66.
102.
31.
67.
Ada
103.
32.
68.
104.
33.
69.
Magda
105.
34.
70.
35.
71.
36.
72.

27 grudnia 2015

[#01] Z półki – wyzwanie czytelniczne na 2016 rok

Witajcie kochani!

Ze 2-3 lata po sieci krążyło chyba jedno z najbardziej pożytecznych wyzwań czytelniczych, w którym zawsze będę brać udział. Chodzi mi o wyzwanie Z półki, którego autorką była jedna z blogerek, jednakże jakoś w połowie tego roku zauważyłam, że zniknęła z blogosfery (a konkretnie jej strona – Wrota Wyobraźni). Szkoda by było, gdyby takie wyzwanie zostało zapomniane, dlatego też postanowiłam je „reanimować”. O co chodzi z tym wyzwaniem? Już tłumaczę.

Chyba każdy książkowy mól ma w swojej biblioteczce stertę nieprzeczytanych tytułów, które odkłada na starość lub „lepsze czasy”. Ponadto co roku do tej góry nieprzeczytanych książek dochodzą nowe i tak leżą, i czekają latami na to, abyśmy w końcu je przeczytali. Ideą wyzwania Z półki jest to, aby sięgać po książki, które zakupiliśmy, otrzymaliśmy jakiś czas temu. W tym przypadku będą to publikacje nabyte przed 2016 rokiem. Wyzwanie to, mam nadzieję, zmotywuje nas do czytania książek ze swojej biblioteczki, tym samym robiąc miejsce na nowe perełki.

Blogerka z Wrota Wyobraźni stworzyła kilka poziomów, do których można przystąpić:

Poziom 1 – liczba przeczytanych książek “z półki” – od 1 do 5
Poziom 2 – liczba przeczytanych książek “z półki” – 6-10
Poziom 3 – liczba przeczytanych książek “z półki” – 11-15
Poziom 4 – liczba przeczytanych książek “z półki” – 16-20
Poziom 5 – liczba przeczytanych książek “z półki” – 21-25
Poziom 6 – liczba przeczytanych książek “z półki” – 26-30
Poziom “Mistrz” – liczba przeczytanych książek “z półki” – powyżej 31

Nie będę ich zmieniać, bo w moim mniemaniu są bardzo dobre :).

Sami wybieramy poziom do którego będziemy startować. Podobnie jak w przypadku mojego drugiego wyzwania Przeczytam tyle, ile mam wzrostu zapisać się można przy pomocy niżej zamieszczonego linku odsyłającego do listy. Będzie mi niezmiernie miło, jak blogerzy, którzy prowadzą swoje blogi zamieszczą podlinkowany baner na swoich stronach :)

A teraz konkrety:

CEL WYZWANIA

Celem niniejszego wyzwania jest przeczytanie książek ze swojej biblioteczki nabytych przed 2016 rokiem. Każdy indywidualnie wybiera sobie poziom, do którego będzie startować.

ZASADY

1. Wyzwanie trwa od 1 stycznia 2016 do 31 grudnia 2016.
2. Liczą się WSZYSTKIE książki przeczytane między w/w czasie, niezależnie od tego:
     a) w którym momencie dołączyłeś/aś się do wyzwania,
     b) czy napisało się jej recenzje, czy nie,
3. NIE LICZĄ SIĘ KSIĄŻKI JUŻ PRZECZYTANE – to znaczy jeśli masz np. książkę nabytą w 2014 roku i w tym samym roku ją przeczytałeś, i chcesz ją przeczytać jeszcze raz w 2016 to ta pozycja już się nie liczy. Liczą się tylko nieprzeczytane książki nabyte przed 2016 rokiem.
4. Do wyzwania mogą przystąpić wszyscy i w każdym momencie, wystarczy skorzystać z niżej załączonego linku, który odsyła do formularza. Osoby, które nie prowadzą bloga, mogą wkleić link do swojego profilu z wirtualnej biblioteczki np. Lubimy Czytać lub Na kanapie (zależy to od tego, gdzie macie założone konto).
5. We własnym zakresie wybieramy, do którego poziomu będziemy startować.
6. Każdy uczestnik (bloger) zobowiązany jest do zamieszczenia podlinkowanego banera z wyzwaniem, który można pobrać poniżej.
7. Można w każdym momencie zrezygnować z wyzwania, jednakże nie popadajmy w skrajny pesymizm ;).
8. Zapisy na 2017 rok rozpoczną się prawdopodobnie pod koniec grudnia 2016.
9. W razie niejasności, proszę pytać!

A oto baner oraz lista do zapisów:


>>> ♦ ZAPISY ♦ <<<

Gotowi?
.
.
.
.
.
.
START!

!!! P O W O D Z E N I A !!!


 UCZESTNICY


1.
9.
17.
2.
10.
18.
3.
11.
19.
4.
12.
20.
5.
13.
21.
6.
14.
22.
7.
15.


8.
16.

23 grudnia 2015

...Święta tuż tuż...

Witajcie kochani!
 
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym Wam życzyć:
 
Spędzenia tego magicznego czasu z osobami, na którym Wam zależy i mocno je kochacie
Chociaż odrobiny śniegu za oknem
Pysznej kolacji wigilijnej
Bogatego Mikołaja, aby przyniósł same trafione prezenty
Szczerego uśmiechu i łez wzruszeń
Spokoju
Zdrowia
Ciepła
Kilku łusek karpia w portfelu (tak, to działa!)
I chwili zadumy


Cudownych Świąt! :)

D.

źródło: We Heart It

20 grudnia 2015

COORI N. - "Zaryzykuję dla ciebie"

N. Coori
Zaryzykuję dla ciebie

Novae Res 2015
s. 312
978-83-7942-950-9
Cena: 33,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 6/10

~*~

Ona – piękna kobieta o zranionej duszy.
On – przystojny mężczyzna, który jest źródłem jej cierpienia.
Czy miłość i namiętność okaże się silniejsza od bolesnych ran przeszłości?

Kiedy krucha i zraniona Rose Jenkins wraca w rodzinne strony na ślub siostry, nie spodziewa się, że jej życie zostanie wywrócone do góry nogami. A wszystko za sprawą Taylora Harta – jej pierwszej wielkiej miłości z lat młodzieńczych. Okazuje się, że lata rozłąki ani trochę nie osłabiły łączącego ich uczucia. Jednak przeszłość Rose nie daje o sobie zapomnieć.

~*~

Zaryzykuję dla ciebie zwróciło moją uwagę nie tylko niezwykle seksowną okładką (widzicie spojrzenie tego ładnego pana? Mam wrażenie, że ma ochotę mnie zjeść…), ale także fragmentami, które N. Coori umieszczała na swoim profilu na facebooku. Nie spodziewałam się, że autorka wyróżni mnie – proponując lekturę swojego dziecka. Otrzymałam od niej egzemplarz z niezwykle miłą dedykacją, która po prostu kazała mi wszystko rzucić w kąt i po prostu utonąć w historii. Niestety, spotkanie to nie było takie, na jakie byłam przygotowana…

N. Coori przedstawia nam parę pięknych, atrakcyjnych, doświadczonych przez los bohaterów – Rosemarię i Taylora, którym po prostu przeznaczone jest być razem. Ona – zadziorna kobietka z mroczną przeszłością, a On – uparty, bogaty, niezwykle pociągający i wymarzony przez jej rodziców zięć. Ich drogi po kilkuletniej rozłące znowu się łączą - na weselu, od którego zaczyna się bardzo namiętna, wyuzdana, z chwilami dramatu historia miłosna, czyli erotyk.

Przyznaję szczerze – nie spodziewałam się, że tak niezwykle sympatyczna i szalenie miła autorka potrafi wykreować tak bardzo wyuzdaną, momentami brutalną i skomplikowaną fabułę. W prostocie tkwi piękno – czasami wystarczy chwila zapomnienia, by przedobrzyć. W moich oczach N. Coori niestety przedobrzyła, trochę poszalała z fabułą. Mam wrażenie, że pozwoliła na to, aby pomysły po prostu żyły swoim życiem. Wydaje mi się, że ją pokonały i nie chciały się poskromić. Pomysły były dobre, ale zdecydowanie było ich za wiele, przez co powstał chaos. W trakcie lektury ze zdziwienia szeroko otwierałam oczy i pytałam samą siebie czy autorka to naprawdę wymyśliła (za każdym razem odpowiedź brzmiała niestety twierdząco…). N. Coori bardzo skomplikowała życie swoim bohaterom i zastanawiam się, czy nie za bardzo…  

To, co mnie raziło w oczy to wulgarne słownictwo dotyczące seksu. Dla innych ten aspekt nie stanowi żadnego problemu, ale ja jestem wrażliwą, artystyczną duszą (może czasami za bardzo), ale po prostu to do mnie nie trafiło. Zupełnie nie byłam na to przygotowana (liczyłam na wersję bardziej „ugłaskaną” – kulturalną). Przez to sceny zbliżeń nie wywoływały palpitacji serca (jak czasami się zdarza przy innych podobnych historiach), a jedynie odrazę. Poza tym nie za bardzo podobało mi się zachowanie głównej bohaterki – okazała się mało wiarygodna – mówiła jedno, a robiła drugie. Ponadto jej zachowanie nie do końca mi pasuje, to znaczy do osoby tak mocno zranionej przez los. Jednak podobało mi się to, że autorka starała się wykreować Rosemarię z jednej strony na silną i niezależną kobietę, a z drugiej na słabą, to znaczy cierpiącą, ale nie poddającą się. Natomiast głupota tej postaci momentami raziła mnie w oczy i musiałam złapać kilka głębszych oddechów, by się nie zapowietrzyć. No cóż, w życiu realnym też zdarzają się takie ewenementy, więc jeśli o to N. Coori chodziło, to okay, ale jeśli nie… To wolę milczeć. Rosemaria jest bardzo skomplikowaną bohaterką do scharakteryzowania. Były rzeczy, które mi się w niej nie podobały, a inne nie. Nie wiem, czy autorka zrobiła dobrze ujawniając bolesną przeszłość tej postaci na samym początku. Ja lubię, jak autor zmusza czytelnika do tego, aby ruszył głową – zastanowił się dlaczego bohater jest taki, a nie inny, może skłonił nawet do gdybania „jest taki bo to, czy tamto mu się przydarzyło” i dopiero pod koniec książki wyjawia prawdę, zaskakując nie tylko nas, czytelników, ale także samego siebie. Jeśli chodzi o drugą postać - Taylora, no cóż… Autorka nie miała problemu z jego kreacją w porównaniu do Rosemarii. Jest on zdecydowanie bardziej realną postacią, ciśnie mi się na usta typowy facet z romansów. I w sumie trochę taki jest – przystojny, bogaty, pociągający, obeznany w relacjach damsko-męskich oraz… beznadziejnie zakochany w swojej wybrance. Ale w sumie nie mam do niego zastrzeżeń, fajny facet i tyle.

1/3 książki (jeśli nie więcej) to sam seks – bohaterowie skupiali się głównie na fizycznej stronie miłości.

Był dla mnie jak wybawca, w końcu pokazał mi miłość [1]

Jeśli tak wygląda miłość (w fazie początkowej? Powrotu do miłości? Urzeczywistnieniu jej po długiej rozłące?), jaką N. Coori przedstawiła nam w Zaryzykuję dla ciebie, czyli opierającej się na kąśliwych uwagach i seksie, to ja podziękuję. Na początku książki (gdzieś) rozbawiło mnie jedno stwierdzenie bohaterki (przypominam, że na początku był seks!), że Taylor „pokazał jej miłość”. Serio? Chyba raczej jej fizyczną stronę, a szkoda, że tą drugą – bardziej dla mnie wartościową – zostawił na potem. Ale nie wszystko w życiu jest tak, jak sobie to wyobrażamy… W każdym bądź razie fragment ten obudził we mnie „złośliwą stronę mocy”.

Do czego mogę się jeszcze przyczepić… (pukam żartobliwie palcem w brodę). Nie mam doświadczeń na tym polu działania, ale seks po kilku tygodniach po operacji (w byciu po operacji już mam :P), szczególnie na tylnym siedzeniu w samochodzie jest (jak dla mnie) niewykonalny. Ja dopiero po dwóch miesiącach po „krojeniu” mogłam normalnie chodzić – bez bólu i nieznośnego uczucia ciągnięcia. Nie wyobrażam sobie tego, że w takim stanie mogłabym tak się zabawiać, jak bohaterka… Jak dla mnie to niewykonalne, ale podobno dla chcącego nic trudnego.

Cała historia jest niekiedy przerysowana, nierealna i przelukrowana, ale jednak przyjemna (pomijając ten wulgarny seks). Autorka naprawdę napracowała się tworząc te kreatywne porównania, którymi sprawiała, że mój śmiech nie raz zwabiał moją mamę do pokoju z pytaniem malującym się na jej twarzy.

Był skupiony na wpatrywaniu się we mnie z intensywnością płatnego mordercy, który odnalazł swoją długo wyczekiwaną ofiarę. [2]

I inne równie rozbrajające teksty:

Taylor był cały i zdrowy. Nie mogło być inaczej. Cholera, przecież to Taylor Hart, najlepsza partia, jaka mogła mi się trafić. [3]

Ostatnie rzeczy, do których się przyczepię: N. Coori wprowadziła w dialogi zwroty w języku obcym. Przydały by się do nich przypisy, bo nie wszyscy są poliglotami i znają pięć różnych języków (a nie wszyscy czytelnicy są tak aktywni, by sprawdzać w słowniku ich znaczenia. To taka moja sugestia na przyszłość). I ostatnia rzecz: zakończenie – było ono trochę do przewidzenia: dramatyczne i pozostawiające czytelnika w niewiedzy.

Zaryzykuję dla ciebie nie jest książką odkrywczą – nie wnosi ona niczego nowego na rynek książki. Śmiem nawet twierdzić, że takich historii (podobnych oczywiście), jest wiele. Dla autora sztuką jest, by jego dziecko wyróżniło się „czymś” na tle innych jemu podobnych historii. Ja niestety nie widzę niczego takiego – wtapia się w inne historie, które z czasem umkną z naszego umysłu. Nie powiem, jest to przyjemna, niezobowiązująca, pikantna i momentami trzymająca w napięciu historia, która swoim (ukrytym) humorem poprawia nastrój. Nie jest to idealny debiut, ale jak na początek nie jest źle.

~*~

Ludzie, którzy dostają drugą szansę, zwykle są zdeterminowani i stają na wysokości zadania, byleby tylko naprawić błędy przeszłości. [4]

Nieważne, ile razy upadniemy na ziemię, zawsze wstaniemy odmienieni i doświadczeni kolejnymi zawodami, które nas umocnią i sprawią, że staniemy się silniejsi… [5]

Nie da się […] przygotować na czyjąś śmierć, przychodzi ona niespodziewanie, zasiewając w naszych sercach niewyobrażalny ból, którego na żadne sposoby nie można wypędzić. Sieje spustoszenie, zabiera części naszej osobowości i pozostajemy odmienieni na resztę naszego życia. [6]

[…] trzeba cieszyć się nawet z najmniejszych chwil, których już potem nie da się zwrócić. [7]

~*~

Za możliwość lektury dziękuję ślicznie autorce :)

___
[1] N. Coori, Zaryzykuję dla ciebie, Gdynia 2015, s. 128.
[2] Tamże, s. 17.
[3] Tamże, s. 285.
[4] Tamże, s. 144.
[5] Tamże, s. 146.
[6] Tamże, s. 217.
[7] Tamże, s. 241.

16 grudnia 2015

[#05] Konkurs – Życzenia Na Święta


Witajcie kochani!

Tak, to właśnie to od jakiegoś czasu dla Was przygotowywałam. Pierwotnie miał mieć on inną formę, ale życie i inne zawirowania losowe sprawiły, że jest taki, a nie inny :). Ale do rzeczy.

Każdy lubi dostawać prezenty (szczególnie książki, nie? ;)), ale równie wielką frajdę sprawia ich przygotowywanie, to znaczy: wymyślanie, kupowanie - ewentualnie tworzenie ich własnoręcznie, pakowanie w te bajeczne papiery z motywami świątecznymi oraz na samym końcu – dawanie ich i patrzenie na reakcję obdarowanego. Ja to kocham, mam nadzieję, że Wy także ;)

Konkurs, z którym do Was dzisiaj przychodzę jest bardzo świąteczny, ale nagroda-prezent, trafi do zwycięzcy dopiero po nowym roku. Osoba ta będzie miała przedłużone Boże Narodzenie ;).

Nagrodą jest po prostu prezent-niespodzianka, do którego oprócz książek-niespodzianek dorzucę troszkę świątecznych dodatków i słodyczy, które umilą rozkoszowanie się lekturą w te zimowe wieczory ;)

Zadaniem Waszym jest po prostu napisanie życzeń do osoby, która Cię zraniła, skrzywdziła lub rozczarowała.

Czas macie do końca 2015 roku, czyli do 31 XII 2015.

Może się okazać, że wybiorę także kilka wyróżnień, które również obdaruję jakimś małym upominkiem. ;).

Teraz zasady w pigułce:

1. Organizatorką konkursu jest Dzosefinn, autorka niniejszego bloga, tj. dzosefinn.blogspot.com.
2. Nagrody sponsoruje Dzosefinn oraz wydawnictwo Novae Res.
3. Konkurs trwa od 16.12.2015 do 31.12.2015.
4. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do tygodnia od zakończenia konkursu.
5. Zadaniem uczestnika jest napisanie życzeń świątecznych do osoby, która Cię zraniła, skrzywdziła lub rozczarowała. Oczywiście zgłoszenia przyjmowane są pod niniejszym postem.

WZÓR ZGŁOSZENIA:

 Nick
adres e-mail
odpowiedź

6. Nadesłane prace będą oceniane przeze mnie, oraz moje doradczynie. Decydujący głos oczywiście należy do mnie.
7. Do konkursu mogą przystąpić osoby mieszkające tylko na terenie Polski.
8. Zwycięzcę o wygranej poinformuję drogą elektroniczną.
9. Laureat ma 5 dni na przesłanie danych do wysyłki. W przypadku braku kontaktu zostanie wyłoniony inny zwycięzca.
10. Nagroda zostanie wysłana do dwóch tygodni od otrzymania danych korespondencyjnych.
11. Nie jest to wymagane, ale byłoby mi miło, gdybyście umieścili baner konkursowy na swoich blogach i stali się obserwatorami mojej strony. :)


Zatem do dzieła moje kruszynki! Powodzenia!


Czas
.
.
.
.
.
START!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...