20 października 2014

PIKE Arilynne - "Ocalona"

źródło: Matras.pl
Aprilynne Pike
Ocalona
(Earthbound)

tł. Donata Olejnik

Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014
s. 326
978-83-10-11756-4
Cena: 29,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,4 cm)
+ 52 książki

Ocena: 6/10

~*~

     Tavia traci w katastrofie lotniczej rodziców, a sama – jako jedyna osoba na pokładzie – cudem uchodzi z życiem. Zamieszkuje u dalszej rodziny, chodzi na psychoterapię oraz… podkochuje się w przystojnym Bensonie. Kiedy ukazuje jej się tajemniczy chłopak widmo, a wokół dzieje się coraz więcej niezrozumiałych rzeczy, dziewczyna zaczyna podejrzewać, że przeszłość kryje niejeden sekret… Nie wie jednak, że świat chyli się ku upadkowi, a szansą na ocalenie jest połączenie się z chłopakiem z wizji i porzucenie Bensona. A to jedyna rzecz, której Tavia nie zamierza zrobić…
~*~

     Mówi się, że samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu, ale gdy dojdzie już do katastrofy to przeważnie większość (jeśli nie wszyscy) pasażerów znajdujących się na jego pokładzie giną. Co tu zresztą ukrywać, przykładów jest niestety wiele… Zdarzają się jednak cudowne ocaleni, którzy wbrew wszystkiemu przeżywają. Dostają drugie życie, mogą zacząć od nowa, mają możliwość przewartościowania go i zmiany dopóki mają czas.

Koniec jest początkiem czegoś nowego…

     Nastoletnia Tavia była jedną z pasażerek tego feralnego lotu do, być może, swojej wymarzonej przyszłości. Niestety katastrofa niszczy nie tylko jej zdrowie, ale także rodzinę. Jej przyszłość zostaje przekreślona grubą, czerwoną kreską i w ten sposób trafia pod skrzydła wujostwa, którzy próbują przywrócić ją do normalnego życia. Jednak pozostaje pytanie jak normalnie funkcjonować, skoro wszystkie marzenia oraz to i kogo się kochało przestało istnieć? W dojściu do siebie po traumatycznym wydarzeniu, oprócz lekarzy specjalistów, ma jej pomóc pani psycholog, a także poniekąd również chłopak od książek, którzy nie pokazują Tavii swojej prawdziwej twarzy…

     Aprilynne Pike obiła mi się o uszy kilka lat temu, a to za sprawą serii o wróżkach, do której byłam (i w dalszym ciągu jestem) sceptycznie nastawiona. W momencie pojawienia się na rynku Ocalonej stwierdziłam, że może warto spróbować, skosztować, twórczości pani Pike. Jak to spotkanie wyszło? Szczerze powiedziawszy, ani historia, ani postacie jakoś nie wbiły mnie w fotel w trakcie lektury, chociaż muszę przyznać, że kilka razy autorce udało się mnie zaskoczyć. Fabuła Ocalonej jest powieleniem schematu książki dla nastolatek, mamy tutaj młodą dziewczynę, która odkrywa w sobie tajemne moce, tajemniczego i przystojnego nieznajomego oraz równie pociągającego przyjaciela, czyli jak widać typowy trójkącik. Mimo schematu autorka postanowiła trochę urozmaicić czytelnikom lekturę dodając trochę tajemnic oraz niejednoznaczności. Nawet pociągający przyjaciel po ¼ treści staje się podejrzany, podobnie jak pozostali bohaterowie, którzy otaczają niczego nieświadomą dziewczynę. To z kolei prowadzi do przypuszczeń, które w konsekwencji rzeczywiście się spełniają. Jest jednak jedno małe „ale”. „Ale” autorka tak sprawnie lawiruje pomiędzy tym wszystkim, że wywołuje to podziw i… ciekawość (tak!) – co stanie się dalej. Pani Pike zostawia wiele pytań bez odpowiedzi, i to takich, które nie pozwalają czytelnikowi spokojnie zasnąć. To z kolei jest dobre, bo pobudzoną ciekawość tak łatwo nie da się zagłuszyć i mimo całej reszty jest się skłonnym zajrzeć do kontynuacji.

     Jeśli chodzi o postaci, to jak wspomniałam wcześniej, mamy tu (nie)typową nastolatkę zmagającą się z przeżytą traumą. Tavia wzbudziła moją ciekawość dopiero w momencie ujawnienia swojego talentu (ludzkiego talentu, który dzieli razem ze mną). Zabrakło mi w niej głębi, niestety pod względem emocjonalnym okazała się ona trochę płaska, i mimo budzących się w niej mocy, nudna. Nie zaskakuje i nie przyciąga na długo uwagi. Trochę inaczej sprawa ma się z Bensonem i pozostałymi, którzy przez swoją niejednoznaczność stają się bardziej intrygujący i pobudzają wyobraźnię czytelnika. Jeśli chodzi o trzeciego jegomościa (Quinna) to trudno coś konkretnego na jego temat napisać, bo tak naprawdę nie poznajemy go jako konkretnej postaci, ale jako kogoś nierealnego i ulotnego. Można powiedzieć, że jest tylko zwiastunem, którego w pełnej krasie będziemy mogli podziwiać dopiero w kontynuacji Ocalonej. Zresztą mam wrażenie, że cała Ocalona jest dopiero preludium do właściwej akcji, na którą zamierzam spokojnie czekać.

     Autorka bardzo plastycznie ukazała świat Tavii, bez żadnych trudności wnikamy do tej rzeczywistości. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że stajemy się nawet jej częścią. Może wynika to poniekąd z stłumionego przez katastrofę talentu głównej bohaterki, w każdym bądź razie nie można Ocalonej odmówić jednego – klimatu, który bez wątpienia pozytywnie nastraja czytelnika  Jeśli chodzi o fabułę jest ona niezwykle dynamiczna, wszystko bardzo szybko się dzieje i czasami przydałaby się chwila na złapanie przez bohaterów (i czytelnika) oddechu. Niestety jest również momentami przewidywalna, ale widać, że autorka stara się to niwelować wszelkimi możliwymi sposobami. Jednak, mimo wszystko, nawet nieźle jej to wyszło.

     Ocalona nie jest jakimś ambitnym dziełem literackim, jednakże przy jej lekturze można spokojnie popłynąć (odpłynąć) do świata fikcji. Dla mnie okazała się średnią pozycją, która jednak nie pozwala o sobie zapomnieć. Z pewnością sięgnę po kontynuację, bo chcę poznać dalsze losy Tavii, Bensona i pozostałych bohaterów.

~*~

     […] wiedza i czucie to dwie różne sprawy [1]

     Ludzie robią różne głupstwa dla tych, których kochają. [2]

     […] należy przeżywać każdy dzień tak, jakby był ostatnim dniem życia. [3]
                    
~*~

Za możliwość lektury, dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat

___
[1] PIKE A.: Ocalona. Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie 2014, s. 29.
[2] Tamże, s. 180.
[3] Tamże, s. 264.

16 października 2014

PROVOOST Anne - "W cieniu arki"


Anne Provoost
W cieniu arki
(De arkvaarders)

tł.  Ryszard Turczyn

EZOP  2010
s. 376
978-83-89133-50-2
Cena: 29,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,7 cm)
+ 52 książki

Ocena: 9/10

~*~

     Re Jana, dziewczyna z Kanaanu, opuszcza wraz z ojcem swoją wioskę na mokradłach – obydwoje ciągną na trzcinowych noszach sparaliżowaną matkę. Zafascynowały ich opowieści przygodnych wędrowców o ludzie budującym pośrodku pustyni wielki drewniany statek. To, co ukaże się ich oczom po przybyciu na miejsce, wyda im się rzeczywistością tak szaloną, że aż nie do pojęcia. Zderzenie dwu odmiennych kulturowo światów, epicka wizja przygotowań Noego do zapowiedzianego przez Boga potopu przedstawiona z punktu widzenia młodziutkiej outsiderki przydają powieści nadspodziewanej głębi i dramatyzmu. Jest to książka niezwykła – pełna pytań o sprawy ostateczne, jak choćby o sens boskiej decyzji i ludzkiej ofiary, a jednocześnie niezwykle plastycznie oddająca narastający klimat grozy przed zbliżającym się kataklizmem. Zakazana miłość Re Jany i jednego z synów Noego, ich nieposłuszeństwo wobec przesądzonego zdawałoby się losu, urasta do rangi wielkiej metafory, aktualnej i w naszych czasach.

~*~

     Potop najczęściej kojarzony jest z lekturą szkolną (drugą częścią trylogii o potopie szwedzkim) naszego rodzimego noblisty z 1905 r. czyli Henryka Sienkiewicza. Zaraz za tym stoi historia opisana w Starym Testamencie o zagładzie ludzkości. Ten drugi tekst stał się dla wielu twórców, przede wszystkim filmowców, którzy na podstawie biblijnego potopu stworzyli wiele jego odzwierciedleń. Chyba każdy kojarzy Evana Wszechmogącego, czyli XXI-wieczną wersję (komediową) katastrofy, bądź tegoroczną nowość (i jednocześnie bardziej tradycyjną) Noe. Wybrany przez Boga. Do tej pory spotykałam się tylko z filmowymi wersjami potopu, więc W cieniu arki Anne Provoost było dla mnie dosłownym objawieniem – czymś nowym i niezwykle intrygującym.

     Historię Noego i jego rodziny powinien znać każdy, więc nie będę jej tutaj przytaczać. W cieniu arki ukazuje podkoloryzowaną (a może poniekąd prawdziwą?) wersję potopu, w której do głosu dopuszczono młodą dziewczynę Re Janę. Opowiada ona o życiu w tytułowym cieniu arki. W trakcie pobytu wśród ludu budującego statek powraca myślami do swojego dzieciństwa oraz snuje plany na przyszłość, która za chwilę ma zniknąć pod ciężarem teraźniejszości. Bohaterka przybliża nam sylwetki tych sławnych oraz nieznanych nikomu postaci. Znany z wielkiego oddania i miłości do Boga, Noe nabiera kształtów i charakteru, w Starym Testamencie ukazano go jako sługę Boga, tutaj również jako ojca i męża. Poznajemy bliżej także jego żonę oraz synów, którzy razem z nim zostali „wybrani” i gdy nadejdzie czas skryją się we wnętrzu arki.  Wszyscy oni dostają duszę i drugie życie, i mimo, że ich historię znamy, to wykreowana przez autorkę fabuła nabiera świeżości, a co za tym idzie, niekiedy również nieprzewidywalności.

     Dzięki Anne Proovost potop odkrywamy na nowo. Nie jest tylko suchym opisem, lecz czymś niezwykle realnym, ogromnym i przerażającym. Od pierwszych stron wnikamy w czasy Noego i aż trudno uwierzyć, ale staje się on nam tak bliski, jak XXI w., w którym żyjemy. Całej historii pikanterii dodaje także miłość dwóch różnych od siebie ludzi.

     Autorka wykreowała niezwykle realny i namacalny świat, bardzo klimatyczny i jak wspomniałam wcześniej, momentami również przerażający. Bohaterowie są równie fascynujący i prości jak opisana fabuła. Co tu dużo pisać, jestem nimi zauroczona, ich odmiennością, postawą i charakterem. Przy nich nie sposób nudzić. Główna bohaterka, dzięki której poznajemy ów świat jest specyficzną postacią, albo się ją od razu polubi, albo nie. Jest wielowymiarową osobą, która w swoim wnętrzu skrywa dwie Re Jany, obie jej twarze hipnotyzują i trafiają bezpośrednio do kobiecego serca – bo jak wiadomo, my, czyli płeć piękna mamy dwie twarze, a Re Jana jest tego niezbitym dowodem. Jeśli chodzi o styl, to nie jest to taki, do którego nas przyzwyczajono, ale również nie jest on stricte starotestamentowy, przez który nie dałoby się przebrnąć.

     W cieniu arki jest już trzecią książką Anne Provoost jaką miałam okazję i przyjemność przeczytać. Moja przygoda z jej twórczością zaczęła się od fenomenalnych Upadków (EZOP 2006), a następnie trochę mniej czarująca Róża i wieprz (Sic! 2005). Autorka wróciła do mojego życia w fenomenalnym stylu, W cieniu arki to moim zdaniem druga jej perła, która pozostanie ze mną do końca życia.

~*~

     Noc to nic więcej, jak tylko brak kolorów. [1]

     Posiadanie rzeczy jest zwodnicze, daje poczucie, że ma się jakąś przyszłość, jakieś widoki. [2]

     […] zupełnie inaczej patrzymy na ludzi, kiedy wiemy, że niedługo umrą. [3]

     Człowiek martwi się tylko na początku podróży. Po jakimś czasie zmartwienie ustępuje miejsca zbawiennemu zobojętnieniu. [4]

     - Czemu więc zgodziłaś się podążać za tym marzeniem, pani?
     - Człowiek musi mieć coś swojego – odrzekła. – A marzenie jest lepsze od pustki. [5]

___
[1] PROOVOST A.: W cieniu arki. Warszawa: EZOP 2010, s. 15.
[2] Tamże, s. 214.
[3] Tamże, s. 255.
[4] Tamże, s. 298.
[5] Tamże, s. 325.

14 października 2014

To już 3 lata... ;)

źródło: Bookish Little Me

Witajcie kochani!

     Dzisiaj mija trzeci rok odkąd założyłam niniejszego bloga. Długo, prawda? Nie mogę uwierzyć, że to już trzy lata… Owszem, miałam wzloty i upadki (aktualnie przeżywam swoisty upadek), lecz zawsze starałam (i staram) się wychodzić z nich obronną ręką (woda sodowa również jest czymś, z czym trzeba walczyć). Przez ten rok zmieniło się wiele w moim życiu, a taką chyba największą zmianą, jaka się we mnie dokonała to przestałam uczestniczyć w tzw. „wyścigu szczurów”, to znaczy przestałam dążyć do tego, by mój blog był najlepszy, najpiękniejszy, najpoczytniejszy etc. Nie ma sensu na siłę pchać się tam, gdzie Cię nie chcą. I już, podobnie z szukaniu czytelników, bo jeśli jest im „przeznaczone” być nimi w przyszłości, to będą i już. Niezależnie od tego, co bym zrobiła (lub nie).

     Od ponad pół roku postawiłam na skromność i przejrzystość bloga (widać to po ręcznie rysowanych przeze mnie rysunkach, które znajdowały się - i będą znajdować - w nagłówku bloga). 

     A teraz przyszedł czas na podziękowania. W pierwszej kolejności chciałabym podziękować ludziom, pośrednikom pomiędzy mną, a wydawnictwami, dzięki którym mam możliwość poznawać nowe perełki i na łamach dzosefinn.blogspot.com dzielić się nimi z Wami. Dziękuję za okazane zaufanie, w dalszym ciągu będę starała się (na równie wysokim poziomie) wywiązywać ze swoich obowiązków. Następnie chciałabym podziękować autorom za ich propozycje – każda taka sytuacja bardzo mi pochlebia, dziękuję! Całusy również ślę moim przyjaciółkom, dzięki którym wybieranie laureatów konkursów nigdy nie było trudne. Tirindeth za wprowadzenie do świata recenzentów, rady, wsparcie, szczerość i otwartość (a także cierpliwość), prawdziwym czytelnikom, którzy czytają i świadomie komentują moje wypociny, oraz tym, którzy są ze mną od początku „kariery recenzenckiej”.

D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę

źródło: Blog InfoPraca

     A teraz zmykam na zajęcia ;) – jak wrócę postaram się nadrobić zaległości blogowe na waszych stronach.


12 października 2014

FORMAN Gayle - "Jeśli zostanę"

Gayle Forman
Jeśli zostanę
(If I stay)

tł. Hanna Pasierska

Nasza Księgarnia, 2010
s. 245
978-83-10-11756-4
Cena: 24,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,6 cm)
+ 52 książki

Ocena: 7/10

~*~

Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?

Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.

~*~

Wypadki zdarzają się codziennie i niestety, niektóre z nich niosą ze sobą tragiczne w skutkach konsekwencje. Ludzie, do których uśmiechnęło się szczęście wychodzą z nich bez szwanku lub z kilkoma siniakami i guzami. Tym, którym szczęście nie dopisało stają się na zawsze kalekami – na ciele i duszy. Są również tacy, co odchodzą po cichu do lepszego świata. Dlaczego przeważnie jest tak, że sprawcy są tymi szczęściarzami, a nie ich ofiary? Gdzie sprawiedliwość?

Mia i jej rodzina potwierdza ten przykry schemat. Ulegają oni wypadkowi, który zawiesza dziewczynę w niezrozumiałym dla niej stanie. Jest świadkiem walki o swoje życie, w trakcie której musi podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji – zostać, czy nie? Ten niełatwy wybór mają ułatwić jej wspomnienia z dotychczasowego życia. Odejdziesz, czy zostaniesz, Mio? Decyduj…

Książkę miałam w planach już od jakiegoś czasu, ale dopiero film zmotywował mnie (i właścicielka książki, od której ją pożyczyłam – dziękuję Ci! :*) do jej lektury. Przede wszystkim (jak dla mnie) fabuła opowiedziana przez panią Forman okazała się zdecydowanie za krótka. Podobno jest kontynuacja, chyba będę musiała się za nią rozejrzeć. Jeśli zostanę jest historią, która balansuje na granicy życia i śmierci, a także zmusza czytelnika do zastanowienia się nad wieloma różnymi sprawami - nie tylko nad życiem w ogólnym znaczeniu, ale przede wszystkim nad podejmowanymi wyborami i ich konsekwencjami. Ponadto zostawia nas, czytelników, z wieloma pytaniami, m. in. co dzieje się z człowiekiem będącym w stanie śpiączki – czy tak jak Mia jest świadkiem wszystkiego, co się dzieje wokół, czy jednak nie? Autorka ukazała tę historię w prosty sposób i posiada niezwykle duży ładunek emocjonalny. Przy lekturze Jeśli zostanę nie raz byłam wzruszona, chwilami na mojej twarzy pojawiał się nawet delikatny uśmiech. Fabuła jest niezwykle przejmująca i z pewnością poruszy niejedno wrażliwe serce czytelnika. Może nawet uroni łezkę nad losem doświadczonej przez życie bohaterki? Nie znajdziecie w niej jednak niespodziewanych zwrotów akcji, czy też spektakularnej przemiany postaci.

Jeśli chodzi o bohaterów, to z pewnością są to pozytywne postaci, które jednak nie wywołują w czytelniku jakiś mocniejszych i głębszych emocji (przynajmniej tak było w moim przypadku). Są oni z pewnością realistyczni, lecz nie na tyle, by „wyjść” do czytelnika z książki. Mia stanęła przed bardzo trudnym wyborem. Całym sercem współczułam jej i z mocno bijącym sercem przyglądałam się rozwojowi wydarzeń.

Trudno mi coś więcej na temat tej książki napisać, ponieważ spodziewałam się po niej fajerwerków (osoby, które są po jej lekturze takie właśnie wrażenia obiecują), a otrzymałam tylko iskry. Jak dla mnie historia jak historia, owszem porusza i wyzwala wzruszenie, ale nie oddziałuje na tyle mocno, by została ona ze mną do końca życia. Przeczytałam wiele wzruszających książek i coraz trudniej jest mnie wzruszyć. Jeśli zostanę okazała się przyjemną lekturą, lecz to wszystko.

~*~

[…] czasem nie ma się wyboru. [1]

„Powaga” kojarzy mi się z grobem, do którego się trafia, kiedy na tym świecie sprawy poszły źle. [2]

Ludzie wierzą w to, w co chcą wierzyć. [3]

Każda fikcja jest oparta na faktach. [4]
                    
Uświadamiam sobie nagle, że umieranie jest proste. To życie jest trudne. [5]

Czasem człowiek dokonuje w życiu wyboru, a czasem to wybór stwarza człowieka. [6]

~*~
W serii Zostań, jeśli kochasz (Jeśli zostanę) ukazały się:
Jeśli zostanę (Zostań, jeśli kochasz) // Wróć, jeśli pamiętasz

___
[1] FORMAN G.: Jeśli zostanę. Warszawa: Nasza Księgarnia 2010, s. 35.
[2] Tamże, s. 58.
[3] Tamże, s. 81.
[4] Tamże, s. 129.
[5] Tamże, s. 185.
[6] Tamże, s. 201.

8 października 2014

GAARDER Jostein - "W zwierciadle, niejasno"

źródło: Matras
Jostein Gaarder
W zwierciadle, niejasno
(I et sperl, I en gåte)

tł. Iwona Zimnicka

Jacek Santorski & Co, 1998
s. 190
83-88875-95-7
Cena: 20,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,2 cm)
+ 52 książki

Ocena: 5/10

~*~

Jostein Gaarder znów zaprasza do rodzinnego czytania dorosłych, młodzież i dzieci. 

Tym razem przeniesiemy się w świat mistyki, tajemnic natury umysłu, duszy i ciała, granic poznania, zagadki stworzenia. Pytań o sens życia i śmierci. Za sprawą anioła Ariela (a może tylko potęgi wyobraźni) ciężko chora dziewczynka Cecylia przechodzi na drugą stronę lustra, w którym niejasno, jak to określił św. Paweł, odbija się Rzeczywistość. Uczestniczymy w cudzie, dzięki któremu oswojony zostaje lęk przed śmiercią i odkryte to, co nieuchwytne. Zaś to, czego ciągle nie ogarnia nasz umysł, pojmuje serce... 

~*~

Na Josteina Gaardera natknęłam się (nie przez przypadek) kilka lat temu, a to za sprawą Dziewczyny z pomarańczami. Lektura tego tytułu okazała się wyjątkowo silną bombą emocjonalną, po której przez dłuższy czas nie potrafiłam się otrząsnąć i pozbierać. Już wtedy wiedziałam, że to dopiero początek przygody z twórczością autora. Rzadko zdarza mi się, by po jednej książce twórca jej trafił na listę moich ulubieńców (co się wiąże z braniem w ciemno wszystkich jego książek), a on zrobił właśnie taki duży krok. Wszystko dzięki Dziewczynie z pomarańczami, którą będę chyba nosiła w sercu do końca życia. W zwierciadle, niejasno to druga przeczytana przeze mnie pozycja Gaardera (jak wspomniałam wcześniej „wzięta w ciemno”), byłam ciekawa jaka historia kryje się za tym naprawdę niejasnym i trochę tajemniczym tytułem.

Książka opowiada historię pewnej dziewczynki, a dokładnie kilka dni z jej życia. Powoli, wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a świat zostaje otulony grubą warstwą śniegu. Magia i zapach tych radosnych świąt powoli roznosi się po całym jej domu, aż w końcu, nieśmiało przekracza próg pokoju Cecylii. Dziewczynka przykuta przez chorobę do łóżka może tylko duchem uczestniczyć w tych gorączkowych przygotowaniach. Mimo złego stanu zdrowia Cecylia jest niezwykle pogodną i gadatliwą osóbką, która ma w sobie bardzo wielką chęć życia. Te święta okażą się dla niej niezwykłe, ponieważ odkryje tajemnice, które są znane tylko istotom podobnym do Ariela…

W zwierciadle, niejasno jest książką o dzieciach dla dzieci – o ich marzeniach, wątpliwościach – po prostu o tym wszystkim, co wiąże się z dzieciństwem. Jest także o rodzinie, która zmaga się z problemami związanymi z ciężko chorym dzieckiem. Autor w niezwykle realistyczny sposób ukazał bezradność rodziców i dziadków wobec gasnącego na ich oczach dziecka. Sama ta sytuacja już wywołuje wzruszenie, a co powiedzieć, kiedy w życiu chorego dziecka „pojawia” się ktoś, o kim rodzina nie ma zielonego pojęcia?

Historia ukazana jest w sposób prosty (dla starszego czytelnika może się on okazać za prosty), lecz ciekawy. Niektóre wywody i odpowiedzi na pytania okazały się (jak dla mnie) nazbyt głębokie, niekiedy zachowanie małej bohaterki, a raczej spojrzenie na świat było tak poważne, że można uznać iż było udawane, powstała w pewnym sensie karykatura jej charakteru. Mogę to porównać do sytuacji, kiedy dziecko chce uchodzić za mądrzejsze, niż w rzeczywistości jest – używa słów, które nie pasują do jego wieku. Jak dla mnie używała ona zbyt wyniosłego stylu, co niestety przeszkadzało mi w odbiorze całej historii. Często czułam się jak dziecko, któremu wszystko dokładnie się wyjaśnia, bo nie zrozumie. A prawda jest taka, że często dziecko rozumie więcej niż inni zakładają.

Plusem książki z pewnością jest uchwycony klimat nie tylko świąt, ale także Skandynawii, gdzie akcja ma miejsce. Zabrakło mi tylko widoku Zorzy Polarnej (na którą „choruję” od dawna), ale czym ona jest w porównaniu do rozmów o tajemnicach Nieba i Ziemi? Również ukazane emocje nadają tej historii „głębszego” sensu.

Niestety nie trafiłam, jeśli chodzi o tę książkę, jestem poniekąd zaskoczona, bo byłam pewna, że będzie to historia zbliżona do wychwalanej przeze mnie Dziewczyny z pomarańczami – głęboka, poruszająca, mająca nietuzinkowych bohaterów, opowiedziana w sposób prosty i nieudziwniony oraz zapadająca w pamięć na długie lata. Tym razem Gaarder mnie nie zachwycił, nie oznacza to jednak, że na tym tytule skończę przygodę z jego twórczością. Ponadto to, że mnie nie oczarowała nie znaczy, iż innych czytelników nie oczaruje. Moim zdaniem W zwierciadle, niejasno ma do tego duże predyspozycje. Na swój sposób jest wyjątkowa, ale niestety nie dla mnie. Szczerze powiedziawszy podobała mi się idea Gaardera jaką chciał uchwycić na kartach W zwierciadle, niejasno, ale niestety, jak dla mnie, trochę gorzej mu poszło w prowadzeniem jej w życie.   

~*~

Płaczemy, kiedy coś jest smutne. Ale też chętnie ronimy łezkę, gdy coś jest piękne. Na widok czegoś zabawnego albo brzydkiego śmiejemy się. Być może robi nam się smutno, kiedy patrzymy na coś pięknego, ponieważ wiemy, że to nie będzie trwało wiecznie. A widząc coś brzydkiego śmiejemy się gdyż rozumiemy, że to tylko udawane. [1]

W każdej sekundzie Bóg wytrząsa z rękawa kilkoro całkiem nowych dzieci. Hokus-pokus! Ale w każdej sekundzie kilkoro ludzi także znika. [2]

[…] równie dobrze można powiedzieć, że to świat przychodzi do dziecka. Urodzić się znaczy to samo, co dostać w prezencie cały świat – ze słońcem w dzień, księżycem w nocy i gwiazdami na nieboskłonie […] świat się nigdy nie zestarzeje i nigdy nie osiwieje. To wy się starzejecie i siwiejecie. Dopóki na świat przychodzą dzieci, wciąż pozostaje on równie nowy jak siódmego dnia, kiedy Pan odpoczywał. [3]

[…] jesteśmy na ziemi tylko ten jeden raz. I nigdy więcej tu nie wrócimy! [4]

Wszystkie gwiazdy kiedyś spadną. Ale gwiazda to tylko mała iskierka z wielkiego ogniska na niebie… [5]

___
[1] GAARDER J.: W zwierciadle, niejasno. Radom: Jacek Santorski & Co 1998, s. 17.
[2] Tamże, s. 27.
[3] Tamże, s. 36-37.
[4] Tamże, s. 161.
[5] Tamże, s. 165.

4 października 2014

[#29] Podsumowanie 9/2014

źródło: Pinterest

Witajcie kochani, witaj nowy (i ostatni) roku akademicki!

     Moje wakacje dobiegły końca i czas wziąć się ostro do roboty – nie tylko muszę zabrać się za kolejne rozdziały pracy magisterskiej, ale także napisać dwie zaległe recenzje (m.in. Jeśli zostanę Gayle Forman i W cieniu arki Anne Proovost). Ostatnio mam kryzys twórczy, nie potrafię sklecić sensownego słowa na temat przeczytanych przeze mnie we wrześniu książek. Brakuje mi porządnego zastrzyku energii (niestety, nawet zabroniona czekolada mi nie pomaga… :/). Może ktoś z was zna dobre sposoby na pozbycie się tej blokady? Każdą (sensowną) radę przeczytam i możliwe, że wprowadzę ją do mojego życia.

     Co u mnie? Na ostatni rok nauki wylądowałam w nowym gmachu Wydziału Filologicznego UŁ i szczerze powiedziawszy mam mieszane uczucia. Poprzednie lata spędziłam w tzw. „puszce” i „kontenerze” (budynek kartonowo-gipsowo-blachowy), który był tylko dla mojego kierunku i „wszystko” było dla nas. Panie szatniarki i portierki znały nas i mogliśmy „się rządzić” (brać kluczyki, robić sobie herbatę, trzymać swoje kubki etc.). To była jedna wielka rodzina, a teraz jest jedna, wielka społeczność przypominająca czasy licealne. Wyrośliśmy trochę na „dzikusów” (z czego się śmiejemy), ale plusem oprócz bufetu (którego nie mieliśmy na „starych śmieciach”) oraz ksero (j.w.) możemy podziwiać otoczenie (i nie mam tu na myśli budynku ;)). Na razie jest jeden wielki chaos (wykładowcy czekają na wydanie klucza do sal ok. 30-40 min.), a na jedno piętro przypada jeden pojemnik na śmieci (taki mały, ale na którymś piętrze znalazły się chyba dwa – jakieś wyjątkowe piętro?), więc  jak ma się zajęcia np. w którymś skrzydle (są 4 skrzydła) to trzeba lecieć do schodów, by wywalić śmieci… -.-. Dobra, nie ma co narzekać, bo to dopiero początki i zawsze są one trudne ;)

     Jeśli chodzi o sprawy bardziej przyjemne, to w ubiegłym miesiącu poszczęściło mi się troszkę i wygrałam u Marty Kowalik książkę Dziewczyna z portretu Davida Ebershoffa (na którą mam wielką ochotę, ale najpierw „obowiązki” ;)). Ogólnie ten miesiąc pod względem czytelniczym okazał się lepszy, zapraszam więc na podsumowanie i oczywiście stosik ;)

♦ Przeczytane: 6 książek:
     1. SMOLINSKY J.: Następna rzecz na liście - recenzja
     2. COLLINS S.: W pierścieniu ognia recenzja
     3. McCAMMON R.: Łabędzi śpiew. Księga II recenzja
     4. GAARDER J.: W zwierciadle, niejasno - recenzja
     5. FORMAN G.: Jeśli zostanę - recenzja
     6. PROOVOST A.: W cieniu arki - recenzja

♦ Książki miesiąca: W pierścieniu ognia Suzanne Collins, Łabędzi śpiew. Księga II Roberta McCammona i W cieniu arki Anne Proovost.

♦ Rozczarowania miesiąca: brak

♦ Przeczytane strony: 2 040, co daje dziennie ok. 67 stron

♦ Nabytki: 7
     1. CORSO P.: Podziemne miasto (od wyd. Novae Res)
     2. BUSK S.: AlisOn. Po drugiej stronie (j.w.)
     3. WALCZAK-CHOJECKA A.: Gdy zakwitną poziomki (od autorki)
     4. GALBRAITH R.: Jedwabnik (niespodziewajka od GWP)
     5. PIKE A.: Ocalona (od GWP)
     6. CAST P.C.&K.: Ujawniona (j.w.)
     7. EBERSHOFF D.: Dziewczyna z portretu (nagroda)


♦ Wyzwania:
     + Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 13,4 cm = 81,6 cm
     + 52 książki – 6
     + Z półki – 1

     Plany październikowe? Na pierwszy ogień pójdzie recenzja książki Josteina Gaardera W zwierciadle, niejasno, a później poznacie moją opinię na temat popularnego ostatnio (przez film) dzieła Gayle Forman, czyli Jeśli zostanę (Zostań, jeśli kochasz) oraz W cieniu arki Anne Proovost. Miałam w planie zorganizowanie konkursu na trzecie (już?!) urodziny bloga, ale niestety z powodu problemów finansowych niestety się on nie odbędzie, nad czym ubolewam :(. Jak to się mówi życie. Ale na pewno jak wszystko wróci do normy to możecie spodziewać się jakiejś rozdawajki. ;)

     Na razie to tyle, nie przedłużam już, do napisania wkrótce! ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...