27 lutego 2014

Tłusty ... Pączek?

źródło

Witajcie pączki! :)

     Oby poszły w biust… – tak myśli każda z nas pałaszując (bezkarnie) słodkości. Dzisiaj mamy Tłusty Czwartek, więc większość z pewnością sięgnęło (lub sięgnie) po pączka lub faworki. Ja jeszcze nie zaliczyłam żadnego, ale wkrótce ten stan może się diametralnie zmienić - oczywiście bez szaleństw. ;)

     Przeglądając dzisiaj Facebooka rzucił mi się w oczy post społeczności Wącham książki. Moderatorzy wpadli na genialny pomyśl i wymyślili zabawę polegającą na wciśnięcie do tytułu książki słowa "pączek". Odpowiedzi, jakie nadesłali użytkownicy portalu po prostu mnie rozwaliły. Oprócz Gry o pączek pojawiły się także 50 twarzy Pączka, Harry Pączek i Zakon Marmolady, Milczenie pączków, Przeminęło z pączkiem oraz Alicja w Krainie Pączków. Co by nie było, brzmią one niezwykle kusząco i … zabawnie :D. Ja wymyśliłam Wołanie pączka. A jakie są Wasze typy? ;) Może coś nowego zaproponujecie? ;)

     Żeby zabawie było zadość, najlepszą propozycję, która "rozwali system" nagrodzę nowym nagłówkiem ;). Do dzieła! 

PS: Tylko pamiętajcie, zanim zabierzecie się za książkę, umyjcie ręce po pączkach! ;3

24 lutego 2014

MOUS Mirjam - "Password"



 Mirjam Mous
Password
(Password)

tł. Anna Stolarczyk

Dreams, 2013
s. 327
978-83-63579-27-2
Cena: 37,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+2,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 7/10

~*~

Mick, wchodząc do pokoju swego najlepszego przyjaciela Jerro, dostrzega, że ten leży nieprzytomny. Szybko powiadamia pogotowie. Ponieważ nie należy do rodziny, nie wolno mu towarzyszyć przyjacielowi w karetce. Lecz gdy chwilę później w szpitalu chce się czegoś o nim dowiedzieć, spotyka go coś osobliwego.

Na Stefana czeka pod szkołą nieznany mężczyzna. Chłopiec mu nie ufa, więc odchodzi. Czego ten facet od niego chce? Stefan rozpaczliwie próbuje zgubić śledzącego go człowieka.

Życiorysy trzech chłopców splatają się ze sobą w szczególny sposób. Przedziwne wydarzenia następują jedno po drugim, a Jerro i Stefan znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie. Mick powoli dochodzi do szokującej prawdy...

~*~

Password to kolejna książka holenderskiej autorki, Mirjam Mous, którą miałam okazję przeczytać. Dzięki jej pierwszej pozycji, Boy7, odkryłam nowy rodzaj literatury dla młodzieży. Może nie nowy, ale z pewnością ciekawy i wywołujący szybkie bicie serca oraz rumieniec na twarzy. Chciałam się przekonać, czy Password pochłonie mnie równie mocno jak wcześniej wspomniany Boy 7. No cóż, mogę powiedzieć, że ponowne spotkanie z twórczością Mirjam Mous nie było złe.

Zacznę od tego, że Password podzielony jest na siedem części, które razem tworzą jedną, spójną całość. Tak naprawdę podstawą są dosłownie trzy części – Historia Micka,Historia Jerro oraz Historia Stefana. Najpierw do głosu dochodzi piętnastoletni, pulchniutki Mick, następnie jego przyjaciel i rówieśnik – bogaty Jerro, a na samym końcu biedny Stefan. Chłopcy opowiadają jedną historię z trzech różnych perspektyw. Pierwszy z nich skupia się na ukazaniu wydarzeń jako walki o przyjaźń i przyjaciela. Drugi opowiada swoje zniewolenie oraz życie pod kloszem, a trzeci – trudy życia codziennego. Wszystkie one prowadzą do wspólnego, trochę przewidywalnego finału.

Password jest historią dwojaką – przewidywalną oraz zaskakującą. Tą pierwszą dlatego, iż czytelnik wie jak skończy się akcja. Natomiast zaskakująca jest droga do tego zakończenia. Po dwóch pierwszych częściach czułam dość duże znużenie i obawiałam się, że będę ją czytać i czytać, aż w końcu nie dotrwam do jej końca. Gdy dotarłam do fragmentów widzianych oczyma Micka, a później pozostałej dwójki, to po prostu przepadłam. Lektura pochłonęła mnie bez reszty, aż trudno było mi się od niej oderwać. Password trzyma czytelnika w napięciu, lecz najpierw trzeba się przebić przez mało interesujący początek.

Jeśli chodzi o charakter, to bohaterowie są niezwykle różnorodni i dzięki temu przykuwają na dłużej uwagę czytelnika. Jednak wydaje mi się, że autorka mogła bardziej skupić się na ich wyglądzie. Moja wyobraźnia nie do końca potrafiła wykreować twarzy postaci, przez co okazało się, iż byli trochę rozmazani i jak duchy niematerialni.

Autorka po raz kolejny pokazała, że nie pisze dla samej idei pisania, ale także chce „przy okazji” poruszyć kilka ważnych wartości. Przede wszystkim ukazuje, że przyjaźń jest niezwykle silnym i ważnym uczuciem. Każdy z nas jej potrzebuje, a co za tym idzie, potrzebuje również akceptacji. Ona w dużej mierze wpływa na pewność siebie, a jeśli jej nie ma, to życie takiej osoby staje się jednym, wielkim koszmarem. Autorka porusza także temat trudnej sytuacji finansowej, która często popycha ludzi (nawet tych najuczciwszych) do niecnych uczynków – „bo nie ma już nic do stracenia”. Jest to smutny obraz rzeczywistości, z którym wiele osób musi sobie radzić, a życie to przecież nie książka… Te przykłady pokazują, że Password to nie tylko rozrywka, ale także źródło wartości. Z pewnością można to uznać za duży plus tej książki.

Ogólnie rzecz ujmując, jest to niezła, niewymagająca lektura, w której także starsi czytelnicy znajdą coś dla siebie. Jedna rzecz, która może odstraszyć czytelnika, to cena.37 zł to nie jest mało…

Password napisane jest niezwykle prostym i na swój sposób przyjemnym językiem, przez co przebrnięcie przez nią nie okazuje się uciążliwe. Z pewnością spędzicie przy niej kilka przyjemnych chwil, zrelaksujecie się a akcja wywoła rumieńce na twarzy i przyspieszone bicie serca.   

~*~

Czasem ktoś nagle wywoła w tobie chęć opowiedzenia czegoś, a potem nie możesz już tego cofnąć. [1]

___
[1] MOUS M.: Password. Rzeszów: Dreams, 2013, s. 211.

22 lutego 2014

[#4] Zapowiedzi


Witajcie kochani!

     Dzisiaj po raz kolejny przychodzę do Was z zapowiedziami. Tym razem możemy spodziewać się książek kierowanych do kobiet (w końcu wielkimi krokami zbliża się Dzień Kobiet ;).

~*~

Joanne Greenberg
Życie to nie bajka

♦ Wydawnictwo: Replika
♦ Premiera: 4 marca 2014
♦ Strony: 320
♦ Cena: 34,90 zł

Dowiedziałam się, co to znaczy być obłąkaną.
To naprawdę nie byle co.

     Deborah – młoda kobieta, uciekająca przed trudnościami życia i  żyjąca w świecie fantazji z czasów dzieciństwa – wpada w pułapkę stworzonego przez siebie świata obłędu. Zostaje umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Z diagnozą: schizofrenia, trafia pod opiekę niezwykłej, troskliwej terapeutki, doktor Fried.

     Przejmująca historia schizofreniczki, która miała odwagę rzucić wyzwanie chorobie i  przez trzy kolejne lata toczyła walkę o odzyskanie swojej poczytalności i szczęścia w prawdziwym świecie.

     Doktor Fried usiłowała opisać uczucia kogoś, kto nigdy w życiu nie zaznał prawdziwego zdrowia psychicznego.

     – My, którzy nigdy nie doświadczyliśmy tej choroby z pierwszej ręki, możemy się tylko domyślać, jakie to musi być straszne i samotne. Żąda się teraz od niej, aby zlikwidowała w sobie wszystkie te lata, które uznawała za rzeczywistość, i przyjęła inną wersję świata na wiarę. Choroba Deborah jest teraz rozpaczliwą walką o zdrowie.

     Niezwykle szczera i prawdziwa powieść, oparta na przeżyciach autorki, pozwala zobaczyć, jak wygląda schizofrenia od podszewki i sprawia, że przeżywamy  to samo, co główna bohaterka.

~*~

Iwona Czarkowska
Słomiana wdowa, czyli kobieta do zadań specjalnych

♦ Wydawnictwo: Replika
♦ Premiera: 4 marca 2014
♦ Strony: 388
♦ Cena: 34,90 zł

     Zwariowana i absolutnie kobieca powieść, w której humor i pogoda ducha okazują się lekarstwem na wszystko.

     Historia lekkomyślnej Zuzanny Roszkowskiej, na co dzień agentki nieruchomości, po godzinach kobiety zdolnej do wszystkiego i żony prawie idealnej, która w niezwykle urokliwy sposób uświadamia nam, iż nasze słabostki to de facto przymioty, gdyż dzięki nim jesteśmy wyjątkowi, unikatowi.

     Jest to też opowieść o namiętnej miłości młodego małżeństwa, które tę miłość wystawia na próbę. Problemy finansowe zmuszają parę do chwilowego rozstania. Michał przyjmuje posadę w szpitalu na Wyspach Brytyjskich. Od tego momentu życie słomianej wdowy staje się iście wywrotowe. Nieokrzesana Zu nieustannie wpada w tarapaty, usiłując rozwikłać zagadkę rodziny Kowalów i poznać historię zakładu pogrzebowego Zielony Karawan. Pragnie pomóc sympatycznym staruszkom w anulowaniu opłat z tytułu dziedziczenia kamienicy obciążonej hipoteką. Kluczem do rozwikłania tajemnicy jest stara fotografia z rodzinnego albumu. Uzbrojona w urok osobisty agentka Zu rozpoczyna prywatne śledztwo…

     Zu będzie musiała zmierzyć się z pewnym uciekającym trupem, pawianami cierpiącymi na depresję, bułgarską agencją towarzyską, sobowtórem Elvisa Presleya i tajemniczym mężczyzną, który mierzy do niej... z armaty!

~*~

Monika Rebizant-Siwiło
Wrzosowiska

♦ Wydawnictwo: Replika
♦ Premiera: 4 marca 2014
♦ Strony: 404
♦ Cena: 34,90 zł

     Położone w pięknej scenerii dzikiej przyrody Wrzosowiska to miejscowość urokliwa, choć – podobnie jak pobliskie Czartowe Pole – owiana tajemnicą. To właśnie tu, w samym sercu Zamojszczyzny, wśród małych kapliczek oraz licznych pomników pamięci, przy ruinach nadsopockiej papierni, stare rodzinne sekrety wreszcie ujrzą światło dzienne.

     Opowieści o klątwie, wydarzeniach ostatniej wojny i tych sprzed wieków splatają się z życiem bohaterów, tworząc intrygującą, okraszoną odrobiną magii sagę rodu wiedźm z Wrzosowisk. W miarę jak odkrywane są kolejne karty rodzinnych historii, pojawiają się nowe znaki zapytania i niespodzianki.

     Kim jest piękna, ciemnooka kobieta, która od najmłodszych lat nawiedza sny młodego kleryka, Jakuba? Czy uda się wreszcie złamać ciążącą na rodzinie Natalii klątwę? Co tak naprawdę przydarzyło się Julii dwadzieścia lat temu na wrzosowiskach Czartowego Pola?

~*~

     I tradycyjnie się Was zapytam. Ktoś, coś? ;)




19 lutego 2014

MICHALSKA Agnieszka - "Kroniki Ciemności. Łowca demonów"

źródło: strona autorki 
Agnieszka Michalska
Kroniki ciemności. Łowca demonów

Warszawska Firma Wydawnicza, 2013
s. 198
978-83-7805-679-9
Cena: 26,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,1 cm)
+ 52 książki

Ocena: 4/10

~*~

Łowca demonów – trudno sobie wyobrazić bardziej ekscytujące zajęcie, prawda? A jednak piętnastoletnia Katy ma wątpliwości, czy chce nim zostać. Mimo że przecież wszystko jej sprzyja – ma dar dający jej przewagę nad innymi czarodziejkami, jest ambitna i uparta, nie boi się podejmować trudnych decyzji. A poza tym wizja przyszłości jasno wskazuje, że nie ma innego wyjścia…. Zostać Łowcą jednak to znaczy tyle, co poświęcić osobiste szczęście dla ratowania świata. Czy dziewczyna jest na to gotowa

Świat tej powieści jest gęsty jak ciemność w bezgwiezdną noc i intensywny jak zapach krwi w czasie wojny. Fantasy pióra młodej autorki zapewnia zarówno przekraczające znane wymiary czasu i przestrzeni wypadki, soczyste sceny pojedynków, jak i zabawne dialogi.

~*~

Życie pisze różne scenariusze, jednakże każda historia jest wyjątkowa. Często zdarza się, że wiele z nich staje się inspiracją dla pisarzy i powstają czasami magiczne oraz niepowtarzalne powieści. Autorzy nie tylko inspirują się zdarzeniami faktycznymi, ale także czerpią z nowopowstałych lub będących „na czasie” motywów. Wielu korzysta z legend, mitów oraz wierzeń ludowych. Innymi słowy wszystko może stanowić podstawę do napisania książki.

Autorkę Kronik ciemności do napisania tej historii zainspirował serial „Czarodziejki”, który emitowany był na przełomie XX i XXI w. Sama z ciekawością śledziłam losy trzech bohaterek jak radzą sobie one z siłami ciemności. W momencie, gdy dowiedziałam się, że na podstawie serialu powstała książka, pomyślałam, że może to być niezwykle magiczne przeżycie.

Kroniki ciemności opowiadają historię Katy, której życie diametralnie zmienia się w dniu jej piętnastych urodzin. Wydarzenia, które następują po przyjęciu zmuszają bohaterkę oraz jej dwójkę przyjaciół do ucieczki. W trakcie dowiadują się, że nie są zwyczajnymi nastolatkami – drzemie w nich moc, która wkrótce ma wyjść na światło dzienne. Ucieczka ma być również czasem, w którym przyjaciele mają poznać siebie na nowo, a szczególnie Katy. W odkrywaniu mocy ma pomóc dziewczynie również księga rodziny Halliwellów zwaną również Kronikami Ciemności. Po drodze czeka na nich niebezpieczeństwo, wiele niespodzianek oraz wyrzeczeń. Katy uświadamia sobie kim chce zostać, jednakże to wiąże się z samotnością. Czy Katy zdecyduje się na życie samotnika? Czy moc przyjaciół ujawni się w porę, nim będzie za późno? Tego dowiecie się z lektury niniejszej książki.

Szczerze powiedziawszy, po tej lekturze spodziewałam się czegoś więcej. Przede wszystkim oczekiwałam historii inspirowanej serialem, a nie jej (po części) odzwierciedleniem. Autorka w Kronikach umieściła trzy czarodziejki z ów serialu – nie zmieniając ich imion – i tym samym czytelnicy mają możliwość przypomnienia sobie o tych trzech postaciach – Piper, Phoebe i Paige Halliwell. Nie jestem do końca przekonana, czy ten zabieg okazał się dobry, ponieważ bohaterki automatycznie otrzymały twarze wcielających się w nie aktorek. Wyobraźnia tutaj nie miała dużego pola do popisu. Jeśli chodzi o resztę bohaterów, to nie mam większych zastrzeżeń.

Spodziewałam się również bardziej rozbudowanych opisów, szczególnie otoczenia bohaterów. Jednakże jeden szalenie mi się spodobał, a mianowicie wygląd Kroniki Ciemności, którą Katy otrzymała od kuzynki(/nek).

Nie spodobał mi się również pomysł „uczłowieczenia” demonów. Niestety nie pamiętam jaką postać miały one w serialu, ale to nie zmienia faktu, że byli oni za bardzo ludzcy. Spodziewałam się, że demony będą niematerialnymi siłami ciemności, a nie postaciami (dosłownie) z krwi i kości.

Jednakże jednym z głównych zarzutów odnośnie książki jest brak magii. Historia opowiada o czarodziejce (a raczej czarodziejach), więc zaklęcia powinny wypływać z kart Kroniki Ciemności. Niestety jest jej niewiele, co niezwykle wyraźnie rzuca się w oczy. Gdyby ona była, to z pewnością na inne mankamenty przymknęłabym oko, a tak, wszystkie razem wzięte kują w oczy. Można powiedzieć, że magia została stłumiona przez liczne sceny walki – to jednak autorce wyszło rewelacyjnie i aż z przyjemnością śledziłam ich przebieg.

Szczerze powiedziawszy jestem rozczarowana Kronikami. Książka jest przewidywalna, momentami płaska, a ponad to mam wrażenie, że historia ta kierowana jest w głównej mierze do młodszych czytelników. Język jest niezwykle prosty (czasami aż za bardzo), tak jak wspomniałam wcześniej opisy bardzo podkoloryzowałyby fabułę, a magia… zdziałałaby cuda.

Ze wstępu dowiadujemy się, że autorka Kroniki Ciemności pisała tę historię w młodym wieku i to widać. Jej debiutancką książkę mogę określić jednym zdaniem – historia napisana przez nastolatkę dla nastolatek. Widzę dwie drogi, albo ja się starzeję i takie książki przestają mnie zachwycać, albo autorka musi jeszcze doszlifować swój warsztat. Z pewnością Kronikami Ciemności zachwycą się nastolatki. Starsi czytelnicy - niekoniecznie.  

~*~

Za możliwość lektury dziękuję ślicznie akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają

16 lutego 2014

WASILEWSKA Kaja - "Srebrnowłosa"

Kaja Wasilewska
Srebrnowłosa

Novae Res, 2013
s. 391
978-83-7722-962-0
Cena: 34,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 3 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 10/10

~*~

Podobno coś tkwi w tym mieście. Wśród starych kamieniczek, czterech bram, wnętrza ogromnego Pałacu Królewskich Klejnotów drzemie moc. Potęga przenika kości zniszczonych budynków, tętni w trzewiach Grantiny, nieodgadniona, zagadkowa, niedająca zapomnieć trzem Klanom o swoim dziedzictwie.

Marika jest samodzielną i nad wiek poważną kuglarką, należąca do grupy wilantów – klasy miejskiej pozbawionej jakichkolwiek praw, zarabiającej na życie kradzieżą i sztuczkami. Wiele się zmienia, gdy dziewczyna odkrywa, że stara przepowiednia wrzuca ją na pole bitwy pomiędzy Klanami. Jakby nie miała dość osobistych problemów. Ponadto sprawę komplikują agresywne nad podziw żmije, znikające wiedźmy i pewien chorobliwie ambitny mężczyzna. A przede wszystkim smoki. One mieszają najbardziej.

~*~

Do fantastyki zawsze podchodziłam z rezerwą. Jakoś gatunek ten nie do końca zaspokajał moich potrzeb czytelniczych, ale w przeciwieństwie do innych ludzi, nie skreślałam go na zawsze. Raczej nie zamykam się na jeden, konkretny rodzaj literatury, ponieważ nie raz przekonałam się o tym, że znajdzie się ‘książkowy’ wyjątek, który wywróci mój świat do góry nogami. Wiem o tym, że bardzo często ryzykuję, jednakże dzięki temu udaje mi się znaleźć naprawdę nieoszlifowane diamenty… i przeżywam kolejne, niesamowite podróże.

Tytułową Srebrnowłosą jest czternastoletnia kuglarka z Grantiny, dla której każdy dzień jest walką – ze znienawidzonymi Strażnikami, głodem oraz bólem nawiedzającym ją w nocy. Nikt nie jest w stanie jej pomóc. Można powiedzieć, że otaczający ją przyjaciele są na skinienie jej ręki, jednakże ona nie chce ich pomocy. Zawsze dawała sobie radę i w dalszym ciągu będzie sobie radzić, powtarza to wszystkim naokoło. Dziewczyna jest niezwykle niezależna i bardzo dojrzała, lecz gdy ból zaczyna być nie do zniesienia na ratunek rzucają się wszystkie Klany Róży. I każdy z nich w tym działaniu ma ukryty cel. Komu uda się uratować Srebrnowłosą? Czy Marika odnajdzie się w nowej sytuacji? Tego oraz innych zaskakujących rzeczy dowiedzie się sięgając po tę książkę.

Muszę to napisać - po prostu zaniemówiłam… Po przeczytaniu pierwszej strony musiałam sprawdzić (i to kilkakrotnie), czy ta pozycja rzeczywiście wyszła spod ręki polskiej autorki. I z coraz większym zdumieniem wnikałam w ten niesamowity, magiczny i niepowtarzalny świat autorki. Fabuła okazała się przemyślana i spójna, bardzo realistyczne opisy sprawiały, że moja wyobraźnia nie miała problemu z kreowaniem Grantiny oraz cudownych i bardzo różnorodnych bohaterów. Każda z postaci jest inna, nie przytłaczają swoją osobą oraz wywołują wiele pozytywnych emocji. Nawet ci źli mają coś w sobie, że zapadają czytelnikowi głęboko w pamięć. W Srebrnowłosej występuje wielu bohaterów różniących się nie tylko pod względem charakteru, ale także wyglądu i co ważne zupełnie nie czuć ich nadmiaru. Szalenie spodobało mi się to, w jaki sposób autorka połączyła ze sobą ludzi oraz smoki. To było niezłe i do tej pory nie spotkałam się z taką kombinacją.

Jeśli musiałabym wybrać mojego ulubionego bohatera, to wskazałabym na bliźniaków z rodziny Gilbertów. Autorka świetnie ukazała ich charaktery, na zasadzie przeciwieństw. Granica między podobieństwami a różnicami jest niezwykle wyrazista. Światło i mrok – jedno nie może istnieć bez drugiego, stanowią jedną spójną całość. Ich utarczek słownych mogłabym słuchać w nieskończoność, a braterska więź jest niezwykła i bardzo silna. Momentami wywoływała ona we mnie wzruszenie i zazdrość. Autorka pokazała jak mocna oraz niezwykła jest braterska miłość…

Oprócz tego, autorka w Srebrnowłosej poruszyła ciekawe i dosyć ważne tematy. Pierwszy z nich dotyczy inności, a drugi przywiązania do swojej warstwy społecznej. Gdy ktoś wyróżnia się z tłumu zaczyna budzić sensację, a następnie podejrzenia. Niewiedza, która rodzi się w umysłach pospólstwa zaczyna wywoływać strach, a co za tym idzie agresję. Nie zaakceptowani przez jednolite społeczeństwo stają się wyrzutkami. W świecie realnym nie ma takiego konkretnego miejsca, gdzie odrzucone jednostki mogłyby znaleźć spokojną przystań oraz akceptację W Grantinie tacy ludzie trafiają do Miasta Wyrzutków, gdzie wszyscy stanowią jedną, wielką rodzinę i dbają o siebie nawzajem. Autorka pokazała również ten rodzaj więzi i to także szalenie mi się spodobało. Takie bezinteresowne poczucie wspólnoty, niezwykłe uczucie, że nie jesteś sam i możesz liczyć na swoją „rodzinę”. Tutaj idealnie odnajduje się zasada trzech muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. To wzbudziło we mnie dosyć mocne emocje.

Te wszystkie elementy dają bardzo wyraźny obraz tego, że mimo różnic w wyglądzie i charakterze, wszyscy jesteśmy tacy sami. Myślimy, czujemy, walczymy i … po prostu żyjemy. A w momencie niebezpieczeństwa jednoczymy się w imieniu większego dobra. Wtedy nie liczy się nic prócz idei.

Autorka przeniosła mnie w niesamowity świat, gdzie legendy i podania stają się rzeczywistością. W nim wszystko jest możliwe, a ograniczyć nas może jedynie nasza wyobraźnia i strach. Można powiedzieć, że dzięki tej książce na moment stajemy się dziećmi. Przenosimy się do zapomnianego świata fantazji, w którym istnieją wróżki, wiedźmy oraz smoki. Dziękuję! Była to niesamowita podróż nie tylko po Grantinie, ale także po własnym, zapomnianym świecie. Nie mogłam się od tej lektury oderwać i z niechęcią odkładałam ją na bok. Szkoda, że ta historia  dobiegła końca…

Srebrnowłosa jest kierowana w pierwszej kolejności do młodzieży. Wydaje mi się jednak, że ci troszkę starsi czytelnicy (tacy jak ja) znajdą w niej coś dla siebie. Obawiam się, że wyjadacze fantastyki mogą poczuć się rozczarowani i nienasyceni. Moim zdaniem jest to świetna książka, która szalenie mi się podobała. Z pewnością sięgnę po kolejne książki tejże autorki i nie mogę się doczekać jej następnych publikacji.

~*~

Dać jej kawałek czekolady i cała w skowronkach. [1]

Bo z niektórymi rzeczami trzeba się przespać, a po niektórych trzeba pójść spać. [2]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res

___
[1] WASILEWSKA K.: Srebrnowłosa. Gdynia: Novae Res, 2013, s. 105.
[2] Op. Cit., s. 113.

14 lutego 2014

[#3] Zapowiedzi


Witajcie kochani!

     Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną garścią zapowiedzi. Na co możemy liczyć w pierwszej połowie lutego?

~*~

Michalina Kłosińska-Moeda
Kota lubi szanuje

♦ Wydawnictwo: Replika
♦ Premiera: 18 lutego 2014
♦ Strony: 212
♦ Cena: 25,90 zł

     Hanka, świeżo upieczona absolwentka dwóch fakultetów, wierzy, że świat stoi przed nią otworem. Gdy więc w spadku otrzymuje mieszkanie, decyduje się chwycić byka za rogi i, w poszukiwaniu szczęścia, przeprowadza się do Warszawy. Szybko okazuje się, że życie w stolicy to nie bajka. Kasa się kończy, a perspektyw na znalezienie pracy brak. I jeszcze ta hałaśliwa agencja towarzyska za ścianą…

     Gdy wydaje się, że już nie może być gorzej, dostaje zaproszenie na wymarzoną rozmowę kwalifikacyjną do agencji reklamowej. I niebawem, zupełnie przez przypadek, rozpoczyna pracę jako... wysoce wykwalifikowana sprzątaczka. Nie ma co, wymarzona kariera!

     Wszystko się zmienia, kiedy Piotr – przystojny szef – składa jej niezwykle ciekawą propozycję. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, kiedy pewnego ranka wśród biurek Hanka znajduje śpiącego Krzysztofa... Wydaje się, że to właśnie on niebawem wypełni wszystkie myśli dziewczyny.

     Czy któryś ze spotkanych przez Hanię mężczyzn okaże się tym jedynym?
     A może gdzieś tam jest ktoś inny, kto kota lubi szanuje?

~*~

Róża Lewanowicz
Porwana

♦ Wydawnictwo: Replika
♦ Premiera: 18 lutego 2014
♦ Strony: 472
♦ Cena: 34,90 zł

Justyna i Łukasz Meyer wiodą z pozoru spokojne życie warszawskich mieszczuchów. On jest funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, ona pracownicą jednej z wielu stołecznych korporacji. Problemy w pracy, bezowocne starania o dziecko i wszelkie inne przyziemne sprawy przestają mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie w dniu, w którym na oczach zdezorientowanego męża i połowy osiedla ktoś porywa żonę i odjeżdża z nią w nieznanym kierunku.
Początkowo policja wierzy, że porwanie Justyny ma związek z pracą Łukasza. W wyniku śledztwa wychodzą jednak na jaw skrywane przez kobietę tajemnice z jej przeszłości. W sprawę tajemniczego porwania zaczyna być zamieszanych coraz więcej osób, także z najwyższych szczebli władzy. Panieńskie nazwisko Justyny okazuje się znane również w kręgach wojskowych i wśród dziennikarzy. Załamany mąż odkrywa, że coraz więcej osób miało motyw by porwać, a może nawet zamordować Justynę.

~*~

Jack Ketchum
Czas zabijania

♦ Wydawnictwo: Replika
♦ Premiera: 18 lutego 2014
♦ Strony: 296
♦ Cena: 34,90 zł

     „Czas zamykania” to historie zrodzone przez mistrza grozy, którego sam Stephen King określił mianem prawdopodobnie najstraszniejszego faceta w Ameryce.
     Światy, jakie kreuje Jack Ketchum pełne są mroku i tajemnicy. Bijący od nich realizm potęguje wrażenie niesamowitości i wywołuje strach. Strach, przed którym na próżno szukać drogi ucieczki.
     To dziewiętnaście przerażających opowiadań, które doprowadzą Was na skraj mrocznej przepaści, która kryć może dosłownie wszystko.

Patronat medialny: jackketchum.com.pl, Horror Masakra, Horror Online

~*~

P.C. & Kristin Cast
Ślubowanie Lenobii

♦ Wydawnictwo: Książnica (Grupa Wydawnicza Publicat)
♦ Premiera: 13 lutego 2014
♦ Strony: 160
♦ Cena: 18,50 (~klik~

     Opowieść o Lenobii, nauczycielce jeździectwa w Domu Nocy.

     Lenobia Whitehall urodziła się w osiemnastowiecznej Francji. Jako nieślubna córka barona już od dzieciństwa musiała pokonywać przeciwności losu, choć marzyła o zwykłym, szczęśliwym życiu. Aby zapewnić jej lepszą przyszłość, matka wykorzystała okazję i wysłała dziewczynę pod przybranym nazwiskiem do Nowego Orleanu. Jednak zanim Lenobia dotarła do celu, musiała zmierzyć się ze złem.

     „Ślubowanie Lenobii” to historia trudnej miłości i tragedii, która pozwoliła na odkrycie daru Nyks.

~*~

     Ja z chęcią zapoznam się z „Porwaną” oraz „Ślubowaniem Lenobii", a Wy? :)

11 lutego 2014

PACIA Monika - "Dźwięki duszy"

źródło
Monika Pacia
Dźwięki duszy

Novae Res, 2013
s. 220
978-83-7942-002-5
Cena: 29,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,3 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 5-/10

~*~

Gra na skrzypcach to dla Elizy pasja, ale i lek na tęsknotę za mamą, której nie widziała od wielu lat. Niespodziewanie udział w międzynarodowym konkursie staje się szansą, aby odkryć prawdę o sobie i swojej rodzinie. 

Pobyt w Londynie okazuje się wyzwaniem i wielką przygodą, która odmieni życie Elizy na zawsze.

„Dźwięki duszy” to opowieść o dojrzewaniu, dokonywaniu trudnych wyborów i wewnętrznych zmaganiach dorastającej dziewczyny.

W myślach wyruszyły w długą podróż do miejsc odległych, pełnych tajemnic i skrywanych prawd, do których tylko one miały dostęp. Rozmawiały ze sobą, nie otwierając przy tym ust. Mówiły w ten sposób więcej, niż mogłyby sobie przekazać za pomocą zwykłych środków komunikacji. Wspominały tamte chwile spędzone na odkrywaniu nowego świata, podzielonego na to, co rzeczywiste, i na to, co bajkowe. Tamte chwile, gdy matkę i córkę łączyła silna więź. Obie chętnie cofnęły się myślami w przeszłość, z nadzieją na odzyskanie tego, co zostało im odebrane. Muzyka dawała im niezwykłą możliwość podróżowania w czasie i przestrzeni. Dlaczego nie miałyby z niej skorzystać? W końcu o takich podróżach ludzie marzyli od stuleci.

~*~

W dzisiejszych czasach muzyka jest dla nas nieodzownym towarzyszem życia. Towarzyszy nam wszędzie i w każdym momencie: w drodze do pracy lub szkoły i w trakcie powrotu do domu, w chwili wolnej od obowiązków, jak również w czasie intensywnej pracy. Ja sama często przyłapuję się na tym, że muzyka jest dla mnie czymś ważnym, bez czego nie potrafię niekiedy funkcjonować. Nie wyobrażam sobie tego, bym nagle przestała słuchać swoich ulubionych kawałków, albo siedzieć w ciszy, gdy surfuję po Internecie.

Osoby związane z branżą muzyczną, szczególnie kompozytorzy oraz artyści również nie wyobrażają sobie świata obleczonego w całun ciszy. Jednakże bardzo często jest tak, że poświęcają oni w imię muzyki wiele – zaczynając od czasu i utraty prywatności, a kończąc na samej miłości do dźwięku. Ci bardziej silni psychicznie z pewnością dadzą sobie radę z przeciwnościami jakie stawia na ich drodze życie muzyka. Jeśli nie jesteś odporny na złośliwości oraz krytykę, bądź przytłaczają Cię światła reflektorów, to ten świat Cię zniszczy. Stłamsi wszystko: zdrowie, chęci, a nawet rodzinę. Czasami artyści nie zdają sobie sprawy z tego ile można stracić, a niekiedy powrót do normalności jest niemożliwy.

W Dźwiękach duszy poznajemy młodziutką skrzypaczkę, rudowłosą Elizę, która chce swoje dalsze życie związać z muzyką. Można powiedzieć, że jej dusza przepełniona jest dźwiękami i wychodzi z niej wszystkimi porami na ciele. Tą pasję wyssała z mlekiem matki oraz od maleńkości starała się rozwijać w tymże kierunku. Niestety koleje losu namieszały w jej życiu, przez co jeszcze bardziej stała się wrażliwsza na otaczający ją świat. Mimo tych zawirowań w dalszym ciągu pragnie rozwijać swój talent. Ma jej w tym pomóc wyjazd do Londynu, gdzie ma odbyć się konkurs dla osób uzdolnionych muzycznie. Dziewczyna widzi w tym wydarzeniu szansę dla siebie. Jednakże „przy okazji” ma nadzieję na to, że uda jej się rozwikłać rodzinne tajemnice. Jedyną wskazówką w tym celu okazują się być przypadkowo znalezione listy zaadresowane do niejakiego Andrew’a. Czy Elizie uda się osiągnąć cele, które sobie postawiła przed wyjazdem z Polski? Tego dowiecie się z lektury niniejszej książki.

Dźwięki duszy rozbudziły we mnie ciekawość i pokładałam w jej lekturze dość duże nadzieje. Nie tylko opis kusi czytelników, ale także niezwykle klimatyczna okładka. Z wielką chęcią zabrałam się za jej lekturę, jednakże im głębiej wnikałam w fabułę, tym bardziej rzedła mi mina. Moje nadzieje powolutku pękały, jak bańki – jedna po drugiej, aż nie została żadna…

Zacznę od tego, że pomysł na książkę był świetny, niestety jego wykonanie wypadło nieco gorzej. Liczyłam na bardziej rozbudowane opisy miejsc, w których akcja się toczy. W ogóle nie poczułam tego, że fabuła przeniosła się do Londynu. Zabrakło mi w niej „angielskości”, może jakiś zwrotów, wyraźniejszych akcentów i przede wszystkim klimatu. Polska i Anglia zlały się w jedno przez co nie zrobiłoby mi różnicy, gdyby akcja działa się tylko w naszym kraju. Strasznie się na tym zawiodłam, ale chyba najbardziej na Elizie.

Bohaterka jest niezwykle wrażliwą i uczuciową osobą. Z pewnością przykre doświadczenia w jakiś sposób wpłynęły na jej charakter, ale niestety, w moim odczuciu, okazała się nudną postacią. Wspomniane było, że jest również upartą osobą i jak trzeba, to potrafi mocniej tupnąć. Niestety nie dane mi było poznać siły jej tupnięcia, przez to straciła w moich oczach zainteresowanie. Nie zmieniała się zupełnie przez co nie przykuła mojej uwagi na dłużej. Trochę lepiej ma się sytuacja z jej nowopoznaną koleżanką, Claire, bardzo sympatyczną i dynamiczną francuską. Wiele ciekawego dowiedziałam się nie tylko o rodzinie dziewczyny, ale także o jej zainteresowaniach. Eliza praktycznie nie ma innego hobby oprócz muzyki. W momencie, gdy Claire dzieliła się nimi z rudowłosą, mnie coraz szerzej otwierały się oczy, ponieważ to, co wyjawiała szalenie mnie zdziwiło i wzbudziło ciekawość ([SPOILER] np. prowadzi blog poruszający temat dbania o urodę [SPOILER]. Pokazała, ze oprócz marzeń muzycznych, ma jeszcze inne, skryte pragnienia. To szalenie mi się spodobało i jak najbardziej warte jest podkreślenia. W przeciwieństwie do Claire, Eliza nie ma się czym pochwalić. Ja, gdybym tylko czytała, bądź tylko skupiła na malowaniu, to chyba bym oszalała. Ale na szczęście nie jestem główną bohaterką.

Jeszcze powracając do fabuły. Momentami wydawało mi się, że autorka bardzo szybko chce przejść do konkretów, przez co (w moim odczuciu) ominęła wiele istotnych szczegółów. Ponad to dostrzegłam, że niekiedy autorka w złym miejscu „osadziła” bohaterów, przez co ukazały się ich braki, niedociągnięcia oraz negatywne cechy, o których czytelnik raczej nie powinien się dowiedzieć. Może nie rzuciłoby mi się to w oczy, gdyby wątki były bardziej rozbudowane. Niekiedy sama miałam „ciągoty” by podopisywać, pouzupełniać brakujące części. Tak nie powinno być, a niestety było.

Dźwięki duszy czytało mi się dobrze i szybko, jednakże zabrakło w mniej … duszy. Mam wrażenie, że autorka nie włożyła (lub zapomniała) w tę historię odrobiny samej siebie. Z kilkoma poprawkami i szczyptą uczuć (i może trochę większą wrażliwością, bo to, że autorka ją ma, nie wątpię – pokazała mi to w Dźwiękach duszy) byłaby to całkiem niezła książka, tym bardziej, że pomysł był. Nie zrozumiałam końcówki, a konkretniej zakończenia. Miałam wrażenie, iż w ostatniej chwili autorce przypomniało się o pewnym fakcie i po prostu dokleiła go, co zdecydowanie zaburzyło płynność fabuły.

Podsumowując nie jest to zła książka, ale do rewelacyjnych również nie należy. Wymagający czytelnik w Dźwiękach duszy nie znajdzie nic dla siebie, natomiast na pozostałych czeka przyjemna rozrywka i odskocznia od szarej codzienności.

~*~

Za możliwość recenzji, dziękuję ślicznie wydawnictwu NovaeRes 


_____
* za porady w niejasnościach i zawiłościach języka polskiego, dziękuję Monice P. :*

7 lutego 2014

McCAMMON Robert - "Magiczne lata"

Robert McCammon
Magiczne lata
(Boy’s life)

tł. Maria Grabska-Ryńska

Papierowy Księżyc, 2012
s. 649
978-83-61386-15-5
Cena: 44,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 4 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 10/10

~*~

 „Magiczne lata” to kronika życia dwunastoletniego Cory'ego Mackensona, mieszkającego w miasteczku Zephyr w Alabamie.

Pewnego marcowego ranka Cory jest świadkiem tajemniczego wypadku: w głąb miejscowego jeziora stacza się samochód z zamkniętymi wewnątrz zmasakrowanymi zwłokami. Prześladowany myślą, że w jego wspaniałym Zephyr ukrywa się morderca, chłopiec postanawia zdemaskować sprawcę zbrodni. Nie dysponuje jednak żadnymi śladami, więc próbuje odnaleźć mordercę, analizując życie i zwyczaje mieszkańców swojego miasteczka.

Ogromną rolę w rozwikłaniu zagadki odegrają sny, które nawiedzają ojca Cory'ego – również świadka wydarzeń, oraz Damę – ponadstuletnią Murzynkę, uważaną przez miejscowych za kogoś w rodzaju czarownicy.

Jednak „Magiczne lata” to nie tylko zajmująca powieść sensacyjna i interesująca powieść grozy, ale także spostrzegawcza, pełna fantazji i uczucia opowieść o życiu i dojrzewaniu, umieszczona na tle fascynującego portretu Ameryki lat sześćdziesiątych XX-wieku.


„Magiczne lata” to jedna z tych powieści, do których sięgamy z łezką w oku, aby przypomnieć sobie jak piękne i niezapomniane emocje rodziły się w nas, gdy byliśmy młodzi. Jak wyjątkowy był świat, gdy patrzeliśmy na niego naszymi młodzieńczymi oczami.

~*~

Zamknijcie na chwilę oczy i puśćcie wodze fantazji. Wróćcie do dzieciństwa, świata dawno opuszczonego, gdzie trawa była bardziej soczysta, niebo bardziej błękitne, a chmury puszyste, wyglądające jak wata cukrowa. Czujecie promienie słońca na swojej twarzy? Jeśli tak, to możecie nazwać siebie szczęściarzami. Twoja dusza nie utraciła tej magii, którą nabywamy w momencie narodzin  I co najważniejsze, zawsze możemy jej użyć, by na chwilę powrócić do tej krainy szczęśliwości. Podobnie zrobił Robert McCammon, który swoje dzieciństwo i wiążącą się z tym magię utrwalił na papierze, na zawsze…

Można powiedzieć, że Cory Mackerson jest odzwierciedleniem autora. Ze wstępu dowiadujemy się, że Magiczne lata są jego ubarwionymi wspomnieniami. Bohater opowiada czytelnikom o swoim życiu, a konkretnie rok z życia jego miasta – Zephyr z 1964. Co się wówczas działo i jakim przeciwnościom losu ludzie musieli stawić czoła. W bardzo plastyczny i prosty sposób Cory przenosi nas do niewielkiego miasteczka o niezwykle klimatycznej nazwie, w którym życie płynie w swoim tempie. Pokazuje nam, niekiedy w sposób dosadny, jakie jest Zephyr, kto w nim mieszka oraz jak ono wygląda. Gdybym miała streścić Magiczne lata, to z pewnością zabiłabym tą magię, która się nad tą książką unosi, a przecież nie o to chodzi…

Autor w Magicznych latach porusza aspekt podziału rasowego. Ludzie ciemnoskórzy wciąż byli za białymi. Ich droga ku równouprawnieniu i akceptacji wciąż była budowana, a ta praca była niezwykle żmudna i trudna. Bieg czasu niesie ze sobą różne zmiany, w tym zmianę mentalności białych ludzi. Dla dorosłych taki podział rasowy wówczas był oczywisty „bo tak było zawsze”. Dla dzieci, niezależnie od koloru skóry, już nie było to takie zrozumiałe. „Przecież to też ludzie tacy jak ja, czy ty. Różnią się tylko kolorem skóry”. Oprócz tych zmian w akceptacji murzynów, autor ukazuje nieubłagalne przemijanie. Rozwój cywilizacji nie tylko ułatwia codzienną egzystencję, ale również ją niszczy. Dzięki Bogu pozostają wspomnienia, do których można powrócić. Lepiej wracać do nich, niż do miejsc, zniszczonych przez czas, ponieważ kto wie, czy ono nie zabije wspomnień - tych barwnych, wywołujących w sercu człowieka przyjemne ciepło.

We wstępie autor zawarł wiele ciekawych faktów oraz rozbudził we mnie wielkie nadzieje. Naszykowałam się na kolejną, niesamowitą przygodę, którą mogę poznać dzięki wydawnictwu Papierowy Księżyc. Nie wiem czemu, ale prawie każda książka wydana przez nich sprawia, że mam ciarki… Teraz dla odmiany przydałaby się taka lektura, po której płakałabym ze śmiechu. (Nie)stety, znów miałam ciarki.

Magiczne lata przepełnione są magią i to nie tylko magią dzieciństwa. Sprawia, że czytelnik sam powraca do swoich beztroskich chwil, kiedy był dzieckiem, a jedynym problemem był szlaban na podwórko lub nieodrobione lekcje. Autor nie skupił się tylko na radościach życia, ale również dodał szczyptę smutku. Dzięki temu historia ta nie jest przerysowana i przegadana. Jest niezwykle prawdziwa, aż do bólu i niekoniecznie przygniata on do ziemi. Książka uwalnia wszelakie emocje, niekiedy naprawdę silne.  Muszę przyznać się do tego, że książka mnie wzruszyła, co dawno mi się nie zdarzyło. Z tego co pamiętam, to ostatnim razem (prawie) płakałam w trakcie lektury Siedem minut po północy (Papierowy Księżyc, 2013). Książka, która wywołuje emocje powinna zasługiwać na książkowego Nobla.

Jak wspomniałam wcześniej, Magiczne lata zostały przedstawione w niezwykle plastyczny sposób. Dzięki temu mogłam podziwiać piękno okolic, jak i samo Zephyr, a przede wszystkim Jezioro Saksońskie. To było coś cudownego… Rzadko kiedy się zdarza, by opisy mnie poruszyły, przeniosły, a także bym poczuła świat wykreowany przez autora. Bardzo się cieszę, że pan McCammon pozwolił mi do niego zajrzeć. Jestem mu za to niezwykle wdzięczna i w chwili zwątpienia wiem gdzie mam szukać pocieszenia oraz motywacji.

Magiczne lata przeniosły mnie w czasie, w okres beztroskiego dzieciństwa, kiedy patrzyłam na świat przez różowe okulary, a słowo „niebezpieczeństwo” nie istniało w moim słowniku. Każda niebezpieczna sytuacja w oczach rodziców, była dla mnie niesamowitą i niezapomnianą przygodą. Dzięki tej lekturze zdałam sobie sprawę, że wszystko przemija, lecz pozostają wspomnienia – trawa była wówczas bardziej zielona, zborze miało odcień złota, a szum lasu był monologiem, którego adresatem byłam ja, średniego wzrostu dziewczynka z wiecznie rozczochranymi włosami i okularami na nosie. W Corym odnalazłam cząstkę siebie. Byłam równie ciekawa świata jak on, tylko tą ciekawość rozbudziła we mnie mama, a nie prostacki dziadek Jaybrid. Autor, oprócz cudownej lektury, dał mi darmowy bilet do zapomnianego świat dzieciństwa. Dziękuję!

Magiczne lata jest kolejną niezapomnianą lekturą dla dorosłych i młodszych czytelników. Przyznaję, te ponad 600 stron mnie przeraziły, ale wierzcie mi, jak skończycie nie będziecie mogli uwierzyć, że to już jest koniec. Jest to taka książka, która po zakończeniu nie zostawia czytelnika nienasyconego, ale zostaje za to żal, że ta przygoda już dobiegła końca…
    
~*~

Kiedy odejdziesz tak daleko z krainy czarów nigdy więcej nie będziesz miał do niej wstępu. Może czasem ujrzysz ją przez moment. Poznasz ją i przypomnisz ją sobie na ułamek sekundy. [1]

Ogarnął mnie dziwny, niezrozumiały smutek, bo nagle pojąłem, że każda rzecz musi mieć swój koniec, obojętnie jak bardzo pragniemy ją zatrzymać. [2]

Wszystko umiera. Zużywa się i w końcu już nie da się naprawić, choćbyś włożył w to nie wiem ile serca i pieniędzy. [3]

Natura, jeśli wymknie się spod kontroli, budzi w nas najbardziej pierwotne lęki […]. W obliczu orkanu jesteśmy tak samo bezbronni jak młode drzewka […]. [4]

Chyba w ogóle nie można przewidzieć na co kogo stać, dopóki ten ktoś nie zostanie do tego zmuszony. [5]

[…] nie sposób poznać kogoś do końca, […] każdy człowiek coś w sobie ukrywa. [6]

Czasami myślenie przeszkadza człowiekowi w działaniu. [7]

Przychodzi taki moment, gdy wolność staje się hm…, zbyt swobodna. [8]

„Nie” to bolesne słowo. [9]

Pan Bóg ma poczucie humoru, które sprawia, że czasami człowiekowi opadają ręce. [10]

Śmierci nie można poznać. Nie da się z nią zaprzyjaźnić. Gdyby śmierć była chłopcem, stałaby samotna na uboczu, przysłuchując się śmiechom innych dzieci. Gdyby śmierć była chłopcem , nie miałaby kolegów. Odzywałaby się szeptem, a jej oczy naznaczone byłyby piętnem wiedzy, jakiej żaden człowiek nie zdoła udźwignąć. [11]

Nikt całkowicie nie jest zły. [12]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Papierowy Księżyc

___
[1] McCAMMON R.: Magiczne lata. Słupsk: Papierowy Księżyc, 2012, s. 14.
[2] Op. Cit., s. 98.
[3] Op. Cit., s. 100.
[4] Op. Cit., s. 116.
[5] Op. Cit., s. 125.
[6] Op. Cit., s. 243.
[7] Op. Cit., s. 260.
[8] Op. Cit., s. 304.
[9] Op. Cit., s. 356.
[10] Op. Cit., s. 374.
[11] Op. Cit., s. 511.
[12] Op. Cit., s. 636.

3 lutego 2014

[#21] Podsumowanie 1/2014

źródło We Heart It
Witajcie kochani!

Styczeń to chyba jeden z pracowitszych miesięcy w roku. Wtedy to przychodzi rozliczenie nie tylko z całego poprzedniego roku, ale przede wszystkim podsumowanie nauki – sesja i inne zaliczenia. W tym roku, można powiedzieć, że wyjątkowo wszystkie przedmioty zaliczyłam za pierwszym podejściem i dzięki temu cieszę się (prawie) 4-tygodniowymi feriami (Jeszcze dokładnie pozostały mi dwa tygodnie laby… ;))

Oprócz zaliczonej sesji, do ‘sukcesów’ mogę zaliczyć nawiązanie współpracy z Wydawnictwem Replika (pisałam o tym w poprzednim poście). Było to dla mnie jak grom z jasnego nieba, ale każda taka współpraca mobilizuje do większej pracy. I ‘przy okazji’ rośnie samoocena, bo w końcu coś musieli w mojej pisaninie dostrzec, że zdecydowali się na taki krok… ;)

Nie pamiętam, czy wspominałam, ale aktualnie tworzę serię rysunków do najnowszej książki Agnieszki Michalskiej, z czego się niezmiernie cieszę. Jak dobrze pójdzie, to może i zaprojektuję okładkę do tejże książki, ale to sprawa drugorzędna. Na razie większą uwagę skupiam na rysunkach. Powiem tylko tyle, że autorka Kronik ciemności jest zachwycona. ;) A to dla mnie jest najważniejsze… ;)

Poza tym styczeń minął mi niezwykle szybko (pewnie jak każdemu z Was). Już luty, więc przed nami nowe wyzwania i wydarzenia… A jeśli chodzi wydarzenia, to…


Swój udział w spotkaniu na 100% wezmę ja, Emil, Tirindeth i chyba awiola (w Dekadencji można kosztować domowych nalewek! ;D – jak ktoś by się jeszcze wahał, czy warto iść… ;)). Zapraszamy!

A oto moje wyniki czytelnicze za styczeń:

♦ Przeczytane: 5 książek
     1. COLLINS S.: Igrzyska śmierci
     2. SINGTON P.: Sprawa Einsteina
     3. BIEDROŃ H.: Widok zza rogu życia
     4. WALCZAK-CHOJECKA A.: Dziewczyna z Ajutthai. Niezbyt grzeczna historia
     5. FRENCH N.: Co zrobisz, gdy umrę

♦ Książka m-ca: Igrzyska śmierci

♦ Klapa m-ca: brak

♦ Przeczytane strony: 1 700, co daje na dzień ok. 55 str.

♦ Nabytki: 7
     1. BRAY L.: MISSja survival (nagroda)
     2. HARDING J.: Siostrzyca (wymiana LC)
     3. MAVER S.: Kobieta, która spadła z nieba (j/w)
     4. KOWAL J.: Zły człowiek (od autora)
     5. KORZENIOWSKI J.I.: Chłopcy z zielonych stawów (od wyd. Novae Res)
     6. CARREL J.L.: I wciąż mnie prześladują (prezent)
     7. RILEY J.M.: Czara wyroczni (j/w)


♦ Wyzwania:
     1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 173 cm - 11,2 cm = 161,8 cm
     2. 52 książki – 5
     3. Grunt to okładka - 1
     4. Z półki (poziom 3, 11-15 książek) - 5

Jak widać z czytaniem rewelacji nie ma, ale przynajmniej wyrobiłam normę (tj. 1 książka na 1 tydzień), żadnego wyzwania nie „oblałam” oraz powolutku „spycham” (nie lubię tego słowa…) zaległości. Jeszcze 3 książki czekają na >już<, a aktualnie zatapiam się w niesamowitym świecie Cory’ego Mackensona z Magicznych lat. Szczerze powiedziawszy coś opornie mi idzie lektura, ale już po 300 stronach (powoli zbliżam się do polowy książki... ;)) śmiem twierdzić, że dołączy ona do mojej listy ulubionych tytułów. Jest niezwykle zaskakująca. Ci… Kończę!

Do napisania wkrótce! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...