26 lipca 2017

Schneider Robyn - "Początek wszystkiego"

Robyn Schneider
Początek wszystkiego
(The Beginning of Everything)

tł. Aga Zano

Moondrive 2017
s. 318
978-83-7515-460-3
Cena: 36,90 zł

Ocena: 6/10

~*~

Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być… na początku wszystkiego.

Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły, popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim… Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, by wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.

Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.

~*~

Początek wszystkiego Robyn Schneider z dużym przytupem pojawił się na naszym rynku wydawniczym. Książka zachwyca bardzo klimatyczną okładką, ciekawym opisem oraz dużo dającym do myślenia hasłem na froncie okładki: Masz jedno życie. Dzikie i cenne. Ale czy okazała się ona tak niezwykła jak obiecuje wydawnictwo?

Początek wszystkiego zaczyna się dosłownie mocnym uderzeniem. Poznajemy Ezrę Faulknera, który przez splot niefortunnych zdarzeń musi pożegnać się ze swoim dotychczasowym życiem. W przeciągu jednego wieczoru zostaje przekreślona jego, można powiedzieć że już zaplanowana, przyszłość. Świetlana przyszłość. I to właśnie jego oczami śledzimy wydarzenia po nieszczęśliwym wypadku. Pokazuje nam, czytelnikom, swój początek. Nowy początek, początek nowego życia. Niemały wkład w odnajdywaniu siebie przez Ezrę będzie miała pewna dziewczyna, która trochę namiesza w życiu głównego bohatera.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy w trakcie lektury to fakt, że autorka mocno chciała (i starała się) uciec od schematów, których w tym momencie trudno uniknąć. Spodobało mi się to, że Ezra wyłamuje się spośród innych licealnych postaci uprawianym sportem. Pierwszy raz spotkałam się z tym, że główny bohater gra w tenisa. Ten szczegół sprawił, że historia przedstawiona w Początek wszystkiego nabrała świeżości. Jednak czytając ją nie mogłam pozbyć się wrażenia, że w pewien sposób przypomina mi ona jakąś książkę. Mam tu na myśli konkretny tytuł, a mianowicie Papierowe miasta Johna Greena (moja recenzja). Cassidy, dziewczyna, która pojawia się w życiu Ezry, bardzo przypomina mi Margo ze wcześniej wspomnianej powieści Greena. Obie bohaterki są równie tajemnicze, złaknione życia i nieprzewidywalne. Szczerze powiedziawszy przeszkadzało mi to trochę, ponieważ zamiast mieć przed oczami Cassidy to uparcie w kadr wchodziła Margo.

Patrząc na całokształt, historia wydaje się fajna, spójna z elementami „innowatorskimi” (jak np. uprawiany przez Ezrę sport), ale czegoś mi w niej brakuje. Jakiejś iskry, która ożywiłaby Początek wszystkiego. Robyn Schneider próbowała stworzyć głęboką historię z przesłaniem, taką idealną na lato, ale mam wrażenie, że trochę jej to nie wyszło. Patrząc na leżący niedaleko mnie egzemplarz nie czuję żadnych głębszych uczuć oprócz zachwytu nad okładką. Czuję tylko smutek, że Ezra nie będzie mógł czynnie uprawiać sportu, który stał się jego pasją i był w nim naprawdę dobry, oraz tego, że znowu stanie na progu kolejnego nowego początku. Wydaje mi się, że książka Schneider miała podnosić na duchu i dawać nadzieję wówczas, gdy na głowę wali nam się świat, a wzbudza tylko smutek i współczucie do głównego bohatera (przynajmniej ja tak odczuwam). Szkoda, bo jest to historia z niewykorzystanym do końca potencjałem, a chyba nic nie boli czytelnika bardziej, niż śmierć ukochanej postaci i… niewykorzystany potencjał.

Początek wszystkiego trochę mnie rozczarował, bo liczyłam na kolejną emocjonalną, pouczającą i z mocnym przesłaniem opowieść, a otrzymałam trochę lepszą niż zwyczajną historię o dochodzeniu do siebie po wypadku i szukanie alternatyw do poukładanego życia, które się skoczyło. Książka ma swoje plusy i minusy, i wydaje mi się, że z pewnością na rynku wydawniczym znajdziemy (niestety) lepsze tytuły poruszające temat nowych początków.

~*~

Słowa mogą cię zdradzić, jeśli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny jeśli jest ich zbyt wiele. Żarty można grubo przestrzelić, opowieści mogą być uznane za nudne […]. [1]

Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nie istnieli […]. Ale koniec końców to my decydujemy , jak inni mają nas widzieć. [2]

Oskar Wilde powiedział kiedyś, że umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko. [3]

~*~

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Otwarte :)

___
[1] Robyn Schneider, Początek wszystkiego, Kraków 2017, s. 67.
[2] Tamże, s. 311.
[3] Tamże, s. 316.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect