20 sierpnia 2017

Rodzeń Elżbieta - "Przyszłość ma twoje imię"

Elżbieta Rodzeń
Przyszłość ma twoje imię

Zysk i S-ka 2017
s. 544
978-83-8116-093-3
Cena: 37,90 zł

Ocena: 10/10

~*~

Blanka właśnie wyprowadziła się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Wciąż zmaga się z jednym wydarzeniem z przeszłości - kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu i do dziś słabo radzi sobie z jego skutkami. Teraz szuka spokoju i zapomnienia. Poznanie Mateusza wprowadza zamieszanie w jej życie. Dziewczyna czuje się niezręcznie z powodu jego przeszłości, gdyż okazuje się, że spał on niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy.

Mateusz nie miał łatwego życia. Odkąd skończył piętnaście lat, musiał nieustannie walczyć o siebie, o swojego brata, o przetrwanie. Teraz ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na zaufanie Blanki.

Czy zaskakujące fakty z ich życia pozwolą im spojrzeć z nadzieją w przyszłość?


~*~

Na temat twórczości Elżbiety Rodzeń słyszałam naprawdę wiele ciepłych słów, jednak jej książki, mam wrażenie, na polskim rynku wydawniczym przechodziły jakby bez echa. Osoby zainteresowane literaturą z gatunku New Adult na pewno o niej słyszały, do niedawna sama należałam do tego grona czytelników: wiedziałam, że istnieje taka autorka i tworzy niesamowite teksty, ale jakoś było mi z jej powieściami nie po drodze. Czekałam chyba na jakiś znak z nieba, impuls, Bóg wie na co, by na własnej skórze przekonać się o co tyle szumu wśród czytelników i czytelniczek jej książek. Teraz mocno sobie pluję w brodę i zastanawiam się dlaczego do jasnej anielki zwlekałam z sięgnięciem po twórczość Elżbiety Rodzeń?!

Gdyby nie propozycja autorki na jej fanpage’u pewnie jeszcze zwlekałabym z przeczytaniem jej książek. W trakcie czytania jej „apelu” na Facebooku pomyślałam „czemu by nie spróbować” i napisałam do niej. Wiedziałam, że będzie miała wiele chętnych blogerek i blogerów na Przyszłość ma twoje imię i na pewno nie wszyscy dostaną okazję ją przeczytać. Mnie się udało, z czego bardzo się cieszę, ponieważ mogłam doświadczyć wszystkich tych cudownych rzeczy, jakie autorka ofiarowuje nam w swojej najnowszej powieści. W końcu przekonałam się na własnej skórze, że wszystkie te zachwyty nad jej twórczością nie są bezpodstawne.

Jak wspomniałam wyżej, historia przedstawiona w Przyszłość ma twoje imię, perfekcyjnie wpisuje się w gatunek NA. Mamy tutaj dwójkę młodych, dorosłych ludzi: Blankę i Mateusza, którzy próbują odnaleźć się w teraźniejszości po trudnych, a nawet tragicznych wydarzeniach. Codziennie muszą zmagać się z demonami z przeszłości i konsekwencjami czyichś błędów. Pokaleczeni na duszy starają się żyć, ale jak okazuje się później to „życie” było jedynie zwykłą wegetacją. Do czasu… Do czasu, kiedy ścieżki tych dwojga się przecięły. Od tego momentu powoli, małymi kroczkami znowu zaczęli żyć. Najpierw ostrożnie stawiając każdą stopę, a z czasem coraz śmielej i śmielej, aż do kolejnych wydarzeń, które sprawią, że Blanka i Mateusz będą musieli się zatrzymać. Na chwilę.

Miałam napisać, że brakuje mi słów, by opisać jaka jest ta książka Elżbiety Rodzeń. I po części tak jest, ponieważ czasami nie wszystko da się ująć w słowa. W takich przypadkach trzeba to na własnej skórze poczuć. Samemu. Doznać tę nutkę niecierpliwości, która towarzyszy nam do pierwszych konfrontacji, słodkiego i romantycznego oczekiwania na ciąg dalszy, nadziei na przełamanie barier, którymi otoczyli się bohaterowie. To wszystko trzeba przeżyć na własnej skórze. Obawiam się jednak, że tylko romantyczne i wrażliwe dusze głęboko przeżyją tę historię. Wiele razy wmawiałam sobie, że nie jestem romantyczką, jednak ta powieść zupełnie pozbawiła mnie złudzeń. Powiem więcej: jestem beznadziejnie dużą i zahukaną romantyczką z ogromną chęcią naprawiania świata, czyli krótko mówiąc przypadkiem, któremu wielkie miłości z bagażem doświadczeń, m. in. taka jak Blanki i Mateusza, będą się przytrafiać jedynie w książkach.

Lektura Przyszłość… przyniosła mi naprawdę wiele emocji: tych pozytywnych, jak i (niestety) negatywnych. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy tej cudownej pary, kibicowałam im od samego początku i co najgorsze nie mogłam się od tej książki oderwać. Często bolały mnie oczy, ale nawet to nie powstrzymywało mnie przed czytaniem i brnęłam dalej, w ten boleśnie rzeczywisty świat. Napisałam, że historia ta wzbudziła we mnie negatywne emocje. Owszem: brutalnie wywlekła na światło dzienne wszystkie moje obawy odnośnie przyszłości. Boleśnie przypomniała o wszystkim, co próbuję zepchnąć w najciemniejsze zakamarki mojej głowy. Ale oprócz tego dała mi odrobinę nadziei, że moje obawy niekoniecznie muszą się spełnić. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy ten ogrom emocji mnie nie przytłoczy. Dwa razy miałam problemy z zaśnięciem, bo nie potrafiłam uciec od niektórych myśli. Na szczęście udało mi się zapanować nad szalejącymi uczuciami i mogłam w pełni rozkoszować się historią Blanki i Mateusza.

Nie mam także powodu, by przyczepić się do wykreowanych przez autorkę postaci. Jak dla mnie Elżbieta Rodzeń poradziła sobie z tym śpiewająco, bohaterowie są bardzo realni, przepełnieni różnymi emocjami i wzbudzają same pozytywne uczucia. Szalenie spodobał mi się obraz rodzeństwa, jaki autorce udało się stworzyć, nie tylko między Blanką a jej bratem Igorem, ale także (a może przede wszystkim) między Mateuszem i jego pięcioletnim braciszkiem. Te więzi, które łączą ich są niezwykłe, są one do pozazdroszczenia nawet przez te osoby, które nie są jedynakami.

Powoli chyba wyczerpuję limit słów odnośnie tego tytułu… Jeśli to, co napisałam wyżej nie przekonuje Was do sięgnięcia po tę powieść, to mam jeszcze jeden as w rękawie. Myślę, że największą pozytywną rekomendacją z mojej strony jest fakt, iż po przebrnięciu przez 2/3 książki Przyszłość ma twoje imię ZAMÓWIŁAM w księgarni internetowej (a muszę zaznaczyć, że bardzo rzadko w taki sposób kupuję książki) dwa wcześniejsze tytuły Elżbiety Rodzeń, czyli Dziewczynę o kruchym sercu oraz Zimową miłość. Ten gest chyba mówi wszystko. Warto. Naprawdę warto dać szansę tej autorce i jej twórczości. Mnie kupiła w całości, i stanęła na tym samym miejscu na podium – jeśli chodzi o książki New Adult – co Agata Czykierda-Grabowska. Rodzeń i Czykierda-Grabowska: dwa nazwiska, które powinien znać każdy szanujący się czytelnik powieści o skomplikowanej miłości.

~*~

Nie można uchronić kogoś przed tym, co i tak musi się wydarzyć. [1]

Wiem, że jeśli ktoś kiepsko się trzyma, to czasem lepiej pozwolić mu tkwić w jego niestabilnej konstrukcji, niż wszystko burzyć i kazać mu się zbierać na nowo. [2]

Każdy ma jakieś swoje ograniczenia. [3]

Ludzie postawieni pod ścianą zaczynają zachowywać się niestandardowo. [4]

~*~

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka oraz autorce


___
[1] Rodzeń Elżbieta, Przyszłość ma twoje imię, Poznań 2017, s. 56.
[2] Tamże, s. 98.
[3] Tamże, s. 168.
[4] Tamże, s. 284.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...