11 marca 2017

Clare Cassandra - "Miasto kości"

źródło: MAG
Cassandra Clare
Miasto kości
(City of Bones. The Mortal Instruments)

tł. Anna Reszka

MAG 2013
s. 512
978-83-7480-376-2
Cena: 35,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 3,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 6/10

~*~

Bohaterką bestsellerowej serii jest Clary Fray nastoletnia rudowłosa artystka o skłonnościach do wpadania w tarapaty. Jej najlepszym i jedynym przyjacielem jest chłopak, matka jest roztrzepaną artystką, a miejscem rozrywki są ulice Manhattanu i nocne kluby. Aż do czasu, gdy pewnej nocy w nocnym klubie Pandemonium trzech nastolatków, których widzi tylko ona, na jej oczach zabija chłopca, który, jak się okazuje, tak naprawdę nie jest chłopcem... Clary czuje, że powinna zawiadomić policję, ale wie, że nikt jej nie uwierzy, gdyż ciało zamordowanego rozpłynęło się w powietrzu, a napastników nikt oprócz niej nie widzi. Są to Nocni Łowcy, tajemna kasta wojowników, których celem jest walka z demonami. W ciągu następnych 24 godzin znika matka Clary, a ona sama o mało nie ginie z ręki demona. 

Poszukując matki, Clary trafia do tajemnego świata, położonego głęboko pod ulicami Nowego Jorku, zwanego Podziemnym Światem, pełnego tajemniczych wróżek, wampirów, hybryd człowieka i wampira, i demonów. Clary jest rozdarta pomiędzy uczuciami, które żywi do dwóch chłopców – jej najlepszego przyjaciela, Simona, oraz do tajemniczego łowcy wampirów, pół człowieka, pół anioła Jace’a. Wkrótce sama staje się częścią ukrytego świata łowców demonów zwanych Nefilim i odkrywa straszną tajemnicę... 
~*~

źródło: efilmy
O serii Dary Anioła Cassandy Clare było kiedyś głośno: wszyscy zachwycali się światem wykreowanym przez autorkę, a fani z niecierpliwością oczekiwali na jej ekranizację, która miała swoją premierę 2013 roku. Film z Lily Collins jako Clary Fray oraz Jamiem Campbell Bowerem jako Jace’m Waylandem oceniono różnie: niektórzy byli nim zauroczeni, a inni bardzo rozczarowani oraz zawiedzeni. Niestety (dla tych „niektórych”) twórcy zakończyli przygodę z serią Cassandry Clare na jednym, w moich oczach niezbyt udanym, aczkolwiek przyjemnym w odbiorze filmie. Świat Nocnych Łowców wówczas był dla mnie obcy i nie potrafiłam go ocenić w taki sposób jaki ci, którzy wcześniej poznali losy Clary, Jace’a i pozostałych bohaterów Darów Anioła. W 2016 roku znowu zrobiło się o tej serii głośno, a to za sprawą serialu, który postanowiono nakręcić na podstawie książek Clare i miał być on tylko nimi inspirowany, a nie być dokładnym ich odzwierciedleniem. Stąd pojawiające się różnice między serialem a książką, co nie ukrywam po lekturze Miasta kości trochę zaczęły mnie drażnić. Oczywiście wciąż byłam przed poznaniem wersji papierowej, ale to jakoś nie przeszkodziło mi w tym, bo zacząć go oglądać.

Jeśli mam być szczera to jak dla mnie serial okazał się totalną klapą: nie tylko pod względem efektów specjalnych (o które ta historia wręcz błaga), ale także… słabej gry aktorów. Katherine McNamara wcielająca się w rolę Clary to była zupełna pomyłka. Chociaż przyciąga wzrok i miło się na nią patrzy to jej udawanie (bo grą trudno było nazwać to, co robiła) było tragiczne. Jeszcze tak sztucznej i wymuszonej gry aktorskiej chyba nie widziałam (momentami miałam ochotę sobie wydłubać oczy, serio!). Mimo tego serial mnie wciągnął (do tej pory nie mogę w to uwierzyć…) i postanowiłam, że jeśli twórcy zdecydują się nakręcić drugi sezon, to go obejrzę. Nie tylko by poznać dalsze losy Clary i jej przyjaciół, ale także by sprawdzić, czy twórcy wyciągnęli wnioski ze swoich błędów, specjaliści przygotują lepsze efekty, a aktorzy chociaż trochę nauczą się grać (szczególnie McNamara). Drugi sezon już się skończył i powiem szczerze: widać minimalną różnicę we wszystkich aspektach, lecz nadal jest słabo. I w sumie właśnie drugi sezon zmusił mnie do sięgnięcia po wersję papierową. W krótkim czasie pochłonęłam dwie części Darów Anioła: Miasto kości oraz Miasto popiołów, o którym napiszę w osobnym poście. I to, co mi się ciśnie na usta to to, że twórcy serialu naprawdę odpłynęli od pierwotnej fabuły, lecz perfekcyjnie (jak dla mnie) po względem wizualnym dobrali aktorów do poszczególnych postaci. Emeraude Toubia jako Isabelle Lightwood jest idealna, tak samo jak Matthew Daddario jako Alec Lightwood (matko jakie z niego ciacho…) czy Harry Shum Jr jako Magnus Bane (ten to oprócz wyglądu/stylizacji powala swoją grą! Nie wyobrażam sobie, aby w postać tego bohatera mógłby się wcielić ktoś inny). Alberto Rosende wcielający się w rolę Simona może być (na pewno jest lepszy od filmowego Simona – Roberta Sheehana), ale zupełnie nie mam zdania jeśli chodzi o wcześniej wspomnianą Katherinę McNamarę oraz Dominica Sherwooda jako Jace’a Waylanda (chociaż obojgu nie można odmówić prezencji, a Dominicowi uroku: te oczy ma niesamowite…). Serial i książka to dwie zupełnie inne historie, jedyne co je łączy to świat cieni, bohaterowie i niektóre wydarzenia. Po przebrnięciu przez książki (mam tu też na myśli Miasto popiołów) stwierdzam, że serial można obejrzeć z ciekawości – jak twórcy zinterpretowali wydarzenia opisane przez autorkę. To byłoby na tyle, jeśli chodzi o odwołania do serialu (w dalszej części postaram się aby było ich mniej).

źródło: naEKRANIE

Fragment dla tych czytelników, którzy nie wiedzą nic o Nocnych Łowcach (chociaż wątpię, czy ktokolwiek taki jeszcze istnieje…): Dary Anioła to w skrócie seria o Nocnych Łowcach tzw. Nefilimach (proszę mnie poprawić jak źle odmieniłam!), którzy przy pomocy mieczy i innych broni walczą z demonami przedostającymi się do świata śmiertelników z innych równoległych wymiarów. Oprócz demonów, zwykłych ludzi – „przyziemnych” oraz Nocnych Łowców istnieją tzw. „podziemni”, czyli wróżki, wilkołaki oraz wampiry, których niektórzy Nefilim traktują jako kogoś gorszego. A wszystko to, czyli walki i inne zjawiska nadprzyrodzone rozgrywają się, można by rzec na oczach ludzi, lecz nie byłaby to do końca prawda. Ludzie nie dostrzegają niebezpieczeństwa, jakie czai się w mroku. I właśnie w takim świecie, współczesnym, żyje Clary Fray – główna bohaterka Miasta kości razem z matką, dla której nie istnieje świat cieni. Aż do czasu, kiedy przypadkiem zobaczy coś, czego – jako zwyczajna śmiertelniczka – nie miała prawa zobaczyć: Nocnych Łowców w akcji. Wkrótce razem ze swoim przyjacielem Simonem przekona się, że ci wojownicy to tylko wierzchołek góry lodowej, a wampiry, wilkołaki i wróżki istnieją nie tylko w filmach, serialach i w książkach…

Szczerze powiedziawszy książka mnie nie zachwyciła, lecz nie mogę jej odmówić pomysłowości. Po usłyszeniu tylu pochlebnych opinii na jej temat liczyłam na coś naprawdę fantastycznego, zaskakującego i z efektem „wow”. W pewnym momencie złapałam się na tym, że zaczynam go porównywać do serialu, choć nie powinnam, bo przecież twórcy jego jakoby poszli inną drogą. Mam jednak wrażenie, że działo się w nim zdecydowanie więcej niż w Mieście kości. Przy nim książka okazuje się… skromna i momentami nudna, chociaż ciekawym doświadczeniem było porównywanie wersji papierowej do serialu. Mnie niestety nie zauroczyła, lecz wykreowany przez autorkę świat owszem. Momentami miałam wrażenie, że historia jest niedopracowana.

Bohaterowie: dosyć dużym zaskoczeniem okazała się postać Simona, którą znałam z serialu i nie była to jakaś wyjątkowa postać. Uroczy chłopak, który nie tylko skrycie podkochuje się w swojej najlepszej przyjaciółce i jest – co tu kryć – ciamajdowaty, czyli typowe „friendzone”. Natomiast w książce Simon pokazał, że stać go na więcej i potrafi zachować krew kiedy wymaga tego sytuacja. Niestety Clary jest równie denerwująca jak serialowa, ale chyba „książkowa” odrobinę mniej. Z kolei Isabelle i Aleca trudniej poznać, ponieważ odgrywają role drugoplanowe. Bliżej mogłam przyjrzeć im się dzięki serialowi, ale wbrew pozorom zbytnio się nie różnią od swoich wersji książkowej. Żałuję tylko, że tak mało było Magnusa w tej części, który moim zdaniem jest najbarwniejszą postacią Miasta kości (jeśli nie całej serii…) i szczerze powiedziawszy jednak chowa się przed jego serialowym odpowiednikiem (Harry jako Magnus jest niesamowity!). I na sam koniec został Jace: w książce jest zdecydowanie bardziej bezczelny, ale równie mocno „działający” na mnie jak ten serialowy (kolejny męski bohater, który sprawia, że miękną mi kolana…).

Moim zdaniem nie jest to wybitnie napisana historia, czytałam zdecydowanie lepsze, ale nie mogę jej odmówić uroku i pomysłowości (mam wrażenie, że w tej części autorka nie wykorzystała całego jego potencjału…). Niekiedy dialogi bohaterów, cóż… tak jak w serialu wołają o pomstę do nieba i pozostawiają wiele do życzenia. Nie wiem skąd moja wiara w tę serię, może przez wzgląd na pomysł i nadzieja na rozwinięcie akcji…? Nie mam pojęcia, lecz oprócz tego mogę powiedzieć, że czytało mi się ją bardzo dobrze i wciągnęła mnie od pierwszej strony. Jaka była druga część Darów Anioła? Taka sama, a może lepsza? Tego dowiecie się wkrótce.

~*~

Wszyscy widzimy to, co chcemy widzieć. [1]

Nie wszystko, co jest prawdą, zaraz trzeba ogłosić. [2]

~*~

W serii Dary Anioła ukazały się:
Miasto kości // Miasto popiołów // Miasto szkła // Miasto upadłych aniołów // Miasto zagubionych dusz // Miasto niebiańskiego ognia

___
[1] Cassandra Clare, Miasto kości, Warszawa 2013, s. 236. (ebook)
[2] Tamże, s. 328.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...