5 stycznia 2017

Vinet Dorota - "Siódmy sen"

Dorota Vinet
Siódmy sen

Novae Res 2017
s. 274
978-83-8083-386-9
Cena: 29,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,6 cm)
+ 52 książki

Ocena: 5/10

~*~

Klimatyczna, ujmująca opowieść o borykaniu się z codziennymi problemami.

Cathy i Jean przejęli gospodarstwo rolne na zachodzie Francji. Oboje pragnęli pracować na wsi, a rolnictwo wydawało się idealnym zajęciem. Odnowili stare budynki należące do poprzedniego gospodarza, kupili kilka sztuk bydła i postawili na produkcję mleka. Wkrótce jednak dosięgły ich problemy finansowe, a niekorzystne położenie fermy zaczęło doskwierać młodym małżonkom. Energiczna i otwarta Cathy postawiła sobie za punkt honoru nawiązać relacje z okolicznymi rolnikami i przekonać ich, że jeśli połączą siły, razem mogą poprawić trudną sytuację swoich gospodarstw i wprowadzić wiele pozytywnych zmian w małym, zapomnianym  miasteczku. Z pomocą Julii, nowo poznanej rolniczki, młoda kobieta zamierza odzyskać zaufanie gospodarzy nadszarpnięte przez poprzedniego właściciela fermy L’espoir.

~*~

Nie ma chyba osoby na świecie, która by nie śniła. Sny bywają różne: mniej lub bardziej realne, takie, które znikają wraz z nadejściem nowego dnia i takie, o których latami nie potrafimy zapomnieć. Temat snów jest niezwykle szeroki, bogaty oraz tajemniczy, wiele osób próbuje zrozumieć ich sens oraz wpływ na nasze życie. Mogłabym wiele napisać o moich snach, ale po pierwsze nie wypada, a po drugie, jakbym zaczęła pisać, to pewnie wyszłaby mi z tego przynajmniej rozprawka doktorska okraszona szczyptą dreszczy, które niewątpliwie by wywołała. Teraz czas na moje wrażenia o Siódmym śnie autorstwa Doroty Vinet.

Autorka stworzyła historię, w której na pierwszy plan wysuwają się sny – stąd moje wcześniejsze wywody na ich temat – a konkretniej siedem snów, niezwykle realnych, śniących się głównej bohaterce, Cathy. Kobieta wraz z mężem żyje we Francji, gdzie oboje zajmują się prowadzeniem gospodarstwa, które niestety nie ma dobrej opinii wśród mieszkających w okolicy rolników. Cathy postanawia zmienić stosunek sąsiadów nie tylko do farmy, ale także jej i jej męża, by móc razem „zjednoczeni” zaradzić kryzysowi gospodarczemu. I tutaj pojawiają się sny kobiety będące kluczem do osiągnięcia postawionego przez siebie celu.

Siódmy sen podzielony jest na osiem rozdziałów i wszystkie, z wyjątkiem jednego, zawierają opisy tego, co przyśniło się głównej bohaterce. Są to wyjątkowe fragmenty, ponieważ autorka potraktowała je w sposób niezwykle realny, to znaczy stworzyła jakoby siedem krótkich opowiadań, które spokojnie mogłyby stać się zalążkami nowych książek. Są one nawet lepsze i ciekawsze od samej historii Cathy, która moim zdaniem była z tej całości najsłabsza, bo monotonna. Nie wciągnęła mnie ona tak mocno, jak chociażby trzeci sen kobiety opowiadający o młodziutkiej Rosjance, biednej nastolatce, marzącej o karierze tanecznej w Bolszoj, czy piąty gdzie razem z Kaisą próbowała rozwikłać zagadkę brutalnych morderstw w Szwecji. Te sny są największym plusem tej książki. Mimo tego, że były naprawdę dobre, to nie do końca rozwikłałam ich znaczenia, to znaczy tego, co miały one pokazać/uświadomić Cathy (z wyjątkiem ostatniego, który jest „oczywistą oczywistością”). Niestety całości nie czytało mi się lekko jak myślałam, że będę. Fragmenty gdzie pojawiała się „cukierkowa” bohaterka nudziły mnie oraz wywoływały mało pozytywne emocje. Czytałam je byle jak, byle do przodu, byle jak najszybciej dojść do tego, co mnie najbardziej intrygowało, czyli jej snów.

Książka została napisana z pomysłem, lecz niestety wykonanie mogło być lepsze. Jest ona niewątpliwie przemyślana i poukładana, jednak przy niektórych snach brakowało mi wyraźnego odniesienia do życia Cathy. Ale o tym pisałam wyżej. Jak dla mnie autorka przesadziła trochę z opisem tego, co bohaterka robiła (wstała, ubrała się, poszła zrobić śniadanie, zjadła, poszła oporządzić gospodarstwo, wróciła, zaczęła robić obiad…). Zastanawiam się po tyle tego wszystkiego,  można było to ująć ładniej, zgrabniej , bez powtórzeń i „wpadania” w monotonię.

Jeśli chodzi o bohaterów: jak możecie się domyśleć, Cathy nie była moją ulubioną bohaterką, co róż mnie irytowała swoim spojrzeniem na świat. Takie osobowości jak ona po prostu mnie wkurzają, mam wrażenie, jakby patrzyły ślepo przez różowe okulary i nie dostrzegały tego, że niektóre rzeczy są nieuniknione i nic nie można na nie poradzić. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest złe podchodzić do życia z optymizmem, wręcz przeciwnie. Sama próbuję tak żyć, ale jestem świadoma, że nie zawsze jest tak różowo i kolorowo. Czasem jest źle, beznadziejnie, a wmawianie, że jest inaczej zakrawa o kłamstwo lub naiwność. A autorka, mam wrażenie, zrobiła z niej głupią, słodką i naiwną osóbkę, która rzyga tęczą. Dosłownie. Odważną i niewątpliwie zaradną – co się chwali, ale sprawiającą naprawdę złe wrażenie. Dla mnie Cathy jest bardzo skomplikowaną postacią, ponieważ łączy cechy fajne, pożądane oraz takie, przez które zaczynają mi pulsować żyły. I jeśli mam się już czepiać (bo możliwe, że zostanę o to posądzona) to pani Dorota przesłodziła związek głównych bohaterów. Dla urozmaicenia mogłaby wpleść w fabułę z jakąś kłótnię o byle co, na pewno nie popsuło by całości, a jedynie dodało trochę pikanterii. Jeśli miałabym zademonstrować książkę w postaci wykresu to wyglądałoby to mniej więcej tak:


(prawie jak bicie serca…)

Mimo wad, jakie ma Siódmy sen, czytało mi się go naprawdę dobrze i wbrew pozorom autorce udało się wprowadzić w historię Cathy niepowtarzalny klimat, iskierkę tego czegoś, co będzie sprawiało, że będzie ta opowieść do mnie powracać jak bumerang.

~*~

Życie nie zawsze pozwala nam na Realizację marzeń. [1]


~*~

Za możliwość lektury dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res

___
[1] Dorota Vinet, Siódmy sen, Gdynia 2017 , s. 88.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect