22 stycznia 2017

Ryan Jeanne - "Nerve"

Jeanne Ryan
Nerve
(Nerve)

tł. Donata Olejnik

Wydawnictwo Dolnośląskie 2016
s. 295
978-83-271-5555-9
Cena: 34,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,2 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 7/10

~*~

Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze Nerve. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót…


~*~

O Nerve Jeanne Ryan zrobiło się głośno pod koniec zeszłego roku  za sprawą filmu, który powstał na podstawie książki, i obie wersje miały (mniej więcej) w tym samym czasie swoją premierę. Często bywa tak, że najpierw oglądam film, a następnie biorę się za książkę (zrobiłam tak m. in. z Papierowymi miastami Johna Greena – moja recenzja), jednak w tym przypadku udało mi się najpierw przeczytać książkę, a później obejrzeć na jej podstawie film. Moja opinia będzie raczej porównaniem obu wersji, bo skoro jest książka i film – dwa wbrew pozorom różne spojrzenia na współczesnego nastolatka 3.0 - to czemu by tego nie wykorzystać, prawda?

Co w książce? W książce główna bohaterka, Vee, jest jedynaczką, która zajmuje się „pracą” za kulisami szkolnego teatru razem z utalentowanym plastycznie przyjacielem, Tommym, zajmującym się scenografią. Sydney również jest jej przyjaciółką i razem z Matthew – obiektem westchnień głównej bohaterki – występują na scenie. Vee i Syd to dwa przeciwieństwa nie tylko z wyglądu, ale także z charakteru: Vee – ciemnowłosa, spokojna, stojąca w cieniu przyjaciółki dziewczyna, z kolei Syd to przebojowa, otwarta blondynka, która na scenie czuje się jak ryba w wodzie. Jest odważna i nie boi się podejmować wyzwań. Mimo tak wyraźnych różnic łączy je naprawdę silna więź [SPOILER], której nawet tytułowa gra Nerve nie jest w stanie zniszczyć [KONIEC]. Czym jest Nerve? To internetowa gra, w której uczestnicy muszą wykonać pewne zadania „w realu”, aby wygrać wymarzone nagrody. Vee na przekór wszystkim bierze w niej udział nie tylko by pokazać otoczeniu, że potrafi być równie przebojowa jak Syd, ale przede wszystkich pragnie wyjść z jej cienia…

Jak w filmie? Film diametralnie różni się od wersji papierowej, nawet drobnymi niuansami. Filmowa Vee ma blond włosy, a Syd ciemne. Jedyne, co twórcy im pozostawili, to ich cechy charakteru – Vee jest cichą myszką, a Syd jej przebojową przyjaciółką. Chociaż w tym wypadku jak dla mnie słowo „przyjaciółka” to za dużo powiedziane – w filmie wygląda to tak, jakby były bliskimi koleżankami, ale nie przyjaciółkami. Jest też Tommy, który nie jest uzdolnionym plastycznie chłopakiem oraz książkowy Matt, który nie jest Mattem, a JP – kapitanem drużyny futbolowej. Vee nie zajmuje się teatrem, a Syd nie występuje w teatrze. Również inaczej rozwiązano sprawę z samą grą – nie tylko inne są zadania, ale także finał, który bardzo mnie rozczarował. Moim zdaniem można przełknąć to, że twórcy postanowili zmienić wygląd bohaterów i ich zainteresowania, zajęcia, ale zmiana wyzwań, na bardziej przystępne i łatwe nie do końca, bo historia straciła na wiarygodności. Przesłanie, jakie zawarła w książce autorka zostało nie tyle co spłaszczone, lecz w ogóle zeszło na dalszy plan. Czytając Nerve miałam ciarki, bo wyzwania były naprawdę trudne – i niebezpieczne, a bohaterka miała „okazję” się wykazać i zaskoczyć czytelnika. Zadania, które miała do wykonania filmowa Vee sama mogłabym wykonać, oczywiście było kilka wyjątków, ale większość zrobiłabym bez problemu. Natomiast te w książce, no cóż… Nie. Twórcy filmu ugładzili Nerve i jak napisałam wcześniej, nie wyszło mu to na dobre, ponieważ daje pustą rozrywkę, która nie powiem, bardzo wciąga, ale straciła na wartości. A książka – dzięki tej brutalności wyzwań nie tylko daje do myślenia, ale i ostrzega przed podejmowaniem pod wpływem impulsu nieprzemyślanych decyzji.

W książce jak i w filmie pojawia się jeszcze jedna postać – Ian, gracz Nerve, z którym Vee wykonuje kilka zadań. I szczerze powiedziawszy bardziej przemówił do mnie… filmowy. Dave Franco był strzałem w dziesiątkę, choć z wyglądu odstawał trochę od Iana z książki. Jak dla mnie ten wykreowany przez Jeanne Ryan był za idealny i słodki, ale bardziej podobał mi się powód, dlaczego zdecydował się na udział w grze. Natomiast książkowa Vee była zdecydowanie lepsza od filmowej. Filmowa bohaterka była urocza, ale trochę bez charakteru. I zakończenie… Cóż, jak napisałam wyżej finał filmu bardzo mnie rozczarował, chociaż dostrzegłam to, że twórcy chcieli wprowadzić do niego trochę tej bezwzględności z książki, która tam aż kipi. Jak dla mnie to i tak za mało, by oddać charakter Nerve jaki stworzyła autorka. To, co zostaje bez zmian to niedopowiedzenie, które zostawia historię otwartą. To, czego nie można odmówić obu wersjom to dynamicznej akcji, która wciąga od samego początku. Szczerze powiedziawszy film mnie trochę rozczarował, nie spodziewałam się, że twórcy aż tak „odlecą” od fabuły książki.

Jeanne Ryan stworzyła naprawdę fajną i potrzebną historię – zwraca w niej uwagę czytelnika nie tylko na niebezpieczeństwo czające się w sieci, ale także na to, że każda podjęta przez nas decyzja niesie ze sobą konsekwencje. Poza tym udało jej się stworzyć obraz prawdziwej i silnej przyjaźni oraz… przesłodzić wątek miłosny (w filmie wyszło to lepiej, niestety). Jeśli miałabym wybierać co było lepsze, to minimalnie książka, bo próbuje przekazać czytelnikom coś ważnego. W filmie trudno to dostrzec, bo jego twórcy skupili się na obrazie, a nie przesłaniu. Zachęcam jednak do tego, abyście sięgnęli po obie wersje, aby móc samemu rozstrzygnąć co było lepsze. Jestem szalenie ciekawa waszych wrażeń!
~*~


Za możliwość lektury dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect