27 września 2016

Bellon Anna - "Uratuj mnie"

!!! RECENZJA PRZEDPREMIEROWA !!!
PREMIERA: 28 WRZEŚNIA 2016

Anna Bellon
Uratuj mnie

OMGBooks (Znak) 2016
s. 352
978-83-240-3668-4
Cena: 34,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 8/10

~*~

Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.

Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.

„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.

W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? 

I czy to na pewno przyjaźń?

Uratuj mnie to pierwsza część serii The Last Regret, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.
~*~

Śmierć jest nieodzownym elementem życia i wciąż nie potrafimy się z nią pogodzić. Na wszelkie sposoby próbujemy o niej nie myśleć, odpychamy ten temat tabu w najdalszy zakątek naszego umysłu. Niestety on siedzi i czeka na odpowiedni moment, aby o sobie przypomnieć. Zawsze w najmniej spodziewanym i niewłaściwym dla nas momencie. A czy istnieje taka „odpowiednia” chwila by przyszła? Dla osoby odchodzącej na pewno, ale dla tych, którzy jeszcze „tu” zostają już niekoniecznie. Nie ma chyba osoby na świecie, która nie odczuła śmierci kogoś bliskiego, dalszego lub znanego. Niestety śmierć członka rodziny często dotyka nas najmocniej, bo jesteśmy z nim emocjonalnie związani. Odejście kochanej osoby sprawia, że nie tylko popadamy w tzw. „czarną rozpacz”, ale uderza w nas uczucie zagubienia. Zmienia się cały nasz poukładany świat, i musimy na nowo się w nim odnaleźć. Bez wyjątkowej dla nas osoby. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się bohaterka Uratuj mnie – Maia, która po śmierci ukochanego brata musi poskładać swoje roztrzaskane życie na nowo.

Maia była kiedyś radosną i pełną życia dziewczyną, która na życie patrzyła przez różowe okulary. Razem z bratem oraz jego przyjacielem stanowili wyjątkowe trio. Gdy w wypadku samochodowym tylko ona uchodzi z życiem jej świat rozpada się na milion drobnych kawałków. Nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości bez Micaha i w związku z tym zamyka się w sobie. Z przebojowej i popularnej w szkole nastolatki zmienia się w zamkniętą w sobie i zdystansowaną do świata dziwaczkę, której ukojenie przynosi tylko muzyka. Taką właśnie poznaje ją Kyler, którego życie również nie jest usłane różami, jednak znajduje w sobie siły, aby zmienić nie tylko swój świat, ale także świat Mai.

O portalu Wattpad słyszałam, jednak jakoś nigdy nie czułam potrzeby, aby przyjrzeć mu się głębiej, a konkretniej temu, co można tam znaleźć – czyli różnej maści opowiadania. Jednak po lekturze Uratuj mnie Anny Bellon chyba będę musiała poświęcić mu trochę uwagi, bo okazuje się, że można tam znaleźć naprawdę ciekawe, wciągające, emocjonalne i dojrzałe teksty. Co znajdziemy zatem w pierwszej części serii zatytułowanej „The Last Regret”? Przede wszystkim muzykę, która dosłownie wylewa się z kart książki. Oprócz samych wykonawców i tytułów w tekście pojawiają się fragmenty piosenek – po angielsku, niestety nie przetłumaczone na język polski. Zawsze w takich przypadkach, kiedy książka zawiera nieprzetłumaczone fragmenty zwracam w moich opiniach na to uwagę (uczulam tutaj przede wszystkim autorów), aby na przyszłość o tym pomyśleli. To, że żyjemy w czasach, kiedy język angielski jest jakoby drugim językiem ojczystym (zaraz po polskim) nie oznacza, że wszyscy jak jeden mąż biegle się nim posługują (niektórzy nawet rodzimym językiem nie umieją, ale to tak na marginesie). W tym przypadku osoba, która no nie radzi sobie z angielskim te fragmenty, gdzie pojawia się ów język albo je zignoruje, albo będzie wyszukiwał w Google ich znaczenia, albo po prostu pominie, a jak wiadomo, jeśli coś pojawia się w książce teoretycznie nawiązuje do opisywanej w danym momencie sytuacji lub jest jej istotną częścią. Poza tym muzyka, którą autorka nam proponuje nadaje historii niepowtarzalnego, rockowego charakteru.

Drugą rzeczą, którą trudno nie zauważyć w Uratuj mnie to są emocje. Autorka nie pożałowała ich ani bohaterom, ani czytelnikom. Mocno wczułam się w to, co rozgrywa się w książce i szczerze powiedziawszy nigdy nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji, w jakiej znalazła się Maia. W głowie mi się nie mieści, że mogłabym stracić brata, którego kocham nad życie. Ta emocjonalność wiąże się przede wszystkim z głównym tematem poruszonym przez Annę Bellon, czyli traumą po stracie bliskiej osoby w wypadku (w którym również się uczestniczyło). Moim zdaniem autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tym wątkiem, bo wbrew pozorom nie jest on wcale taki łatwy do napisania.

Historia, którą poznałam bardzo mi się spodobała, wciągnęła mnie i wywołała emocje jakie miała wywołać. Jednak mam mieszane uczucia, bo wydaje mi się ona taka bardzo „amerykańska”. W Uratuj mnie można znaleźć prawie wszystko, co kojarzy nam się z typowym amerykańskim wizerunkiem szkoły – z wyjątkiem problemu głównej bohaterki, który jest jakoby „uniwersalny”. Kiedyś chciałabym przeczytać tej autorki coś bardziej… polskiego. Historię, z której nie będzie biła amerykańska rzeczywistość. Chodzi mi o to, że polski autor nie musi umieszczać akcji w kraju, który zalewa nas swoimi mocno przesyconymi tradycjami i kulturą książkami. Rozumiem jednak to, że taki zabieg pomaga polskim (nie tylko młodym) twórcom przekonać przeciwników rodzimych autorów do sięgnięcia po ich dzieła.

Jak dla mnie najsłabszym elementem Uratuj mnie jest intymność pomiędzy głównymi bohaterami, a raczej jej (prawie zupełny) brak. Trudno znaleźć w niej opisy, które ukazywałyby jak mocno jedna osoba wpływa na drugią (gęsia skórka, szybsze bicie serca, motyle w brzuchu, chaos w głowie etc.)  No i w końcu ich pierwsze zbliżenie, które autorka potraktowała trochę po macoszemu (a ja się nastawiłam na super subtelny opis seksu, i musiałam obejść się smakiem…), tak jakby się bała ruszyć ten temat. Następnym razem liczę na większą śmiałość i odwagę (ja to sprawdzę)! Gdyby nie to byłoby wręcz idealnie. Zostawiając ten wątek, kumpelska relacja między Maią a Kylerem wyszła autorce rewelacyjnie, z przyjemnością śledziłam ich dalszą znajomość. Nie mam także powodu, by przyczepić się do problemu, jaki dręczy(ł) chłopaka, tutaj również Anna Bellon sobie poradziła śpiewająco.

Kończąc ten wyjątkowo długi wywód – zakończenie. Nie pasowało mi ono zbytnio do całości, jak dla mnie było trochę za ckliwe i lukrowe. Mimo tego nie popsuło ono wrażenia, jakie na mnie zrobiło Uratuj mnie, i jestem szalenie ciekawa co autorka wymyśliła w kontynuacjach „The Last Regret”. Coś czuję, że bez Wattpada się nie obędzie – mam nadzieję, że opowiadania jeszcze „wiszą” w sieci i będę mogła do nich zajrzeć.

~*~

Nie ma nic gorszego niż umierać od środka. [1]

Nikt nie zasłużył na samotność. [2]

Między innymi dlatego odizolowałam się od innych. To też ochrona przed powtórnym zranieniem. Im słabiej jesteś przywiązany do ludzi, tym mniej może cię zranić czyjeś odejście. [3]

Życie nigdy nie było i nie jest proste […]. [4]

Słowa mogą boleć, mogą cieszyć, ale nadal będą tylko pustymi słowami. [5]

Nie trzeba znać kogoś długo, aby na stałe ulokował się w naszym życiu. Musi tylko znaleźć drogę prosto do naszego serca, poruszyć wszystkie właściwe struny. [6]

[…] każdy człowiek spotkany na naszej drodze nie staje na niej przypadkiem. Niektórzy mieli nas skrzywdzić, a inni uratować. Jeszcze inni mieli zrobić i jedno, i drugie. [7]

Życie miejscami było do dupy, ale czasem na drodze spotykaliśmy ludzi, którzy byli warci tego, by żyć. [8]

Bo przyjaciele nie są tylko od pocieszania, gdy użalasz się nad sobą. Są od kopnięcia cię w tyłek kiedy chcesz się poddać. [9]

 Każdy z nas w którymś momencie życia zrobił coś, z czego nie jest dumny […]. [10]

 Przyjęcie oferowanej pomocy wcale nie oznacza, że się poddajesz. Czasem jest wręcz przeciwnie. Oznacza, że nie poddasz się bez walki. [11]

 Nie proś życia o wieczność, proś je o to, żeby po prostu było. Czasem jest złe. Czasem jest wręcz beznadziejnie złe. Ale właśnie wtedy, właśnie wtedy, gdy już gorsze być nie może, może być tylko lepsze. I kiedyś będzie. Jeśli tylko będziesz o nie walczyć. [12]

~*~

Za możliwość lektury dziękuję ślicznie wydawnictwu OMGBooks

___
[1] Anna Bellon, Uratuj mnie, Kraków 2016, s. 13.
[2] Tamże, s. 36.
[3] Tamże, s. 52.
[4] Tamże, s. 56.
[5] Tamże, s. 89.
[6] Tamże, s. 94.
[7] Tamże, s. 94.
[8] Tamże, s. 139.
[9] Tamże, s. 143.
[10] Tamże, s. 181.
[11] Tamże, s. 187.
[12] Tamże, s. 239.

22 września 2016

Colgan Jenny - "Spotkajmy się w kawiarni"

Jenny Colgan
Spotkajmy się w kawiarni
(Meet me at the cupcake café)

tł. Iwona Sumera

Wydawnictwo Literackie 2013
s. 493
978-83-08-05161-0
Cena: 38,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 6/10

~*~

Issy ma (już?) 31 lat, chłopaka, który nie traktuje jej do końca serio (i w dodatku jest jej szefem), schorowanego dziadka, którym się opiekuje, i kilka pragnień, o których rzadko mówi. Aha, i właśnie wyrzucają ją z pracy. Chwileczkę! Czy to ma być jakaś przygnębiająca historia?...

Nie, Spotkajmy się w kawiarni to zabawna, mądra i krzepiąca opowieść o spełnionych marzeniach:
…aby odejść z korporacji (nawet jeśli to oni ciebie wyrzucają) i zająć się tym, co się naprawdę lubi
…aby z własnej pasji (w przypadku Issy jest to pieczenie najcudowniejszych pod słońcem babeczek) uczynić źródło utrzymania przynoszące… hm, niemałe zyski
…aby odnieść sukces
…aby najbliżsi patrzyli na ciebie z dumą
…aby spotkać odpowiedzialnego i dojrzałego mężczyznę i zakochać się z wzajemnością
…i aby ten głupek, twój były chłopak, otworzył ze zdziwienia usta i musiał przyznać, że UDAŁO CI SIĘ!

~*~

Wbrew pozorom hobby jest niezwykle potrzebne człowiekowi. Nie tylko nadaje naszemu życiu sens (przynajmniej w jakimś stopniu), ale sprawia, że nie odbijamy się z nudów w domu od ściany do ściany. Pozwala ono nam się rozwijać oraz odpocząć od pracy. Daje nam również wytchnienie od problemów dnia codziennego, a czasami może się ono okazać ratunkiem w kryzysowej sytuacji i rozwiązaniem na trapiące nas zmartwienia. Podobnie stało się w przypadku Issy, głównej bohaterki Spotkajmy się w kawiarni, która ze swojego hobby zrobiła sposób na zarabianie pieniędzy i … życie.

Trzydziestojednoletnią Issy poznajemy w momencie, w którym każdy normalny człowiek już by się załamał, bo: nie tylko straciła (z pozoru) stabilną pracę, ale także zauroczyła się w mężczyźnie, który zupełnie do niej nie pasje, i co warto podkreślić, nie zamierza zrobić kolejnego kroku do przodu w ich „związku”. Na szczęście, w tym całym nieszczęściu Issy może liczyć na przebojową przyjaciółkę Helenę oraz (o dziwo!) przypadkowo spotkanych ludziach, którzy z czasem w jej sercu zaczną zajmować coraz więcej miejsca.

Jenny Colgan stworzyła ciepłą, przyjemną, pouczającą i pozytywną historię nie tylko o hobby, jakim jest gotowanie (które również dla samej autorki jest ważne), ale o związkach międzyludzkich, o przyjaźni, która daje tzw. kopa, kiedy przestaje się wierzyć w siebie, o przypadkach, które nie istnieją… Ale Spotkajmy się… to przede wszystkim książka o pasji, która może stać się sposobem na życie, jeśli włoży się w nią odpowiednio dużo pracy, serca i cierpliwości. Tą historią autorka chce nam przekazać, że warto ryzykować i nie poddawać się, gdy pojawiają się na naszej drodze przeszkody.

W książce, obok fabuły, autorka umieściła kilka przepisów na babeczki (na pewno będę je testować w długie jesienne i zimowe wieczory, kiedy zamknę już sezon działkowy). Po pierwszym zapoznaniu się z nimi nie wydają się trudne, lecz zanim przystąpię do pieczenia będę musiała dowiedzieć się co to za mąka „samorosnąca” (nawet moja babcia nie wie co to za magia!). Samo czytanie przepisów sprawiało, że ślinka zaczynała mi lecieć, a już zupełnie moje ślinianki wariowały, kiedy główna bohaterka je przyrządzała i rozdawała/sprzedawała (do tej pory chodzą za mną babeczki cytrynowe…). Autorka tymi opisami prawie mnie torturowała, bo gdybym nie miała pod ręką „czegoś na ząb”, to chyba bym zwariowała. Sama fabuła jest (niestety) przewidywalna – w końcu to książka obyczajowa, lecz byłoby miło, gdyby mnie czymś zaskoczyła. Ale suma sumarum jakoś ta przewidywalność wcale mi nie przeszkadzała. Za to irytowała mnie główna bohaterka – Issy, a konkretnie to, jak dawała się wykorzystywać (bo tego nie można inaczej nazwać) Graeme’owi. Nie raz miałam ochotę trzepnąć ją w głowę by się opamiętała (w tej kwestii z pewnością dogadałabym się z Heleną). Z kolei Austin (bankowiec, który umożliwił bohaterce stworzenie cukierni „Słodki Zakątek”) to urocza i pocieszna postać, lecz niestety nie jest to typ mężczyzny, który kradnie serca czytelniczek. Helena to kobieta z jajami, i wydaje mi się, że każdemu przydałaby się taka osoba jako „twój rozum zastępczy w innym ciele, który uaktywnia się, kiedy twój własny zaczyna wariować” – i to ją polubiłam najmocniej ze wszystkich postaci z Spotkajmy się… Każdy bohater tej historii się zmienia – ewoluuje – pokazują oni swoje inne twarze, co nie tylko urozmaica lekturę, ale także nadaje jej głębi. Coś takiego spotykamy w naszym codziennym życiu – kiedy poznajemy ludzi widzimy ich tylko z jednej strony, lecz gdy zaczynamy z nimi obcować na co dzień, to odkrywamy, że to jedna z ich miliona twarzy, a nasze początkowe oceny zupełnie do nich nie pasują.

Podsumowując: Spotkajmy się… czytało mi się przyjemnie i szybko, niestety jest to książka na raz, to znaczy taka, po którą się raczej drugi raz nie sięgnie (no chyba że po przepisy na babeczki), ale z przyjemnością od czasu do czasu będzie się o niej wspominać. Ot, lekka i niezobowiązująca lektura, przy której można się zrelaksować. I KONIECZNIE trzeba się przy niej zaopatrzyć w „coś na ząb”, bo w trakcie czytania żołądek budzi się do życia.


18 września 2016

Evans Richard Paul - "Bliżej słońca"


Richard Paul Evans
Bliżej słońca
(The Sunflower)

tł. Dorota Kaczor

Znak 2012
s. 315
978-83-240-1698-3
Cena: 32,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,2 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 6/10

~*~

„Wszyscy nosimy obraz tego, jak powinno wyglądać nasze życie, namalowany pędzlem naszych pragnień i celów. Tymczasem w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że ono nigdy nie wygląda tak, jak sobie wyobrażaliśmy”.

Kiedy Christina planowała swój wymarzony ślub, nie miała pojęcia, że wydarzenia potoczą się zupełnie inaczej. Paul również nie przypuszczał, że pewna zimowa noc w szpitalu okaże się przełomowa w jego życiu. Oboje mieli ułożone plany na przyszłość, byli przekonani, że wiedzą, gdzie i z kim spędzą następne kilka lat.

Spotkali się w Peru, w amazońskiej dżungli, gdzie Paul stworzył dom dla porzuconych dzieci. Christina za namową przyjaciółki zdecydowała się pracować tam jako wolontariuszka, by w ten sposób wyleczyć swoje złamane serce.

Jak spotkanie z mieszkańcami sierocińca na krańcu świata wpłynie na życie Christiny? Jaką rolę odegra w nim charyzmatyczny opiekun dzieci Paul Cook? Czy w dalekiej dżungli można zmierzyć się ze swoimi lękami i nauczyć się patrzeć na życie inaczej?

~*~

Ostatnio wszystkie moje recenzje zaczynam tak samo – że nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora x. W tym przypadku muszę zacząć tak samo, pierwszą książką Richarda Paula Evansa, którą przeczytałam było Obiecaj mi. Do tej pory nie mogę o niej zapomnieć, o tej magii, jaką autor w niej zawarł, mimo, że jest to jedna z historii o miłości. Również i tym przypadku musiało upłynąć trochę czasu zanim sięgnęłam po inną jego powieść.

Bliżej słońca to historia nie tylko o dwojgu ludzi, którzy po życiowych rozczarowaniach odnajdują się w egzotycznym Peru. To także opowieść o trzecim świecie, o którym większość ludzi udaje, że nie wie, że nie istnieje lub po prostu nie chce wiedzieć. Na pierwszy plan wysuwa się tu chęć niesienia pomocy bezdomnym dzieciom, które często nie mają tam (oczywiście nie tylko w tamtym miejscu) łatwego życia. Na każdym kroku czai się na nie niebezpieczeństwo (nawet chłopcy nie mogą się czuć bezpieczni). Właśnie dla takich dzieci stworzono ośrodek – Słonecznik – gdzie Paul Cook (jeden z bohaterów Bliżej…)  przejął obowiązki kierownicze po jego założycielu i sprawuje opiekę nad sierotami.

Szczerze powiedziawszy Bliżej… odrobinę mnie rozczarowało, ostatnio czytam naprawdę dużo literatury kobiecej, obyczajowej oraz książek z gatunku Young Adult/New Adult, i po prostu nie usatysfakcjonował mnie opis miłości, jaki Evans tu stworzył. Relację, jaka łączy głównych bohaterów (czyli Christine i Paula) potraktował jak dla mnie trochę z przymrużeniem oka, po macoszemu i bez tzw. „konkretów” (przydałoby się trochę więcej szczegółów dotyczących m.in. ich emocji). Poza tym nie mam się do czego przyczepić, lektura była przyjemna i lekka, chociaż na początku na taką nie wygląda. Evans ponownie oczarował mnie swoim stylem, i udało mu się przenieść mnie w niezwykle egzotyczne miejsce – do krainy Inków, gdzie prawdopodobnie nigdy nie będę, no chyba że palcem na mapie, bądź dzięki jakieś książce. Bardzo podobało mi się tło na którym rozgrywają się wydarzenia Bliżej… Opis podróży jest bardzo realistyczny i bez problemu mogłam wyobrazić sobie miejsca, w których bohaterowie przebywali. Na pewno plusem Bliżej… jest temat poruszony przez autora, który nadaje historii głębi, bez tego spokojnie książkę można by było zakwalifikować do harlequinów (chociaż tam jest w porównaniu do Bliżej… więcej pikantnych szczegółów). Jeśli chodzi o postacie to mam na ich temat mieszane uczucia. Oprócz Jima (bohatera drugoplanowego) nikt nie wzbudził we mnie silniejszych emocji. Ot, po prostu byli. Ale gdy pojawiał się Jim, moje usta same się wykrzywiały w uśmiechu, był niezwykle uroczy. A fabuła? Niestety przewidywalna z małymi elementami zaskoczenia.

Tak jak napisałam wcześniej – ta lektura była po prostu przyjemna. To idealne słowo odzwierciedla moje uczucia do Bliżej… Idealna i niezobowiązująca na lato (ewentualnie na długi, zimowy wieczór). Mam nadzieję, że inne książki Evansa nie będą tylko przyjemne, ale równie rozwalające i zaskakujące jak Obiecaj mi.
~*~

Kochamy tych, dla których się poświęcamy. [1]

Nie szukaj swego przeznaczenia, bo to ono szuka ciebie. [2]

Nadzieja sprawia, że chwytamy się wszystkiego, co nam podrzuci los. [3]

[…] najlepszym lekarstwem na złamane serce jest oddać je innym. [4]

Naprawdę, nie ma biedniejszych ludzi niż ci, którzy  nie potrafią docenić dobrobytku, w jakim żyją. [5]

Ludzie od zawsze spoglądali w gwiazdy szukając wskazówek. Są też tacy, którzy wierzą, że one określają nasze przeznaczenie.  [6]

[…] kiedy miłość jest prawdziwa, sprawy same się układają. Choć nie zawsze jest tak, jak byśmy się tego spodziewali. [7]

Wszyscy nosimy obraz tego, jak powinno wyglądać nasze życie, namalowany pędzlem naszych pragnień i celów. Tymczasem w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że ono nigdy nie wygląda tak, jak sobie wyobrażaliśmy. W tym tkwi najgłębsza tajemnica człowieczeństwa. Choć wolimy w to nie wierzyć, życie w znacznej części jest tylko reakcją na okoliczności. [8]

Miłość nigdy nie jest prosta – i rzadko kiedy bezbolesna. [9]

Rozłąk jest dla miłości tym, czym wiatr dla ognia – małą gasi, a wielką roznieca. [10]

[…] czasem musimy kogoś stracić, żeby zrozumieć, jak bardzo był dla nas ważny. [11]

[…] każde dziecko zasługuje na to aby mieć dzieciństwo. [12]

___
[1] Richard Paul Evans, Bliżej słońca, Kraków 2012, s. 17.
[2] Tamże, s. 19.
[3] Tamże, s. 41.
[4] Tamże, s. 57.
[5] Tamże, s. 93.
[6] Tamże, s. 137.
[7] Tamże, s. 166.
[8] Tamże, s. 259.
[9] Tamże, s. 269.
[10] Tamże, s. 297.
[11] Tamże, s. 300.
[12] Tamże, s. 314.

14 września 2016

Green John - "Papierowe miasta"

John Green
Papierowe miasta
(Paper Towns)

tł. Renata Biniek

Bukowy Las 2013
s. 395
978-83-62478-91-0
Cena: ,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 9/10

~*~

Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.

Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka  wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy.

~*~

Moja przygoda z twórczością Johna Greena rozpoczęła się od fenomenalnej dla mnie książki Gwiazd naszych wina (moja recenzja), na podstawie której powstał bardzo wzruszający film (tak, płakałam na nim jak bóbr). Tą historią Green postawił sobie naprawdę wysoką poprzeczkę, pewnie nie tylko ja, ale większość czytelników Gwiazd… oczekuje kolejnych równie pięknych, emocjonalnych i wzruszających powieści. Mój czytelniczy wybór padł w tym roku na Papierowe miasta, która (jak plotka głosi) jest najsłabszą książką autora. No cóż, sama chciałam się o tym przekonać, czy rzeczywiście jest taka słaba jak inni mówią.

Papierowe… opowiada historię nastoletniego Quentina, który nie tylko skrycie podkochuje się w swojej sąsiadce, Margo, ale także pod jej wpływem się zmienia. Zaczyna łamać swoje zasady i po prostu ż y ć. Tak, ż y ć  dniem dzisiejszym próbując przy tym nie myśleć o przyszłości. Po prostu żyć.

W pierwszej połowie roku razem z przyjaciółką obejrzałam film (tak, również Papierowe… zostały przeniesione na duży ekran) więc mniej więcej fabułę znałam. Jeśli chodzi o film to, z tego co pamiętam, był troszkę nudny, za to producenci bardzo dobrze dobrali odtwórców głównych bohaterów (w rolę Margo wcieliła się Cara Delevingne, a Quentina Nat Wolff). Chyba będę musiała odświeżyć sobie ten film, na spokojnie, bo mimo tego, że troszkę był nudny, to przyjemnie się go oglądało. Z tego co zauważyłam po skończonej lekturze to to, że film różni się od papierowej wersji …miast (nie dziwi mnie ten fakt, ponieważ to „normalne” w ekranizacjach,, że twórcy trochę odbiegają od fabuły książki), i szczerze nie wyszło mu to na plus. Książka okazała się dla mnie ciekawsza od filmu i jakoby głębsza. Green ponownie (tak jak w przypadku Gwiazd…) oprócz rozrywki chce przekazać czytelnikom trochę życiowej mądrości. Dzięki temu Papierowe… nie jest pustym czytadłem dla nastolatków, ale czymś więcej.

Muszę to zaznaczyć, Papierowe… to zupełnie inna historia od Gwiazd… i moim zdaniem nie powinno się ich porównywać. Jedna mówi o czym innym (innym problemie), i druga mówi o czym innym. Jedna jest bardziej lekka, a druga cięższa – oczywiście patrząc na ich główne tematy. Wcześniej wspomniałam, że Papierowe… podobno jest najsłabszą książką autora. Czy ja wiem, czy gorszą? Na razie mam za sobą tylko dwie jego powieści i nie czuję, żeby była ona słabsza od Gwiazd… Jest ona po prostu inna, a to czy wyciska łzy nie musi świadczyć do tym, że jest lepsza, czy gorsza.

Niestety, zabierając się za nią (ach te plotki) z tyłu głowy kołatało mi stwierdzenie, że jest ona słabsza, i to trochę utrudniało mi lekturę Papierowych…, bo szukałam w niej minusów. Dopiero po jakimś czasie, kiedy nie znalazłam ich, rozluźniłam się i po prostu mogłam rozkoszować się lekturą. Książka jak dla mnie jest świetną historią, którą spokojnie można zabrać na wakacje lub urlop, i cieszyć się razem z nią dniami wolnymi od obowiązków. Początkowo Papierowe… były dla mnie dziwne, musiałam przyzwyczaić się do nastoletniego „slangu” chłopaków, w tym „króliś” (w tłumaczeniu dziewczyn) i innych dziwactw. Ale po czasie okazało się, że te dziwactwa stały się wizytówką oraz mocna stroną Papierowych… Nic nie przychodzi mi do głowy, co mogłabym napisać jeszcze o tej książce. Myślę, że przyszli czytelnicy nie powinni się nastawiać na powtórkę Gwiazd…, czyli na tzw. wyciskacz łez, lecz na historię o tym, jak jedna osoba jest w stanie nas zmienić, o sile przyjaźni i odwadze w podążaniu za swoimi ideałami. 

~*~

- Wiedziałeś, że na dobrą sprawę przez większość historii rodzaju ludzkiego przeciętna długość życia wynosiła mniej niż trzydzieści lat? […] Nikt nie planował życia na emeryturze. Nikt nie planował kariery. W ogóle nikt nic nie planował. Nie było czasu na planowanie. Nie było czasu na przyszłość. Ale potem długość życia zaczęła się wydłużać i ludzie mieli coraz więcej i więcej przyszłości, zaczęli więc spędzać coraz więcej czasu na rozmyślaniu o niej. O przyszłości. A dzisiaj życie stało się przyszłością. W każdym momencie swojego życia człowiek żyje dla przyszłości – idzie do szkoły średniej, żeby móc pójść do college’u, żeby dostać dobrą pracę, żeby kupić ładny dom, żeby go było stać na posłanie dzieci do college’u, żeby one dostały dobrą pracę i mogły posłać swoje dzieci do college’u. [1]

Stojąc przed tym budynkiem, uczę się czegoś o strachu. Uczę się, że strach nie ma nic wspólnego z jałowymi fantazjami kogoś, komu wydaje się, że pragnie, by przytrafiło u się coś ważnego, choćby ta ważna rzecz miała być okropna. Nie ma nic wspólnego z uczuciem wstrętu […]. Z tym nie można sobie poradzić za pomocą kilku ćwiczeń oddechowych. To uczucie w niczym nie przypomina żadnego strachu, którego doznałem w przeszłości. To najniższa ze wszystkich możliwych emocji, uczucie, które towarzyszyło nam, zanim zaistnieliśmy, zanim zaistniał ten budynek, zanim zaistniała ta ziemia. To ten sam strach, który sprawił, że ryby wyczołgały się na suchy ląd i rozwinęły płuca, strach, który każe nam uciekać, strach, który nam nakazuje grzebać naszych zmarłych. [2]

Sikanie jest jak dobra książka, bo kiedy już zaczniesz, niezwykle trudno jest przestać. [3]

[…] nawet jeśli się tego pragnie, tak trudno jest odejść. To wymaga przygotowania. [4]

Tak trudno jest odejść – dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem. [5]

[…] czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest.  [6]

Ludzie tworzą miejsce, a miejsce tworzy ludzi. [7]

Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [8]

___
[1] John Green, Papierowe miasta, Wrocław 2013, s. 46.
[2] Tamże, s. 182.
[3] Tamże, s. 236.
[4] Tamże, s. 291.
[5] Tamże, s. 293.
[6] Tamże, s. 341.
[7] Tamże, s. 373.
[8] Tamże, s. 383.

10 września 2016

[#16] Nowości wydawnicze - SIERPIEŃ


~*~

źródło: Albatros
Guillaume Musso
Ta chwila


 Wydawnictwo: Albatros
 Strony: 320
 Cena: 33,00 zł


Nie zapomnij, że mamy dwa życia.
Drugie zaczyna się, gdy uświadomisz sobie,
że żyje się tylko raz.

Lisa marzy, aby zostać aktorką. Ale smutna codzienność zmusza ją do pracy w barze na Manhattanie. Pewnego  wieczoru poznaje młodego lekarza, Arthura Costello. Raz po raz los styka ich ze sobą, aż wreszcie zaczyna rodzić się między nimi uczucie.

Ale Arthur nie jest taki jak wszyscy. W odziedziczonej latarni morskiej odkrył straszliwy sekret zamknięty za stalowymi drzwiami. Łamiąc złożoną obietnicę, zdecydował się otworzyć te drzwi. To, co za nimi odkrył, nie pozwala mu wieść normalnego życia.

Dla Lisy Arthur zrobi jednak wszystko, aby przechytrzyć swoje przeznaczenie. Razem z ukochaną podejmą szaleńczy wyścig z bezlitosnym przeciwnikiem, którym jest… czas.

~*~

źródło: Bukowy Las
Kass Morgan
Powrót na ziemię

Misja 100 // Dzień 21 // Powrót na ziemię


 Wydawnictwo: Bukowy Las
 Strony: 288
 Cena: 34,90 zł

Setka zesłańców na Ziemi staje przed największym wyzwaniem. Inni Ziemianie powracają do domu. Kilka tygodni po lądowaniu na Ziemi młodzi koloniści zdołali założyć obóz i zaprowadzić porządek w dzikim środowisku. Delikatna równowaga ulega jednak zakłóceniu, kiedy na Ziemię docierają nowe lądowniki.

Ci, którzy dostali się na ich pokłady, mogą mówić o szczęściu, ponieważ w Kolonii właśnie kończy się tlen, ale szczęście Glass po wylądowaniu na Ziemi wydaje się dobiegać kresu. Clarke prowadzi wyprawę ratunkową na miejsce lądowania, lecz jej myśli krążą ciągle wokół rodziców, którzy być może jednak żyją. Tymczasem Wells walczy, by pozostać przywódcą mimo przybycia na Ziemię wicekanclerza w asyście uzbrojonych strażników, a Bellamy musi zdecydować, czy uciec od odpowiedzialności za przestępstwa, czy też stawić czoło rzeczywistości.

Dla setki zesłańców nadszedł czas, by zjednoczyć siły i walczyć o wolność odnalezioną na Ziemi. Alternatywą będzie utrata wszystkiego, co kochają – w tym również ukochanych osób.

~*~

źródło: Czwarta Strona
Agnieszka Olejnik
Nieobecna


 Wydawnictwo: Czwarta Strona
 Strony: 444
 Cena: 36,90 zł

Bliźniaczki, Julia i Julita, prowadzą osobliwą grę: zamieniają się ubraniem, zmieniają makijaż i fryzurę, żeby przejąć tożsamość tej drugiej.

Julita jest beznadziejnie zakochaną singielką, która pragnie stabilizacji i rodzinnego ciepła.
Julii na pozór niczego nie brakuje, żyje otoczona luksusem, z własną gosposią i ogrodnikiem. Ma męża i syna, ale niestety jej życie pozbawione jest miłości… Męża traktuje przedmiotowo, a synem niemal wcale się nie interesuje.

Julita często odwiedza Julię i zajmuje jej miejsce, opiekując się siostrzeńcem, podczas gdy Julia spotyka się z kochankami. W ten sposób obie znajdują szczęście i spełnienie. Do czasu. W trakcie jednej z tych osobliwych zamian Julia i jej kochanek zostają znalezieni martwi. Wszyscy są przekonani, że zginęła jej siostra… Do czego doprowadzi skradziona tożsamość?

Najnowszy kryminał Agnieszki Olejnik to pełna niepokoju historia sióstr, które przekroczyły dozwolone granice.

~*~

źródło: Czwarta Strona
Magdalena Wala
Marianna


 Wydawnictwo: Czwarta Strona
 Strony: 328
 Cena: 34,90 zł

Co zrobić, gdy grają werble, młoda krew wre, a zapaleńcy gotują się do walki?

Podczas gdy wszystkie zwyczajne kobiety przygotowywały swoich mężów i synów do powstania listopadowego, Marianna, nadzwyczaj charyzmatyczna i odważna,  postanowiła, że zamieni koronki na mundur i sama wyruszy na bitwę.  Nie było takiej siły, która mogłaby zatrzymać młodą dziewczynę. Gdy jednak  bój nic nie dał, a rodzinie grozi konfiskata dóbr czy nawet przyśpieszony wyjazd na Sybir, trzeba poświęcić się po raz kolejny.

Marianna nie ma wyboru – jak najszybciej musi wyjść za mąż. Upatrzony kandydat w zasadzie ma wszystko – jest bogaty, młody, utytułowany i – co najważniejsze – rozpaczliwie poszukuje żony. No właśnie… Nie zbyt piękne, aby było prawdziwe?

Przed młodą dziewczyną wiele wyzwań. Będzie musiała odnaleźć się w świecie salonowych spisków i nie ulec grze pozorów…

XIX-wieczny świat intryg i baśniowej miłości. Czy dasz się do niego wciągnąć?

~*~

źródło: Filia
K. A. Tucker
Przez niego zginę


 Wydawnictwo: Filia
 Strony: 512
 Cena: 39,90 zł

Dwudziestoośmioletnia Maggie Sparkes przyjeżdża do Nowego Jorku, by spakować rzeczy przyjaciółki, która popełniła samobójstwo. Policja zgromadziła mocne dowody. Twierdzą, że Celine połknęła całe opakowanie środków psychotropowych, popiła je wódką i już się nie obudziła. W szkatułce ukrytej w mieszkaniu przyjaciółki Maggie odkrywa jednak coś, co stawia wiele niewygodnych pytań. Musi dowiedzieć się czegoś o tajemniczym mężczyźnie, którego Celine kochała, chociaż miał stać się przyczyną jej zguby.

Szukając informacji, Maggie odkrywa nieznane fakty z prywatnego życia przyjaciółki. Przypadkowo stawia się także na celowniku mordercy, który nie cofnie się przed niczym, by jego zbrodnie nie wyszły na jaw.

Ten mężczyzna był moim zbawieniem. Teraz przez niego zginę.

~*~

źródło: Filia
Gabriela Gargaś
Wybacz mi


 Wydawnictwo: Filia
 Strony: 430
 Cena: 36,90 zł

Nigdy nie zapomni ich dziecięcych zabaw na łące, wysokiej trawy drapiącej łydki, barwnych motyli, beztroskiego śmiechu, zapachu lata…

Ale to wszystko było PRZED. Potem nadszedł dzień, który wszystko zmienił. Przewrotny los zabrał jej to, co kochała najbardziej.
Jedna fatalna sekunda na zawsze położyła na jej życiu długi cień.

Ludwika musi żyć z bolesną tajemnicą sprzed lat. Nie ma dnia, by o niej nie myślała. Straszna przeszłość ciąży jej tak bardzo, że postanawia wyznać winy swojej córce.
Klaudia ma jednak własne problemy. Mąż oddala się od niej, a dzieci przestają jej potrzebować. Wstrząsające wyznanie matki sprawia, że córka odsuwa się jeszcze mocniej. Życie, które znała, okazuje się kłamstwem. Nie może znieść tego, że matka przez tyle lat taiła przed nią prawdę.
Prawdę, która mogłaby przecież uzdrowić i przynieść wyzwolenie.

Czy Klaudia będzie potrafiła przebaczyć matce? A czy Ludwika powinna dostać od losu drugą szansę?

Czy istnieją winy, których nie można zmazać? 

Piękna opowieść o przewrotnym losie, gorzkich łzach, straconych miłościach i przebaczeniu. Przede wszystkim o przebaczeniu sobie, o ile to jeszcze możliwe.

~*~

źródło: HarperCollins Polska
Anna McPartlin
Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu


 Wydawnictwo: HarperCollins Polska
 Strony: 400
 Cena: 36,99 zł

Zerkam niespokojnie na widownię. Czy znajdę dość sił, by opowiedzieć ludziom o moim synu?

Jeremy był dobrym, wrażliwym chłopcem, kochałam go tak, jak potrafią tylko matki. Mam poczucie winy, bo daleko mi do ideału. Za długo tkwiłam w związku z jego ojcem-katem, który terroryzował mnie przez lata. Nie zawsze ogarniałam rzeczywistość, czasami przytłaczała mnie proza życia. Nie było mi łatwo pracować na dwa etaty, opiekować się chorą matką, która przestała być sobą, i znosić zmienne nastroje nastoletniej córki. Ból po stracie syna nigdy nie zelżeje, ale wciąż mam dla kogo żyć. Co cię nie zabije, to cię wzmocni…

Mój syn umarł 1 stycznia 1995 roku.  Minęło dwadzieścia lat, a ja stoję przed grupą obcych ludzi, by im o nim opowiedzieć.

Głęboki wdech. Zaczynajmy.

~*~

źródło: Empik
Michelle Wildgen
Nie jesteś sobą


 Wydawnictwo: Marginesy
 Strony: 352
 Cena: 37,90 zł

Bec – jej życie to porażka. Ma romans z żonatym wykładowcą, studia ją nudzą, wikła się w kolejne głupie relacje. 

Kate – niegdyś biznesmenka otoczona gronem przyjaciół, świetna gospodyni w pięknym domu u boku przystojnego męża. 

Różni je wszystko: wiek, status majątkowy, wykształcenie. Oraz stan zdrowia. 

Kate cierpi na stwardnienie zanikowe boczne. Choroba ją unieruchomiła i skazała na zależność od innych. Bec ma jej pomagać. Tylko przez wakacje. 

Ale Bec wielu rzeczy jeszcze nie wie. Na przykład tego, że mąż Kate nie poradzi sobie z codziennością i zniknie. Ani tego, jak intymna w gruncie rzeczy relacja wpłynie na nią samą. Bec będzie musiała sobie odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań: jak bardzo można wejść w cudze życie i nie zgubić siebie? Jaki można mieć wpływ na los innych? Oraz najważniejsze: jak daleko można się posunąć, żeby sprawdzić siłę przyjaźni?

~*~

źródło: Nasza Księgarnia
Carolyn M. Murray
Wakacje nad morzem


 Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
 Strony: 256
 Cena: 29,90 zł

Niewiele wiadomo o młodym mężczyźnie, którego Jane Austen poznała podczas wakacji nad morzem w 1800 roku. Jej siostra mówiła później, że ów mężczyzna zakochał się w Jane i niewątpliwie na nią zasługiwał. Co wydarzyło się tamtego lata? Być może było tak…

Pierwsze zauroczenie Jane przeżyła bardzo boleśnie. Pewien młody Irlandczyk rozkochał ją w sobie, a potem zniknął z jej życia, więc postanowiła, że już nigdy nie ulegnie romantycznym uniesieniom. Zamierzała za wszelką cenę chronić swoje serce. 

Wszystko się zmieniło, kiedy nad morze przybył Frederick Barnes. Porucznik z Marynarki Królewskiej stracił głowę dla Jane. Czy i tym razem dziewczyna posłucha głosu serca?

~*~

źródło: Prozami
Danka Braun
Krwawy medalion


 Wydawnictwo: Prozami
 Strony: 336
 Cena: 34,90 zł

Pod kołami samochodu ginie pacjentka Roberta Orłowskiego, nazywana przez mieszkańców Żurady Świętą Zośką. Okazuje się, że to lekarzowi zapisała w testamencie drewniany dom w lesie i… stary srebrny medalion. Chociaż medalion nie przedstawia znaczącej wartości rynkowej, był dla kobiety wyjątkowo cenny. Pewnego wieczoru Marta, nieślubna córka Orłowskiego, idąc na przyjęcie w Wiedniu, zakłada go na szyję. Medalion wzbudza duże zainteresowanie gości, co wkrótce spowoduje serię tragicznych w skutkach wydarzeń.

Mark Biegler, próbując rozwikłać zagadkę medalionu Świętej Zośki, odkrywa historię zakazanej miłości swojego ojca – czystej krwi Aryjczyka – do młodziutkiej Żydówki. Słuchając opowieści macochy, poznaje losy młodej Gretchen i jej rodziny na tle burzliwych wojennych wydarzeń, których doświadczyła Europa w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Jaką tajemnicę skrywa w sobie niepozorny wisior, skoro ktoś jest gotów dla niego zabić? Co łączyło prostą wiejską kobietę spod Olkusza z jedną z najbogatszych żydowskich rodzin przedwojennego Wiednia?

~*~

źródło: Replika
Magdalena Kubasiewicz
Sonata dla motyla


 Wydawnictwo: Replika
 Strony: 320
 Cena: 34,90 zł

Anna czy Julia? 

Którą z nich główna bohaterka czuje się bardziej? 

Kiedy po dłuższym czasie nieobecności przybywa do Bluszczowego Dworku, domu, w którym się wychowała, chce być Anną. Tą, którą stała się w Warszawie − niezależną, przebojową, z charakterem, radosną. Uważa, że Julia, jak w przeszłości nazywała ją rodzina zastępcza, była zakompleksiona, nieśmiała i niepewna siebie. Winą za to obarcza swoje przybrane rodzeństwo, zwłaszcza Kamila, któremu nigdy nie wyjaśniła, dlaczego pewnego dnia uciekła bez słowa z ich wspólnego domu. Gdy go znów spotyka, przestaje być pewna, czy pozbyła się „Julii” na zawsze. Kiedy do Bluszczowego Dworku przybywają wszyscy członkowie tej patchworkowej rodziny, zaniepokojeni stanem zdrowia ukochanej matki Elżbiety, wraz z nimi powracają liczne wspomnienia, zarówno te dobre, jak i złe, których Anna-Julia nie umie wyrzucić ze swej pamięci... 

Czy na wsi, daleko od stolicy, bez komputera i szalonych znajomych, odkryje swoje prawdziwe „ja”, czy wręcz przeciwnie – poczuje jeszcze większy zamęt w głowie? Kim tak naprawdę chce być? Pobyt w Bluszczowym Dworku z pewnością zweryfikuje wiele jej dotychczasowych poglądów – na ludzi, na życie, na miłość i przyjaźń. I już nigdy nie będzie takie samo…

~*~

źródło: Prószyński i S-ka
Diane Chamberlain
W cieniu


 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 Strony: 400
 Cena: 36,00 zł

Czy można budować szczęście na cierpieniu innych? Czy jest cień nadziei na ukojenie sumienia i odkupienie winy? Czy wśród tylu krzywd jest miejsce na prawdziwą miłość?

Mara, przyjaciółka Joelle D’Angelo, podczas porodu pierwszego dziecka dostaje wylewu, który powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu. Zrozpaczona Joelle zwraca się o wsparcie do jedynego człowieka, który rozumie jej ból, Liama, kolegi z pracy i męża Mary. Ich przyjaźń stopniowo przeradza się w coś więcej – coś, przed czym nie sposób uciec. Rozdarta poczuciem winy, Joelle postanawia pomóc Marze za wszelką cenę. Poszukiwania prowadzą ją do zagadkowej uzdrowicielki, która przed laty rzekomo uratowała jej życie. Kobieta również skrywa bolesną tajemnicę i uświadamia Joelle, że bywają uczucia skazane na zgubę oraz takie, które przetrwają wbrew wszelkim przeciwnościom losu.

~*~

źródło: Prószyński i S-ka
Izabella Frączyk
Szczęście w nieszczęściu


 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 Strony: 432
 Cena: 36,00 zł

Klara miała wszystko, a przynajmniej tak jej się wydawało – do chwili kiedy cały jej dotychczasowy świat się zawalił. Dziewczyna zdecydowała się jednak zbudować wszystko od nowa. Mimo niepowodzeń w uczuciach i finansach, przy wsparciu przyjaciół, postanowiła stanąć na własnych nogach i wziąć sprawy we własne ręce. 

Tylko co począć, gdy życie niespodziewanie staje się czystą kartą do zapisania? Może by tak wyjechać na kilka dni z przyjaciółką i złapać oddech na łonie natury? Poszukać sobie nowego mieszkania? Czy może najpierw rozprawić się z kłamliwym kochankiem? Czas złapać byka za rogi, tylko od czego by tu zacząć…

~*~

źródło: Prószyński i S-ka
Wioletta Sawicka
Dzień cudu


 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 Strony: 464
 Cena: 34,00 zł

Czasem trzeba prawie umrzeć, by zacząć żyć na nowo.

Pewnej nocy los na drodze Piotra stawia Hankę. Piotr ratuje jej życie i czuje się za nią odpowiedzialny. Hanka początkowo jest nieufna, lecz powoli otwiera się przed nim. 

Skrajnie różni, a potrzebni sobie. Ona z bagażem trudnych doświadczeń i piętnem śmierci, on z porażającą niemocą twórczą. Zawierają układ. On jej pomoże wymyślić sposób, by mogła odejść na swoich warunkach, a w zamian zyska temat na książkę. Hanka sporządza listę marzeń, które chciałaby zrealizować przed śmiercią.

Każdy dzień z Piotrem to dla Hanki dzień cudu.

~*~

źródło: Prószyński i S-ka
Joanna Barnard
Za wcześnie


 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
 Strony: 352
 Cena: 35,00 zł

Czy może być ktoś mniej wiarygodny niż nastoletnia dziewczyna?

(Nie)szczęśliwie zamężna Fiona Palmer przypadkowo spotyka dawnego nauczyciela i bez większego namysłu nawiązuje z nim romans. Wspomina, jak poznała enigmatycznego Henry’ego Morgana jako przedwcześnie dojrzała i samotna czternastolatka, przeplatając to z opisem ich dorosłego związku. Nastoletnie zadurzenie rozwinęło się w intensywną relację, ale Fiona zawsze miała nad nią kontrolę. Czy rzeczywiście?

~*~

źródło: Otwarte
Brenna Yovanoff
Wyśnione miejsca


 Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
 Strony: 360
 Cena: 34,90 zł

Są dwie Waverly.
Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.
Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia.

Jest dwóch Marshallów.
Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim.
Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.

Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?

~*~

źródło: Otwarte
Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Never, never


 Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
 Strony: 392
 Cena: 39,90 zł

Nie kocham cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.

Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.

Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.

On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.

Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...