17 października 2016

Bray Libba - "MISSja survival"

Libba Bray
MISSja survival
(Beauty Queens)

tł. Marta Kisiel-Małecka

Wydawnictwo Dolnośląskie 2013
s. 448
978-83-245-9253-1
Cena: 35,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 2/10

~*~

Przetrwają tylko najlepsi!

Uczestniczki konkursu miss nastolatek już widzą oczami wyobraźni, jak paradują w skąpych kostiumach, rywalizując ze sobą w blasku fleszy. Jednak los ma wobec nich inne plany. Samolot, którym lecą na finał, rozbija się na bezludnej wyspie. Dziewczynom udaje się ocalić życie, lecz ani jednej kredki do oczu! Co w tej sytuacji zrobią królowe piękności? Będą ćwiczyć do konkursu czy zastosują techniki przetrwania? A jeśli na horyzoncie pojawią się… piraci?

Oto powieść, która Was rozbawi, skłoni do myślenia i sprawi, że zaczniecie inaczej postrzegać piękno.

~*~

Twórczość Libby Bray poznałam kilka lat temu za sprawą trylogii „Magiczny krąg” (Mroczny sekret, Wyd. Dolnośląskie 2009, Zbuntowane anioły, Wyd. Dolnośląskie 2010, Studnia Wieczności, Wyd. Dolnośląskie 2010), którą w Polsce wydała Grupa Wydawnicza Publicat, pod „szyldem” Wydawnictwa Dolnośląskiego. Można powiedzieć, że pokochałam nie tylko styl autorki, ale także pomysł na fabułę oraz kreację bohaterów. Gdy kończyłam Studnię Wieczności nie przypuszczałam, że aż tyle minie czasu do ponownego spotkania z jej twórczością, i że jej kolejna książką aż tak bardzo będzie się różnić od tego, co poznałam i pokochałam we wcześniej wspomnianej trylogii.

MISSja survival opowiada historię kilkunastu miss nastolatek, które muszą się odnaleźć w niecodziennej dla nich sytuacji. Ich samolot, którym miały dotrzeć na konkurs Miss Nastoletnich Marzeń rozbija się na (teoretycznie) bezludnej wyspie. Nie wszystkie uczestniczki uchodzą z życiem, lecz wszyscy „dorośli” owszem (piloci, personel pokładowy oraz trenerzy i inne osoby, które miały jakikolwiek związek z konkursem). Bez ich opieki muszą stawić czoła nie tylko nieznanemu, ale także lękom, które skrywają głęboko w swoich sercach. Poza tym będą miały możliwość dowiedzieć się czegoś o sobie i odkryć kim tak naprawdę są oraz czego chcą od życia.

Znając trylogię „Magiczny krąg” nastawiłam się na coś podobnego – lekkiego, przyjemnego, trochę pouczającego, zwracającego uwagę na problemy, które często napotykamy na swojej drodze. Jednak to, co otrzymałam przerosło moje najgorsze koszmary. Pomysł na książkę był, ale autorka ją (jak dla mnie) za bardzo przerysowała. Nie spodziewałam się aż takiego pastiszu, przepraszam – prania mózgu. Po skończonej lekturze musiałam się upewnić, że głowę mam na tym samym miejscu, co przed lekturą MISSji…. Autorka mocno mnie tym tytułem rozczarowała, a nawet zaskoczyła. Nigdy bym się nie spodziewała, że jest zdolna stworzyć taki „odmóżdżacz”. Jak napisałam wcześniej, pomysł był, ale był źle zrealizowany. Moment katastrofy powinien być ujęty bardziej poważnie, szczególnie wtedy, kiedy giną w niej postacie. A tutaj Bray potraktowała ten fragment po łebkach, „na luzie” (w końcu to miała być lekka i zabawna historia, ale nie jest możliwe opisanie tragedii – w tym przypadku katastrofy lotniczej -  w taki sposób. Przynajmniej dla mnie), jakby machnęła na niego ręką. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że autorka nie zaakcentowała w bohaterkach strachu i przerażenia, przecież taka sytuacja na normalnym człowieku powinna zrobić piorunujące i szokujące wrażenie. Z pewnością widok nadpalonych oraz rozczłonkowanych ciał nie należy do „lekkich”, i co ważne na pewno pozostawia ślad na psychice człowieka (szczególnie młodej dziewczyny). Druga rzecz to duża ilość postaci. Jest ich zdecydowanie za dużo, ja miałam problemy „ogarnąć” wszystkie te misski, która z jakiego stanu pochodzi. W tekst są wplecione fragmenty zatytułowane „Zabawne ciekawostki o Miss Nastoletnich Marzeń” dotyczące poszczególnych bohaterek (mające pomóc w ich poznaniu), ale okazały się one bezużyteczne, bo i tak miałam chaos w głowie. Kolejną rzeczą, która mnie raziła to zachowanie dziewcząt. Średnia wieku głównych bohaterek oscyluje między (pi razy okno) 17 lat, a zachowywały się jak 12-13 -latki. Owszem, miały chwilowe przebłyski, ale były one za krótkie, by przyćmić resztę odzywek, które wzbudzały we mnie tylko uśmiech politowania. A już zupełny był „odlot”, kiedy na wyspie pojawili się seksowni piraci (czy my kobiety zawsze tracimy zdrowy rozsądek, kiedy na horyzoncie pojawia się pociągający samiec alfa? Chyba nie chcę odpowiadać na to pytanie, bo musiałoby być ono twierdzące…). No i autorka tą książką potwierdziła stereotyp odnośnie amerykańskich nastolatek (zastanawiam się, czy poniekąd też polskich…).

Trudno dopatrzyć się w tej historii „czegoś” mądrego, co moglibyśmy z niej wynieść. Są, autorka wplotła w fabułę pewne „mądrości”, ale niestety zostały one przyćmione przez wszędobylską satyrę i czarny humor (który zupełnie do mnie nie trafiał. SPOILER: Czy dziewczyna z tacką wbitą w głowę jest naprawdę tak zabawna, jak sądzi Bray? KONIEC). Nawet w tym momencie nie potrafię jakiejkolwiek przytoczyć, bo przed oczami staje mi bezsensowne i głupie rozumowanie bohaterek. Rozumiem jednak zamysł autorki i to, co chciała przez tą historię osiągnąć, ale niestety to do mnie nie trafiło. Może po części dlatego, że wyrastam z młodzieżówek? Ale zaraz, przecież czytam tego typu książki, i nie wszystkie sprawiają, że mam ochotę rzucić je w kąt albo walić głową w mur i krzyczeć „więcej nie zniesie”. Więc powód „nietrafienia” i rozczarowania MISSją… znajduje się „wewnątrz” książki.

Po tym rozczarowaniu boję się, autentycznie boję się sięgnąć po Wróżbiarzy (MAG 2012). Mam jednak przeczucie, że (chyba) gorzej już nie będzie. Nie wiem, czy przeżyłabym powtórkę MISSji survival. Historia ta okazała się dla mnie pomyłką mimo tego, że na okładce widnieje ostrzeżenie, że to satyra, pastisz współczesnego życia (amerykańskich – i nie tylko) celebrytów. Myślę, że nie stracicie wiele odpuszczając sobie ten tytuł. Zawsze w podobnych sytuacjach szkoda mi pomysłów, które mają potencjał, i zostają zaprzepaszczone. Jeśli miałabym określić MISSję survival to „odmóżdżacz” nie wnoszący nic nowego (i mądrego) do życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect