26 maja 2016

[#01] VII Warszawskie Targi Książki – Relacja


Witajcie kochani!

W ubiegły weekend, a mianowicie 19-22 maja miały miejsce w Warszawie kolejne targi książki zwane Warszawskimi Targami Książki, które odbywały się na Stadionie Narodowym – zwanym oficjalnie PGE Narodowym. Dzięki mojemu niegasnącemu zapałowi i chęci by odwiedzić w tym roku Warszawę kolejne moje małe marzenie zostało spełnione. W zeszłym roku byłam na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie i obudziło to moją uśpioną stronę podróżnika.  :)

źródło: Witaj w podróży
Do Warszawy pojechałam (razem z moją przyjaciółką) Polskim Busem (POLECAM!), który miałyśmy o 7:15 z Łodzi (myślałam, że będą kłopoty ze wstawaniem, ale nie było tak źle ;)). Stety-niestety moje kochane miasto nie chciało nas wypuścić, po drodze musieliśmy zboczyć z trasy, bo były dwa wypadki, w tym mini karambol (6 samochodów się stuknęło). Na miejsce, czyli do Warszawy dojechałyśmy z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Stolica przywitała nas przepiękną słoneczną pogodą, lecz… od razu przytłoczył mnie ogrom tego wszystkiego: dworca, połączeń, ludzi... Na Młociny przyjechała po nas dobra duszyczka – Agata Czykierda-Grabowska, która pokazała dwóm sierotkom jak dojechać na stadion. Metro było zaje*iste, szkoda tylko, ze jest ono pod ziemią… Może nie powinnam się zachwycać stadionem z oddali, ale się zachwyciłam. Super wygląda z daleka, jakby to była biało-czerwona korona. Niedaleko PGE Narodowego dołączyła do nas znajoma mojej przyjaciółki i we czwórkę poszłyśmy podbijać targi. Im bliżej byłyśmy stadionu tym większe robił na mnie wrażenie. Podoba mi się bardziej, niż moja łódzka Atlas Arena (nasz to jakiś mhroczny spodek…). Przed wejściem oczywiście foty:



Stadion robi wrażenie, nie tylko od zewnątrz, ale także od wewnątrz:



 Po pierwszych zachwytach zaczęłyśmy "naprawdę" zwiedzać targi. Wylądowałyśmy na poziomie 0:


Na stoisku Papierowego Księżyca upolowałam pierwszą moją książkową zdobycz: Co ze mnie zostało Kat Zhang. W sumie mieli naprawdę atrakcyjną ofertę (cenową oczywiście) i gdybym nie miała ich większości książek, to z pewnością skusiłabym się na coś więcej :):



Moją uwagę, po stoisku Papierowego Księżyca przykuło Wydawnictwo Edyty Wittchen (facebook). Ich pocztówki (w tym ręcznie rysowane/malowane), magnesy i inne gadżety po prostu mnie zauroczyły. 



Fantastyczna praca, nie?


Kolejne stoisko, na którym musiałam się zatrzymać, to nieznana mi wcześniej Grupa M-D-M (facebook), która wydała kolorowanki polskiej artystyki Agnieszki Kubiszewskiej-Krawczyk.(strona oficjalna // facebook) Zatrzymałam się na chwilę, by podziwiać jej pracę (sama jestem artystką i jak wiecie, takie rzeczy/sprawy bardzo mnie kręcą i po prostu przykuwają moją uwagę). Wydała kilka kolorowanek, a na targach oprócz jej kolorowanek można było kupić różne gadżety, w tym pocztówki do kolorowania (ja nie skusiłam się na nie, choć były przepiękne. Poza tym własnoręcznie pokolorowana pocztówka może być świetnym prezentem dla kogoś ;)). 


I stoisko wydawnictwa Dreams (facebook), oni zawsze mają oryginalną ekspozycję ;)


Oczywiście artystka musiała się także zatrzymać przy … (oczywiście nie spojrzałam co to za wystawca… -.-), w każdym bądź razie mieli oprócz przepięknych zeszytów i innych gadżetów pióra do kaligrafii…





O a tu taki ogólny widok na stoiska:




A tu mapka, która miała pomóc „ogarnąć” zwiedzającemu gdzie jest i co przed nim. Jestem ciekawa, czy komuś pomogła (dopiero na zdjęciu dostrzegłam punkcik „tu jesteś”. Cała ja :D).


Następne stoisko, które przykuło moją uwagę (także nie zwróciłam uwagi na nazwę, bo po co, nie? -.-). Mieli cudowne pocztówki (z tego co pamiętam, to na targach w Krakowie też ono było… ale nie jestem pewna), nie mogłam się przy tym nie zatrzymać!



A to był dla mnie naprawdę ogromny znak zapytania. Co u jasnej Anielki robi Zdrowa półka Carrefour na targach książki?!


Tegorocznym gościem honorowym na Warszawskich Targach Książki były Węgry. W związku z tym, oprócz literatury zwiedzający mogli skosztować smakołyków i potraw węgierskich (które gdzieś przygotowywano, nie wiem gdzie, bo nie dotarłam) oraz… wina. Tak, na wino trafiłam (ciekawe czemu ;D) i muszę przyznać, że było dobre.


I tak naprawdę na poziomie 0 się skończyło. Byłam tak pochłonięta wszystkim, że zupełnie wyleciało mi z głowy, że jeszcze jest poziom -1 oraz sala Harry’ego Pottera. D tej pory nie mogę sobie darować, że o tym zapomniałam! Moim towarzyszkom, po wyjściu z Narodowego powiedziałam, że to były moje pierwsze i ostatnie targi w Warszawie. Jednak, kiedy piszę to sprawozdanie… mam ochotę pojechać tam jeszcze raz. I zobaczyć WSZYSTKO! Niczego nie przeoczyć. Więc… Nie wiem jak to wyjdzie, ale możliwe, że za rok znów wybiorę się na targi. Już ta Warszawa nie jest dla mnie taka straszna :). Ale powracając do samych targów. Upolowałam kilkanaście zakładek (w tym m. in. Z mojego Muzeum Sztuki w Łodzi :D – przy stoisku chodziłam i chwaliłam się torbą płócienną MS, którą btw. dostałam od Tirinideth, kiedy jeszcze tam pracowała :P),


Poza tym zdobyłam 2 autografy (i nie musiałam czekać na nie w szalenie długich kolejkach!): pierwszy od Agaty na książce Kiedy na mnie patrzysz (recenzja) oraz od Kingi Tatkowskiej (Szukając tegorecenzja), którą udało mi się znaleźć na stoisku wydawnictwa Znak :D – jej zaskoczona mina była bezcenna! <3



I zrobiono mi fotę z Agatą! <3 - karzeł z niej :D (z Kingą też, ale niestety nie mam zdjęcia :P)


A oto moje targowe zdobycze:

     Kat Zhang, Co ze mnie zostało
     Carol Rifka Brund, Powiedz wilkom, że jestem w domu
     Kim Holden, Promyczek


Po targach poszłyśmy zwiedzić Stare Miasto (niestety na Łazienki zabrakło nam czasu… :(). Przepiękne miejsce, otaczały mnie nie tylko "stare mury", ale przede wszystkim muzyka – a to ktoś tam brzdąkał na gitarce, a to ktoś śpiewał, grał na akordeonie - po prostu wszędzie muzyka! Kolejne moje spostrzeżenie odnośnie Warszawy to to, że jest ona podobna do Wrocławia, Poznania, Łodzi poniekąd i Krakowa. Wszystkie miasta są do siebie podobne, ale każde jest wyjątkowe. I piękne. 


To byłoby na tyle, jeśli chodzi o tegoroczne Warszawskie Targi Książki. Wycieczkę mogę uznać – mimo wszystko – za udaną. A ja już zaczynam po-wo-li przygotowywać się (to znaczy odkładać pieniądze) na Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Oby pogoda dopisała tak, jak w Warszawie! Trzymajcie się ciepło i do napisania! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect