26 października 2015

GROMYKO Olga - "Szczurynki. Szczurzy żywot w opowiastkach i obrazkach"

Olga Gromyko
Szczurynki
Szczurzy żywot w opowiastkach i obrazkach
(Krysiawki)

tł. Ewa Białołęcka

Papierowy Księżyc 2015
s. 223
978-83-61386-60-5
Cena: 34,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+2 cm)
+ 52 książki

Ocena: 9/10

~*~

„Czasami pisarze muszą robić dziwne rzeczy. Na przykład łazić po piwnicy z zapalniczką (sprawdzając, na ile wystarczy i co za jej pomocą można zobaczyć), studiować grzyby jadalne z atlasem w ręku lub czytać śmiertelnie nudne podręczniki do fizyki. Albo hodować szczura, żeby jak najbardziej prawdopodobnie opisać jego zwyczaje”. 

W taki to sposób do domu Olgi Gromyko trafił szczur, ochrzczony imieniem Falk. Miał to być tylko jeden, jedyny, malutki szczurek, kupiony jako materiał badawczy do tworzonej właśnie powieści. A potem… Zaszczurzyło się w domu pani Olgi błyskawicznie, kiedy jedna po drugiej zaczęły w rodzinie pojawiać się ogoniaste damy. Ryska, Vesta, Fudżi… Każda z własnym, indywidualnym charakterem, obyczajami i gustami. 

Na podstawie obserwacji szczurzego towarzystwa powstała następnie książeczka pt. „Szczurynki” zawierająca przezabawne anegdoty z życia zwierzątek, dramatyczne opowieści o ich przygodach w domu, na wystawach i nawet na planie filmowym(!), jak również konkretne porady praktyczne dla początkujących hodowców (aczkolwiek bez moralizatorstwa). Szczur to nie zabawka i nie mebel – szczur to osoba! 

~*~

Jeśli kiedykolwiek posiadałeś/aś w swoim domu zwierzę (psa, kota, chomika, świnkę morską czy też szczura – rybki tutaj pomińmy…) to doskonale wiesz, jak dużo radości wprowadza ono do codziennego życia. Pewnie nie raz zdarzało Ci się, że wychodząc do pracy/szkoły odprowadzała Cię para smutnych oczu (które z wyrzutem często pytały „dlaczego nie możesz mnie zabrać ze sobą?”), a gdy wracałeś/aś wieczorem do domu radości nie było końca. Życie z czworonożnym przyjacielem jest zdecydowanie ciekawsze, w porównaniu do tego bez niego. Nie ma dnia bez wydarzenia, które później mógłbyś/mogłabyś wspominać z wesołym uśmiechem na twarzy (nawet takie, które w pierwszym momencie było dalekie od śmiechu…). Takie właśnie, co tu ukrywać, kolorowe życie opisuje Olga Gromyko, gdzie na pierwszy plan wysuwają się dosyć pospolite gryzonie – szczury.

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że szczury, podobnie jak psy czy koty mogą mieć jakąkolwiek rasę, czy też rodowód… Dla mnie od zawsze szczur był po prostu szczurem – szkodnikiem, na którego zawsze pomstowała moja babcia. Olga Gromyko pokazała je z zupełnie innej strony – bardziej przyjaznej i „udomowionej”. Tak jak inne domowe zwierzęta, posiadają one swój rozumek, różnorodne charaktery oraz upodobania. Autorka podeszła do tego tematu nie tylko profesjonalnie, ale także i z przymrużeniem oka.

Szczurynki to nie jest typowa historia o szczurach, to raczej zbiór różnorakich anegdotek oraz doświadczeń bezpośrednio zdobytych przez autorkę i jednocześnie właścicielkę gromadki szczurów. Opisuje je w sposób żartobliwy i lekki, lecz każda opowiastka zakończona jest króciutkim wnioskiem/radą nie tylko dla obecnych właścicieli tychże gryzoni, ale również i przyszłych. Gdyby ktoś z moich znajomych szukał poradnika, książki o szczurach to z czystym sumieniem poleciłabym Szczurynki, ponieważ zawiera również – moim zdaniem – przydatne informacje odnośnie zdrowia, żywienia, rozmnażania, hierarchii w stadzie oraz ich „domku”.

Oprócz tekstu Szczurynki zawierają urocze rysunki autorstwa Mariny Misiury, które nie tylko idealnie odzwierciedlają opisywaną przez autorkę sytuację/wydarzenie, ale także urozmaicają lekturę.

Mankamentem tego zabawnego zbioru opowiastek są błędy, które jednak trochę przeszkadzają w rozkoszowaniu się lekturą. Nie ma ich w prawdzie wiele - są to głównie literówki (korektor musiał być głodny sprawdzając tekst Szczurynek), ale wrażliwego czytelnika mogą one razić w oczy.

Podsumowując: jest to niezwykle zabawna książka napisana lekkim językiem, w której autorka opisała swoje doświadczenia odnośnie posiadania małych przyjaciół i nie raz przy tym wybuchałam śmiechem. Ponadto lektura Szczurynek przypomniała mi radosne chwile, jakie spędziłam z moją sunią. Zwierzęta w domu to skarb, szczególnie dla osób samotnych. Wprowadzają one życie do pustego domu, a na twarzach właścicieli wywołują szczery uśmiech. Podobnie jak lektura Szczurynek.


~*~

Za możliwość lektury dziękuję ślicznie wydawnictwu Papierowy Księżyc!

3 komentarze:

  1. Ciągle zastanawiam się nad książkami Gromyko, jednak sądzę, że bardzo mnie do siebie przyciągają ;) W dodatku zabawne pozycje bardzo uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brrr, nienawidzę myszy i szczurów, więc na pewno długo musiałabym przekonywać się do tej powieści. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka, dziękuję, że mi ją poleciłaś! <3

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect