17 czerwca 2015

HUNT Diann - "Hotel dla nowożeńców"

Diann Hunt
Hotel dla nowożeńców
(For better or for worse)

tł. Aleksander Gomola

W drodze 2009
s. 316
978-83-7033-706
Cena: ?

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,1 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 4/10 (może być)


~*~

Ona organizuje śluby i wesela.
On reprezentuje strony w sprawach rozwodowych.
Ona jest na początku wspólnej drogi ukochanych.
On na końcu

Jak tych dwoje może znaleźć wspólny język?

Wendy Hartline postanawia ostatecznie prowadzić życie singla. Od kilku lat, po śmierci męża, sama zarządza rodzinnym biznesem – organizacja ślubów i wesel. Wydaje się, że wreszcie osiągnęła stabilizację.

Tymczasem niebywale irytujący i zabójczo przystojny Gianni Amorini – prawnik specjalizujący się w sprawach rozwodowych – kupuje hotel w pobliżu kaplicy ślubów Wendy.

Wszystko nagle staje na głowie.

Wendy odkrywa, że być może zdarza się w życiu coś takiego jak „druga szansa” – i o tym jest pełna wesołych i bolesnych chwil opowieść o miłości dojrzałej kobiety.

~*~

Czy kobieta w średnim wieku, mająca już połowę życia za sobą może czuć się zagubioną? Owszem, jeśli dzieci wyfrunęły już z rodzinnego gniazda, a przedwcześnie zmarły mąż pozostawił po sobie w spadku nie tylko swój ukochany biznes, ale także ból i pustkę w sercu. Poznajcie zatem Wendy.

Bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy w końcu odzyskała swoją wewnętrzną równowagę po śmierci męża. Rano wstaje do pracy, cały dzień zajmuje się organizacją ślubów, a wieczorem wraca do pustego domu, w którym może odpocząć od wrażeń z dnia codziennego. Otwiera szafę znajdującą się w sypialni, a tam w dalszym ciągu na wieszaku, obok jej garsonek wisi ulubiona koszula męża, która już dawno przestała nim pachnieć. Wendy, mimo pogodzenia się z boskim wyrokiem, dalszego życia oraz nawiązania dosyć skomplikowanej relacji z Loganem nie czuje się jednak szczęśliwą kobietą. Nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, dopóki obok jej kaplicy zwyczajny hotel nie przemienia się w tytułowy Hotel dla nowożeńców. A to za sprawą nieprzeciętnego mężczyzny, który bardzo dobrze znany jest w damskim gronie. Oczywiście oprócz Wendy, która widzi w nim konkurencję dla własnego biznesu. Lecz dlaczego na jego widok serce jej zaczyna niebezpiecznie szybko bić?

Hotel dla nowożeńców zostało wydane przez Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów „W drodze” stąd ta historia jest tzw. „uduchowiona”, to znaczy główna bohaterka to przykład, może nie do końca, wzorowej chrześcijanki. Szczerze powiedziawszy po raz pierwszy zetknęłam się z tego typu literaturą i było to dla mnie nie tyle co dziwne spotkanie, lecz inne. Pani Hunt w sposób wyrazisty podkreślała religijność bohaterki i o dziwo ładnie ten aspekt książki się obronił (samo zachowanie tej postaci już nie koniecznie). Wendy nie okazała się popularnym „moherem”, lecz prostą kobietą, kierującą się nauczaniem kościoła. Niestety jako całość autorka stworzyła (podobnie jak ostatnio recenzowane Szczęśliwe gwiazdy) typową amerykańską książkę dla kobiet, która niczym konkretnym się nie wyróżnia.

Sama fabuła nie należy do skomplikowanych, nie zaskakuje tak bardzo, ani nie jest nieprzewidywalna. Mnie samej niemiłosiernie się ona dłużyła, z nutką niecierpliwości wypatrywałam jej końca. Myślałam, że będzie to miła, rozluźniająca i przyjemna lektura, a niestety na każdym kroku mnie irytowała. Może nie tak bardzo wyprowadzała mnie z równowagi sama historia, ale niekiedy bezsensowne dialogi między bohaterami:

- [...] No to powiedz, co znalazłaś w internecie.
- Trochę znalazłam. [...] [1]

W dalszej części bohaterka wprawdzie mówi co tam ciekawego dla sprawy znalazła, ale jako całość (szczególnie ten fragment odpowiedzi) mi zgrzyta.

Wychodząc z samochodu, czuję przyjemny zapach płonącego w kominku drewna. [2]

Bohaterka wysiada z tego auta w salonie, iż czuje taki zapach? Nie potrafię sobie tego w jakiś sensowny sposób skomentować. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że autorce nie udało się mnie zaskoczyć. Chodzi mi konkretnie o jedną scenkę, która niezmiernie mnie rozbawiła (SPOILER: By pozbyć się gęsi z sadzawki znajdującej się obok kaplicy bohaterka umieściła czarne balony z napisem „ostatnie pożegnanie”. Przypominam, że obok budynku, w którym ludzie brali śluby...KONIEC) Poza tym sama korekta Hotelu dla nowożeńców to porażka. Raczej nie utrudniała ona lektury i ogólnego odbioru ksiązki, ale przeszkadzała mi ona wizualnie.

Jeśli chodzi o bohaterów to niestety się nie wyróżniają. Większość stanowi tutaj rodzina Wendy, w której każdy z członków zmaga się z pewnymi mniej lub bardziej skomplikowanymi problemami życiowymi. Poza tym jest Gianni Amorini (ów mężczyzna, który stanowił w oczach Wendy zagrożenie dla jej kaplicy. Zwracam uwagę na nazwisko tego jegomościa – Amor...ini, serio?), który pojawia się znienacka w różnych sytuacjach wywołując w bohaterce skrajne emocje, zazdrosny „chłopak” głównej bohaterki, czyli Logan, który tak naprawdę nikomu z jej rodziny nie pasuje oraz na pierwszy rzut oka ekstrawagancka przyjaciółka Roseanne. Dosyć ciekawą postacią, która chyba jako jedyna wzbudziła we mnie sympatię jest specyficzny ojciec Wendy. W przeciwieństwie do reszty ukrywa swoją drugą twarz, przez co nie tylko wzbudza ciekawość, ale także nabiera „głębi”. Reszta postaci jest płaska jak deska i nijaka. Bije od nich powielany wielokrotnie schemat, nie zaskakują (oprócz wcześniej wspomnianego ojca) czytelnika, ani nie wywołują jakiś głębszych uczuć. Jak dla mnie są po prostu nudni.

Ostatnio mam tą przyjemność (lub nie), że trafiam na książki, które zupełnie do mnie nie przemawiają. Mimo, że kuszą przyjemną lekturą i taka na początku jest, to niestety w dalszej części rozczarowują. Przy Hotelu dla nowożeńców przeszła mi przez głowę myśl, że zabiera mi ona po prostu cenny czas. Jak dla mnie ta historia nadaje się tylko do poprawki.

~*~

Życie nas czasami nie rozpieszcza. [3]

Niektórych rzeczy nie da się naprawić od razu. [4]

Chyba właśnie o to chodzi w życiu: żeby widzieć w ludziach to, co dobre, a nie skupiać się na tym, co w nas w ich złości. [5]

Jak się kogoś kocha, to nie ważne, czy ten ktoś jest blisko, czy daleko. [6]

Kiedy się mówi to, co się myśli, można zranić ludzi. [7]

[rozmowa ojca z córką]
- Widziałem przed chwilą twojego chłopaka.
- Logana?
- A masz innego, o którym nie wiem? [8]

___
[1] HUNT D.: Hotel dla nowożeńców. Poznań 2009, s. 144.
[2] Tamże, s. 143.
[3] Tamże, s. 41.
[4] Tamże, s. 69.
[5] Tamże, s. 94.
[6] Tamże, s. 97.
[7] Tamże, s. 166.
[8] Tamże, s. 221.

5 komentarzy:

  1. Z najmilszą chęcią - podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko, ja bardzo chciałabym sięgnąć po tę książkę. Wydaje się taka idealna na nadchodzące letnie dni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł w sumie fajny, taki trochę "harlekinowaty", ale ostatecznie całkiem spoko. Nie do końca przekonuje mnie ta religijność bohaterki, takie wciśnięcie motywu na siłę. Nie kupuję tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozostaje mi tylko serdecznie podziękować za tą książkę i trzymać się od niej jak najdalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A tytuł wydawał się taki zachęcający. Nie wiem czy sięgnę, na pewno jest na końcu mojej listy.

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect