28 maja 2015

HILL Alice - "Skazani"

 Alice Hill
Skazani

Novae Res 2015
s. 580
978-83-7942-713-0
Cena: 42,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 4,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 7-/10 (bardzo dobra -)

~*~

Pewnego dnia Thilli odkrywa w kuchni ciało zamordowanej matki. Po tym tragicznym wydarzeniu wraz z ojcem przenosi się do nowego domu w innym mieście. Zaczyna także naukę w nowej szkole, gdzie stara się wtopić w tłum rówieśników. Nie jest to jednak takie proste. Thilli otrzymuje od ojca zamkniętą szkatułkę, w której znajduje się list od zmarłej mamy. Zszokowana jego treścią, nie jest w stanie doczytać go do końca. Od tej chwili nic nie jest już takie samo. W znany jej świat wkraczają istoty znane jej jedynie z prastarych mitów, a ona sama dowiaduje się, że jest kimś innym, niż do tej pory sądziła.

~*~

Skazani Alice Hill zaczyna się jak większość paranormalnych młodzieżówek. Mamy tutaj ładną dziewczynę odstającą od swoich rówieśniczek, która z powodu śmierci matki przeprowadza się wraz z ojcem do nowego domu. Tym samym trafiają do miejsca, gdzie nikt ich nie zna, mogą porzucić stare życie i rozpocząć układanie swojej roztrzaskanej rzeczywistości. Główna bohaterka Thilii zaczyna naukę w nowej szkole, gdzie czekają na nią nie tylko wyzwania, ale także i przyjaźnie. Oczywiście nie można zapomnieć o dwóch przystojniakach skrywających sekrety, które w pewnym sensie dotyczą również Thilli. Mamy tu wprawdzie rzucający się trójkąt (chociaż w opisie książki został on pominięty, możliwe że odstraszyłoby to potencjalnych czytelników), ale nie odczuwa się go aż tak mocno jak w typowych paranormalach (np. jak w Zmierzchu). Pojawiają się tutaj także: „najlepsza w całym wszechświecie przyjaciółka”[1], czyli Zoey, jej tajemniczy przyjaciel Alan, dziwni nauczyciele oraz typowa szkoła jakby wyjęta prosto z amerykańskich filmów/książek/seriali* (*niepotrzebne skreślić, ew. uzupełnić) o nastolatkach. Zatem co ją wyróżnia na tle innych paranormalnych młodzieżówek?

Na pierwszy plan wysuwa się sposób narracji. Autorka dopuszcza go głosu większość bohaterów: również i tych mniej istotnych dla całości. Plusem takiego prowadzenia akcji jest możliwość poznania postaci, przede wszystkim ich myśli, z kolei minusem ich ilość. Dla niektórych czytelników wyzwanie stanowi przetrawienie informacji od dwóch bohaterów, a co powiedzieć, kiedy mamy ich wysyp? Ja osobiście nie miałam z tym problemu, aczkolwiek w kilku przypadkach zastanawiałam się, po co autorka dała im głos, skoro (w moim odczuciu) nie wnosiły niczego odkrywczego do akcji.

Do kreacji bohaterów nie mam większych zastrzeżeń. Autorka przerysowała trochę przyjaciółkę Thilli (wcześniej wspomnianą Zoey), przez co okazała się niezwykle sztuczną postacią. Sama główna bohaterka przypomina mi trochę Lilith z ukochanych Zmiennych (ich historia zaczyna się podobnie), obie są charakterystycznymi dziewczynami i mają podobny wygląd. Jedna ma długie i kręcone kruczoczarne włosy oraz bursztynowe (??? wybaczcie, ale nie pamiętam ;D) oczy, a druga podobne tylko rude (kasztanowe) włosy i zielone tęczówki. Thilli w porównaniu do niej jest jednak bardziej dziecinna, naiwna i niestety „słaba”. Z kolei Adána i Asmunda mogę porównać do ognia i wody (ewentualnie lodu). Ogólnie charakteryzując postacie, autorce udało się wykreować różnorodne osobowości, ale nie aż tak wyraziste, aby zapadły czytelnikowi (mi) w pamięć. Zatrzymam się jeszcze na chwilę przy imionach bohaterów. Thilli, Adán, Asmund początkowo sprawiają wrażenie oryginalnych i wyróżniających się, ale gdy poznajemy plan autorki na Skazanych to bańka ta pęka. Thilli to wariacja od imienia Lilitha, Adán – Adamah, a Asmund – Asmodeusz, można powiedzieć, że właśnie tymi imionami autorka (poniekąd) strzeliła sobie w stopę, bo czytelnicy bez problemów dodadzą 2 do 2. Z drugiej jednak strony, gdyby autorka postanowiła odejść od tych imiennych wariacji, to czytelnik na bank miałby chaos w głowie. Nie wiem jak inni, ale ja lubię być zaskakiwana przez autorów. Szybko odkryłam fundamenty, na których autorka stworzyła Skazanych i dalsza część nie była dla mnie aż taką dużą tajemnicą. Jednak mimo tego moja ciekawość nie słabła, za to autorce należy się kolejny plus, bo potrafi zatrzymać uwagę czytelnika.

Fabuła... Po około 580 stronach spodziewałam się mocno rozbudowanej, trzymającej w napięciu oraz dynamicznej akcji. Szczerze powiedziawszy liczyłam na szereg przygód (i to w dosłownym znaczeniu), niespodziankach (po których nie potrafiłabym pozbierać szczęki z podłogi) oraz jakiś głębszych emocji (po których miałabym problemy z powrotem do szarej rzeczywistości). Pod tym względem Skazani mnie rozczarowali.Fabuła niekiedy niemiłosiernie się wlekła, głównie przez rozbudowane przemyślenia bohaterów. Moim zdaniem trochę było ich za dużo, zaburzały one toczącą się akcję. Autorka mogła zawrzeć trochę więcej „akcji w akcji”. Miłym zaskoczeniem okazało się wplecenie do historii elementów nawiązujących do stworzenia przez Boga pierwszych ludzi oraz wątku z upadkiem aniołów, a także łączące się z nimi retrospekcje dotyczące m. in. Thilli. Zastanawiam się tylko, czy owe fragmenty nawiązujące do przeszłości plus wypowiedzi bohaterów to jednak nie za dużo... Jedynym problemem, jaki miałam w trakcie lektury to wyłapanie przejścia pomiędzy wywodem postaci a retrospekcjami (ale akurat to zwalam na brak korekty). 


Nie mogę nie wspomnieć o rysunkach autorstwa Marty Kremczer, które zdobią całe to opasłe tomiszcze. Umilają one odbiór książki, chociaż niektóre z nich (wprawne oko artystki dostrzeże wszystko ;)) było tworzonych w pośpiechu (w „Podziękowaniu” autorka wspomina tę kwestię). Moje faworyty możecie podziwiać na blogu, porozrzucane po całym tekście recenzji. Chciałabym jeszcze podziękować autorce za listę z utworami na końcu książki, które towarzyszyły jej w pisaniu Skazanych Dzięki niej odkryłam kilka perełek (Trading Yesterday, a od nich jak po sznurku doszłam do Starset oraz We The Kings), które dołączyły do mojej (mocno już rozbudowanej) playlisty.

Skazani wbrew pozorom okazali się przyjemną lekturą, którą czyta się i szybko, i z przyjemnością. Przenosi nas w wykreowaną przez autorkę rzeczywistość, lecz poprzez natłok różnych zabiegów (wcześniej wspomnianej narracji i retrospekcji) czytelnik może się poczuć przytłoczony oraz skołowany. Niestety mankamentem jej jest przewidywalność, ale autorka umie wzbudzić w czytelniku ciekawość. Z chęcią poznam dalsze losy Thilli, Adána i Asmunda.

Na sam koniec nutka, którą mnie autorka zaraziła :)


~*~

Czasami trzeba schować w kieszeń urażoną dumę w imię większego dobra [...]. [1]

[...] odwaga to pokonywanie strachu. Każdy czegoś się boi. [2]

Złe rzeczy po prostu się dzieją. Możemy się po nich podnieść i trwać dalej, próbować zbudować wszystko od nowa. Wiem, że to możliwe. [3]

[...] czasu nie da się cofnąć, a jedyne, co można zrobić, to stworzyć swoje życie na nowo i naprawić własne błędy. [4]

Trzeba akceptować swoje słabe strony. Przyjmować to, że nie jest się doskonałym. Pozwalać sobie na chwilę niedyspozycji. [5]

Złe rzeczy czasami spotykają i dobrych ludzi. Trzeba je zaakceptować. [6]

Nie ma na świecie nic smutniejszego i bardziej godnego pożałowania niż człowiek samotny. [7]

~*~

Za możliwość recenzji dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res

___
[1] HILL A.: Skazani. Gdynia: Novae Res 2015, s. 61.
[2] Tamże, s. 13.
[3] Tamże, s. 69.
[4] Tamże, s. 139.
[5] Tamże, s. 261.
[6] Tamże, s. 287.
[7] Tamże, s. 299.
[8] Tamże, s. 440.

15 komentarzy:

  1. Warto się przyjrzeć tej pozycji - dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem pewna, czy ta książka by mi się spodobała. Historia po części byłaby dla mnie nowa ,bo raczej nie czytałam zbyt dużo paranormali, w których użyto motywu Lilith :)
    Słysząc imię Asmodeusz, widzę Asmodeusza z "Zastępów Anielskich" Kossakowskiej. Chyba nic nie przebije tamtej kreacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm... brzmi zachęcająco. Może się skuszę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Też już przeczytałam Skazanych i pracuję nad recenzją. Ciekawi mnie, jak autorka dalej pociągnie historię po takim finale :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, ja także jestem ciekawa, co będzie dalej :).

      Usuń
  5. Mnie przewidywalność nie przeszkadza jeśli książka jest ciekawa. Czytałam już trochę o tym tytule. Zastanowię się nad nim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przewidywalność z lekka mnie odstrasza, jednak te oczy! Zakochałam się w nich <3
    http://mianigralibro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna piosenka;) Taka subtelna;) Książka jest już u mnie, a celem jest przeczytanie i zrecenzowanie w czerwcu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. To już któraś z rzędu, w miarę pozytywna recenzja na temat tej powieści, jaką dane było mi czytać. Chyba pora ciut bardziej zainteresować się tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żałuje, że na książkę się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę książka warta przeczytania i te piękne rysunki mnie oczarowały ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, ja preferuję czytać książki, w których akcja jest pokazana tylko z perspektywy jednego bohatera. Niemniej jednak dla tych rysunków się poświęcę i przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. coraz częściej zastanawiam się nad przeczytaniem tej pozycji. :)
    jednak mimo wszystko nie czuję się zachęcona, bo również wolę fabułę ukazaną z perspektywy jednego bohatera :)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect