20 maja 2015

GREGORY Philippa - "Żona oficera"

Philippa Gregory
Żona oficera
(Fallen skies)

tł. Urszula Gardner

Książnica 2015
s. 503
978-83-245-8144-3
Cena: 39,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 3,7 cm)
+ 52 książki

Ocena: 6/10 (dobra)

~*~

Rok 1920. Wielka Brytania. Kraj otrząsa się po pierwszej wojnie światowej. Młodziutka Lily Palance pragnie zapomnieć o ciężkich czasach i rzuca się w wir szalonych lat dwudziestych. Gdy spotyka przystojnego kapitana Wintersa, ulega czarowi jego pozycji społecznej i bogactwa. On liczy na to, że związek z młodą śpiewaczką pozwoli mu się wyzwolić od traumatycznych wspomnień.

Lily decyduje się poślubić Stephena Wintersa, a jednocześnie zamierza kontynuować karierę sceniczną. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak trudne będzie wejście do klasy średniej i stawienie czoła hipokryzji skrywanej za fasadą domu Wintersów.

Stephen nie potrafi sobie poradzić z dręczącymi go koszmarami, aż w końcu prawda o jego wojennych losach zmusza rodzinę do bolesnego rozliczenia się z przeszłością.

~*~

Pani Gregory chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, to autorka wielu powieści historycznych, ciesząca się na całym świecie dosyć dużą popularnością. Ja swoją przygodę z jej twórczością rozpoczęłam od Odmieńca, pierwszej części cyklu pt. Zakon Ciemności. Nie było to wprawdzie udane spotkanie, jednakże nie przekreśliłam tejże autorki, to znaczy postanowiłam w przyszłości dać szansę innemu jej dziełu. Tym razem mój wybór padł na historię osadzoną w czasach pomiędzy pierwszą i drugą wojną światową, a mianowicie na Żonę oficera.

Książka opowiada o młodej i utalentowanej Lily, która swoją przyszłość wiąże z teatrem, czyli ogólnie mówiąc występami na scenie. Los jednakże ma wobec niej trochę inne zamiary i w ich wyniku zostaje tytułową Żoną oficera. Mogłoby się wydawać, że dla młodej dziewczyny, żyjącej w powojennej rzeczywistości, to spełnienie marzeń, lecz jak się później okazuje, każda sytuacja ma dwie strony medalu. Lily musi odnaleźć się w nowej roli co nie będzie takie łatwe gdy na scenę wkroczy teściowa oraz panujące w domu Wintersów zasady…

Szczerze powiedziawszy to mam problem z Żoną oficera. Philippa Gregory znowu mnie nie oczarowała. Trochę powieliła błędy z wcześniej wspomnianego Odmieńca: w moim odczuciu poległa na kreacji klimatu „szalonych lat dwudziestych”, ale za to w rewelacyjny sposób przedstawiła klasę średnią. Nie mam zastrzeżeń co do bohaterów, ich charakterów oraz wnętrza (ujęcia psychologicznego), ale opisy zewnętrzne po prostu leżą. Autorka za mało uwagi poświęciła na wykreowanie powojennej rzeczywistości, mam wrażenie, że całkowicie pochłonęło ją oddanie emocji i obrazu żołnierzy, którzy przeżyli wojnę. Jest tylko delikatny i mało wyraźny zarys tła, którego po prostu się nie odczuwa. Na pierwszy plan wychodzą wcześniej wspomniane emocje bohaterów, następnie obraz klasy średniej, teatr, a na samym końcu cała ta otoczka lat dwudziestych. Żona oficera ukazuje również szereg zmian, które są nieodłącznym elementem życia, a ich motorem napędowym jest tytułowa bohaterka.

Lily w przeciwieństwie do rodziny Wintersów, jest marzycielką, osobą pozytywnie nastawioną do życia, która wie czego chce oraz nie przejmuje się opinią otoczenia. Do surowego i przestrzegającego konwenansów domu męża wprowadza powiew świeżości. Można powiedzieć, że uruchamia lawinę zmian, które na zawsze odmienia życie nie tylko tytułowej bohaterki, ale także jej nowej rodziny. Początkowo poznajemy Lily jako naiwną dziewczynę, która z czasem zmienia się w ciepłą i wrażliwą kobietę. Jest silną osobowością, która nadaje historii barw. Z kolei Stephen, mąż Lily stanowi jej przeciwieństwo: jest postacią niezwykle skomplikowaną, opanowaną przez demony z przeszłości. Na początku wzbudza w czytelniku ciepłe uczucia, współczujemy mu, jednakże im bardziej go poznajemy, tym nasze nastawienie się do niego zmienia. W trakcie lektury starałam się tłumaczyć jego decyzje wojną, ale było to niepotrzebne, ponieważ źródło jego zachowania sięga o wiele dalej, niż na początku sądziłam. To postać tragiczna oraz słaba psychicznie, która na naszych oczach stacza się i dąży do samodestrukcji. Oprócz nich równie ciekawym bohaterem jest Charlie, przyjaciel Lily z teatru: uosobienie dobroci i poświęcenia oraz Boycott: szofer, przyjaciel, a także (poniekąd) sumienie Stephena. Mamy tutaj naprawdę bogactwo postaci, są oni nietuzinkowi i nadają historii charakteru, tzw. „pazura”. Bez nich książka mogłaby nie istnieć.

Jeśli chodzi o fabułę to jest ona statyczna, trochę przewidywalna, ale mająca kilka elementów zaskoczenia. Autorka nie przekombinowała, ani nie przekoloryzowała historii. Jak dla mnie jest dosyć realistyczna oczywiście pod względem samych wydarzeń, mglista natomiast jeśli chodzi o osadzenie akcji w czasie. Przy opisywaniu realiów XX-wieku pani Gregory niczego nie upiększa, niekiedy w brutalny sposób nam je przedstawia, tak jakby chciała nam w ten sposób przekazać, że żyjemy w naprawdę „lepszych” czasach. Ale czy na pewno? Na to pytanie sami musicie sobie odpowiedzieć… Dzięki tej brutalności mamy wrażenie, że wydarzenia z Żony oficera mogłyby się wydarzyć naprawdę.

Szczerze powiedziawszy Żona oficera jest trudną lekturą, ponieważ porusza niełatwe tematy. Tak naprawdę wymaga od nas skupienia i zaangażowania, ale moim zdaniem jest warta uwagi, przede wszystkim ze względu na kreację bohaterów. Poza tym zatrzymuje czytelnika i zmusza go do myślenia, przeanalizowania zachowania wszystkich występujących tam bohaterów. Bez dwóch zdań Żona oficera jest lepsza od wcześniej wspominanego przeze mnie Odmieńca. Czy sięgnę po inne książki pani Gregory? Trudno powiedzieć, ale w tym momencie spasuję.

~*~

Krzywda możne nas spotkać wyłącznie ze strony osób, które kochamy. [1]

Pewnych czynów nie da się wymazać. [2]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie Grupie Wydawniczej Publicat

___
[1] GREGORY P.: Żona oficera. Poznań: Książnica 2015, s. 231.
[2] Tamże, s. 405.

11 komentarzy:

  1. Bardzo cenię sobie tę autorkę, a dzięki Tobie wiem, że pisze też o czasach bardziej współczesnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Gregory. Mam wielką ochotę poznać twórczość autorki, tyle że nie specjalnie przepadam za książkami historycznymi. Ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś książki tej pisarki do mnie nie przemawiają, może za to, że nie lubię powieści historycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gregory uwielbiam - jej książki czytam na raz, a czasami trzeba sobie od niej odpocząc, przemyśleć :) I tak było i z Żoną Oficera. Wspaniała książka, ale cieżka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam cały czas w planach :)
    Najpierw doczytam sagę Tudorów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię książki tej autorki. Słyszałam jednak, że ,,Odmieniec" i ta książka są trochę słabsze. Polecam ci ,,Władczyni rzek". Magiczna :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobrze czytało mi się o Yorkach i Lancasterach. Teraz zabieram się za Tudorów, a wkrótce mam nadzieję, przyjdzie kolej na bardziej współczesne powieści tej autorki, bo widzę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powieści Gregory cały czas przede mną. Ciągle usprawiedliwiam się brakiem czasu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Spróbuj sięgnąc po Tudorów, moim zdaniem wszystkie książki z ich serii są genialne! Nie czytałam jeszcze nic innego z dorobku pani Gregory, więc nie mogę powiedzieć, jak to z innymi jej powieściami jest. Te historyczne (oparte na prawdziwych wydarzeniach i ukazujące osoby, które żyły naprawdę) podobno wszystkie są cud, miód, malina :) A z bardziej "fikcyjnymi" powieściami podobno pani Gregory radzi sobie troszkę gorzej. Niemniej jednak i tak ją uwielbiam i na pewno będę dalej czytać :) Tobie radzę jeszcze spróbować Tudorów albo Wojnę Dwóch Róż, zanim całkowicie się poddasz w kwestii tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam szczerze, że zaciekawiłaś mnie tą książką. Z chęcią dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O mamuniu, jaka piękna okładka! Niestety sama książka nie dla mnie - nie lubię tej autorki :P

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect