19 stycznia 2015

CORSO Przemek -"Podziemne miasto"

Przemek Corso
Podziemne miasto

Novae Res 2014
s. 360
978-83-7722-885-2
Cena: 34,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,3 cm
+ 52 książki 
+ Z półki 

Ocena: 7/10

~*~

Robert Karcz, archeolog, po niebezpiecznym incydencie, który miał miejsce podczas wykopalisk prowadzonych w Egipcie, musi być w trybie natychmiastowym ewakuowany do Polski. Jego siostra Justyna, znana dziennikarka telewizyjna, załatwia mu pracę nauczyciela historii w legnickim gimnazjum. Karcz poznaje tam miejscowych entuzjastów historii miasta i pod ich wpływem sam zaczyna się interesować przeszłością Legnicy. Przynajmniej dopóki pewnego dnia dosłownie nie zapada się pod ziemię...

Nie musisz szukać przygody, ona sama cię znajdzie! A wraz z nią najtrudniejsze wyzwanie do tej pory, mroczne tajemnice i śmiertelne niebezpieczeństwo...


~*~

Czy kiedykolwiek stanęliście na ulicy porażeni myślą, że tak naprawdę nie znacie swojej małej ojczyzny? Że nie wiecie nic na temat jej historii oraz tajemnic, które kryją się w cieniu parkowych alejek? Niektórzy ludzie uważają, iż nie wypada nie znać dziejów miasta, w którym się żyje i jest się z nim mocno związanym emocjonalnie. Jak można zrozumieć toczące się w danym miejscu życie, jeśli nie zna się jego podstaw i fundamentów? Przemek Corso w swojej już trzeciej książce (wcześniejsze: „Studium w czerwieni” – Atut 2012 i „Maraton” – Novae Res 2013) porusza właśnie temat miasta, a konkretnie Legnicy, gdzie tylko nieliczni dostąpią zaszczytu poznania jej tajemnic…

Robert Karcz przybywa do położonego w środkowej części województwa dolnośląskiego miasta wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Po zawirowaniach życiowych związanych z pracą archeologa, siostra głównego bohatera załatwia mu pracę w legnickim gimnazjum, która w pewnym sensie ma mu pomóc nie tylko ochłonąć po minionych wydarzeniach, ale także ustatkować się. Mężczyzna dosyć sceptycznie i z obawami przekracza granice miasta, lecz nowo poznani ludzie pomagają mu przezwyciężyć chwilowe trudności oraz przy okazji rozbudzają w nim ciekawość odnośnie Legnicy. Niewinne odkrywanie i poznawanie miasta doprowadzają bohatera do jego tajemnic, które wprowadzają w życie archeologa chaos, a ponadto sprowadzają na niego kolejne kłopoty. Czy za tajemnice skrywane przez dolnośląską miejscowość nie będzie musiał zapłacić zbyt wysokiej ceny? I czy poznani tam ludzie wyciągną do niego pomocną dłoń?

Na samym wstępie chciałabym podziękować autorowi za niesamowitą przygodę po tajemnicach Legnicy. Czytając i poznając wraz z bohaterem jej ciemne oraz nieznane oblicza także wzbudził we mnie ciekawość, lecz nie odnośnie Legnicy gdzie toczy się akcja, ale do mojego miasta – Łodzi. W trakcie lektury zdałam sobie sprawę z tego, jak mało wiem o mojej miejscowości i poniekąd Podziemne miasto motywuje mnie do bliższego jej poznania. Na razie brakuje mi czasu, by spokojnie pogrzebać w historii Łodzi, ale kto wie, czy za jakiś czas nie zajrzę do odpowiednich źródeł? Powracając jednak do Podziemnego miasta, ta rozbudzona ciekawość do odkrywania tajemnic i historii własnego miasta zdecydowanie przemawia na korzyść tej lektury. Plusem okazała się także wartka akcja książki, dzięki której czytelnik nie ma prawa się nudzić. Historia opowiedziana przez pana Corso jest niezwykle dynamiczna i tak naprawdę czasem nie można złapać oddechu. No i bohaterowie, oni także są mocną stroną Podziemnego miasta. Autor wykreował wachlarz różnorodnych postaci i tak naprawdę większość z nich to bardzo pozytywne osobowości, które wzbudzają w czytelniku sympatię. Każdy bohater wykreowany jest w sposób przemyślany i odgrywa szczególną rolę. Dla autora nie ma słowa „przypadek”, wszystko jest poukładane i uporządkowane. Robert Karcz jest główną i jednocześnie sympatyczną, choć trochę pechową postacią, ponieważ jak to ładnie ujęto ma okładce przygoda sama go znalazła. To taki typ człowieka, którego nie omijają żadne przeszkody, a życie lubi stawiać przed nim kolejne wyzwania i ogląda, jak sobie z nimi poradzi. W odkrywaniu tajemnic towarzyszą mu m.in. szalona nastolatka Zuza, która początkowo może wywołać w czytelniku różne reakcje, bo nie wiadomo czego można się spodziewać po nastoletniej blondynce, ciekawski rudy Rajmund, który wszędzie węszy podstęp oraz ładna bibliotekarka Kasia, która wyjątkowo jest gadatliwą osóbką. Wszyscy razem tworzą bardzo wybuchową mieszankę postaci, dzięki którym akcja nabiera sensu.

To byłoby na tyle, jeśli chodzi o jasne strony Podziemnego miasta. Pierwszym mankamentem na jaki trafiłam w trakcie lektury to błąd merytoryczny. [SPOILER] Chodzi mi tu o pierwsze spotkanie głównego bohatera z woźną panią Krysią, która jest znaną osobistością w gimnazjum. Karcz nie poznał jej wcześniej, a wita się z nią po imieniu jakby już do takiego spotkania doszło. Skąd zatem wiedział jak pani Krysia wygląda, w końcu w przeciętnej szkole pracuje więcej niż jedna woźna? Zdecydowanie tutaj mi coś zgrzyta [KONIEC]. W książce przeszkadzały mi także aluzje autora, a konkretnie jedna odnosząca się do przyszłości bohatera. Halo, czytelnicy lubią być zaskakiwani! Jak dla mnie autor w tym przypadku po prostu strzelił sobie w stopę. Ostatnią sprawą są powtórzenia, które mogą drażnić szczególnie wrażliwych na tym punkcie czytelników.

Z jednej strony miał na uwadze, że uratowała mu życie, ale znal siebie na tyle dobrze, że wiedział, że kiedy już zacznie się oddalać, to nie będzie odwrotu. [1]

Trochę za dużo tych „że” dla mnie jak na jedno zdanie…

Ogólnie Podziemne miasto jest napisane prostym językiem, a przez fabułę się po prostu płynie. Niestety wcześniej wspomniane wpadki trochę psują cały wizerunek książki i rzucają cień na resztę dobrze skonstruowanych elementów. Czytało mi się ją bardzo dobrze i przyjemnie było odkrywać wraz z bohaterami tajemnice Legnicy. Autor oprócz ciekawej fabuły i nieprzeciętnych postaci stworzył niepowtarzalny klimat, dzięki któremu mogłam poczuć na własnej skórze konsekwencje ciekawości Karcza. Nie jest to lektura wysokich lotów, spełnia ona funkcję rozrywkową, a jeśli miałabym z niej wyciągnąć coś wartościowego to chyba tylko tyle że nigdy nie należy się poddawać oraz niepowodzenia przyjmować na przysłowiową „klatę”.

Z zakończenia wynika, że autor planuje kontynuację przygód archeologa Roberta i szczerze powiedziawszy z chęcią się z nimi w przyszłości bym zapoznała.

~*~

Nie ukrywał zdziwienia i zaczął się zastanawiać, czy aby bibliotekarka nie posiada telepatycznych umiejętności. Zupełnie jakby czytanie ogromnej ilości książek uczyło nas czytać w ludziach. A może rzeczywiście tak było? [2]

Tak, lubił piwo, a co gorsza, piwo zdecydowanie lubiło jego. [3]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res

___
[1] CORSO P.: Podziemne miasto. Gdynia: Novae Res 2014, s. 230.
[2] Tamże, s. 27.
[3] Tamże, s. 162.

10 komentarzy:

  1. Stanowczo za mało czytam współczesnej prozy polskiej. Mam kilku ulubionych pisarzy, ale chyba muszę poszerzyć kręgi i wziąć się do roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią poznam przygody bohatera archeologa. Zainteresowała mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo tajemnicza okładka, a z Twojej recenzji wydaje mi się, że to książka idealna dla mnie.
    Muszę się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy tylko jakiś czas temu odkryłam tę okładkę to wiem, że muszę ją przeczytać, nawet pomimo tych minusów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uświadomiłaś mnie, że także wiem mało o moim mieście... Książka może być ciekawa, chętnie poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam okazje przeczytać tą książkę i muszę przyznać, że bardzo mi się podobała. Czytałam ją w wakacje i tak się w nią wkręciłam, że przeczytałam ją w bardzo krótkim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś przeczytam. Nie mówię NIE.
    ZAPRASZAM NA KONKURS!!!
    http://monweg.blog.onet.pl/2015/01/22/robie-konkurs-bo-moge/

    OdpowiedzUsuń
  8. Trudno się spodziewać czegoś wybitnego po NovaeRes, gdzie korekta nie istnieje (jak w 3/4 wydawnictw publikujących opłacone "selfy"). Niemniej co do samej książki - kojarzy mi się z takim filmem klasy B - Bibliotekarz, z tym że akcja dzieje się nie w USA a w Polsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej nie sięgnę, wydaje się dość tandetna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, sama nie wiem, czy taka przygodówka będzie dla mnie? Historia brzmi trochę jak te z filmów "Bibliotekarz" czy "Skarb Narodów". A może się mylę? Nie wiem :D Ale filmy te lubię, dlatego może.. kiedyś.. W każdym razie, jak trafię na nią to okładka na pewno mnie przyciągnie, bo bardzo mi się podoba ;)

    Znowu mam spore zaległości w blogowaniu, a to wszystko przez (nie)szczęsną sesję, która dla mnie akurat zakończyła się na przedterminach <3 teraz miesiąc wolnego, także mam nadzieję, że te moje ferie będą fantastyczne, bo biorąc pod uwagę fakt, ile wspaniałych książek od niedawna czeka na mnie na regale, już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect