8 października 2014

GAARDER Jostein - "W zwierciadle, niejasno"

źródło: Matras
Jostein Gaarder
W zwierciadle, niejasno
(I et sperl, I en gåte)

tł. Iwona Zimnicka

Jacek Santorski & Co, 1998
s. 190
83-88875-95-7
Cena: 20,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,2 cm)
+ 52 książki

Ocena: 5/10

~*~

Jostein Gaarder znów zaprasza do rodzinnego czytania dorosłych, młodzież i dzieci. 

Tym razem przeniesiemy się w świat mistyki, tajemnic natury umysłu, duszy i ciała, granic poznania, zagadki stworzenia. Pytań o sens życia i śmierci. Za sprawą anioła Ariela (a może tylko potęgi wyobraźni) ciężko chora dziewczynka Cecylia przechodzi na drugą stronę lustra, w którym niejasno, jak to określił św. Paweł, odbija się Rzeczywistość. Uczestniczymy w cudzie, dzięki któremu oswojony zostaje lęk przed śmiercią i odkryte to, co nieuchwytne. Zaś to, czego ciągle nie ogarnia nasz umysł, pojmuje serce... 


~*~

Na Josteina Gaardera natknęłam się (nie przez przypadek) kilka lat temu, a to za sprawą Dziewczyny z pomarańczami. Lektura tego tytułu okazała się wyjątkowo silną bombą emocjonalną, po której przez dłuższy czas nie potrafiłam się otrząsnąć i pozbierać. Już wtedy wiedziałam, że to dopiero początek przygody z twórczością autora. Rzadko zdarza mi się, by po jednej książce twórca jej trafił na listę moich ulubieńców (co się wiąże z braniem w ciemno wszystkich jego książek), a on zrobił właśnie taki duży krok. Wszystko dzięki Dziewczynie z pomarańczami, którą będę chyba nosiła w sercu do końca życia. W zwierciadle, niejasno to druga przeczytana przeze mnie pozycja Gaardera (jak wspomniałam wcześniej „wzięta w ciemno”), byłam ciekawa jaka historia kryje się za tym naprawdę niejasnym i trochę tajemniczym tytułem.

Książka opowiada historię pewnej dziewczynki, a dokładnie kilka dni z jej życia. Powoli, wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a świat zostaje otulony grubą warstwą śniegu. Magia i zapach tych radosnych świąt powoli roznosi się po całym jej domu, aż w końcu, nieśmiało przekracza próg pokoju Cecylii. Dziewczynka przykuta przez chorobę do łóżka może tylko duchem uczestniczyć w tych gorączkowych przygotowaniach. Mimo złego stanu zdrowia Cecylia jest niezwykle pogodną i gadatliwą osóbką, która ma w sobie bardzo wielką chęć życia. Te święta okażą się dla niej niezwykłe, ponieważ odkryje tajemnice, które są znane tylko istotom podobnym do Ariela…

W zwierciadle, niejasno jest książką o dzieciach dla dzieci – o ich marzeniach, wątpliwościach – po prostu o tym wszystkim, co wiąże się z dzieciństwem. Jest także o rodzinie, która zmaga się z problemami związanymi z ciężko chorym dzieckiem. Autor w niezwykle realistyczny sposób ukazał bezradność rodziców i dziadków wobec gasnącego na ich oczach dziecka. Sama ta sytuacja już wywołuje wzruszenie, a co powiedzieć, kiedy w życiu chorego dziecka „pojawia” się ktoś, o kim rodzina nie ma zielonego pojęcia?

Historia ukazana jest w sposób prosty (dla starszego czytelnika może się on okazać za prosty), lecz ciekawy. Niektóre wywody i odpowiedzi na pytania okazały się (jak dla mnie) nazbyt głębokie, niekiedy zachowanie małej bohaterki, a raczej spojrzenie na świat było tak poważne, że można uznać iż było udawane, powstała w pewnym sensie karykatura jej charakteru. Mogę to porównać do sytuacji, kiedy dziecko chce uchodzić za mądrzejsze, niż w rzeczywistości jest – używa słów, które nie pasują do jego wieku. Jak dla mnie używała ona zbyt wyniosłego stylu, co niestety przeszkadzało mi w odbiorze całej historii. Często czułam się jak dziecko, któremu wszystko dokładnie się wyjaśnia, bo nie zrozumie. A prawda jest taka, że często dziecko rozumie więcej niż inni zakładają.

Plusem książki z pewnością jest uchwycony klimat nie tylko świąt, ale także Skandynawii, gdzie akcja ma miejsce. Zabrakło mi tylko widoku Zorzy Polarnej (na którą „choruję” od dawna), ale czym ona jest w porównaniu do rozmów o tajemnicach Nieba i Ziemi? Również ukazane emocje nadają tej historii „głębszego” sensu.

Niestety nie trafiłam, jeśli chodzi o tę książkę, jestem poniekąd zaskoczona, bo byłam pewna, że będzie to historia zbliżona do wychwalanej przeze mnie Dziewczyny z pomarańczami – głęboka, poruszająca, mająca nietuzinkowych bohaterów, opowiedziana w sposób prosty i nieudziwniony oraz zapadająca w pamięć na długie lata. Tym razem Gaarder mnie nie zachwycił, nie oznacza to jednak, że na tym tytule skończę przygodę z jego twórczością. Ponadto to, że mnie nie oczarowała nie znaczy, iż innych czytelników nie oczaruje. Moim zdaniem W zwierciadle, niejasno ma do tego duże predyspozycje. Na swój sposób jest wyjątkowa, ale niestety nie dla mnie. Szczerze powiedziawszy podobała mi się idea Gaardera jaką chciał uchwycić na kartach W zwierciadle, niejasno, ale niestety, jak dla mnie, trochę gorzej mu poszło w prowadzeniem jej w życie.   

~*~

Płaczemy, kiedy coś jest smutne. Ale też chętnie ronimy łezkę, gdy coś jest piękne. Na widok czegoś zabawnego albo brzydkiego śmiejemy się. Być może robi nam się smutno, kiedy patrzymy na coś pięknego, ponieważ wiemy, że to nie będzie trwało wiecznie. A widząc coś brzydkiego śmiejemy się gdyż rozumiemy, że to tylko udawane. [1]

W każdej sekundzie Bóg wytrząsa z rękawa kilkoro całkiem nowych dzieci. Hokus-pokus! Ale w każdej sekundzie kilkoro ludzi także znika. [2]

[…] równie dobrze można powiedzieć, że to świat przychodzi do dziecka. Urodzić się znaczy to samo, co dostać w prezencie cały świat – ze słońcem w dzień, księżycem w nocy i gwiazdami na nieboskłonie […] świat się nigdy nie zestarzeje i nigdy nie osiwieje. To wy się starzejecie i siwiejecie. Dopóki na świat przychodzą dzieci, wciąż pozostaje on równie nowy jak siódmego dnia, kiedy Pan odpoczywał. [3]

[…] jesteśmy na ziemi tylko ten jeden raz. I nigdy więcej tu nie wrócimy! [4]

Wszystkie gwiazdy kiedyś spadną. Ale gwiazda to tylko mała iskierka z wielkiego ogniska na niebie… [5]

___
[1] GAARDER J.: W zwierciadle, niejasno. Radom: Jacek Santorski & Co 1998, s. 17.
[2] Tamże, s. 27.
[3] Tamże, s. 36-37.
[4] Tamże, s. 161.
[5] Tamże, s. 165.

6 komentarzy:

  1. Po pierwsze świetna zmiana grafiki, czuję w niej ogarniającą mnie jesień :)
    Pozycja mnie nie zaciekawiła, lecz plus dla Ciebie, że po tej książce nie zniechęciłaś się do Autora, to się ceni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie zawsze gdzies tam tego typu literatura ciekawi, ale jakoś wystarczająco mnie nie przekonała ta recenzowana przez Ciebie pozycja. Raczej odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zupełnie nie dla mnie. natomiast chciałabym powiedzieć, że twój blog wygląda bosko - te kolory, ten kociak w nagłówku - jestem ZACHWYCONA <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny z pomarańczami jeszcze nie czytałam, a nie chciałabym zaczynać przygody z autorem od jego słabszych książek, więc tę powyższą na razie sobie odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...