30 sierpnia 2014

McCAMMON Robert - "Łabędzi śpiew. Księga I"

Robert McCammon
Łabędzi śpiew
Księga I
(Swan song)

tł. Maria Grabska-Ryńska

Papierowy Księżyc 2013
s. 517
978-83-61386-34-6
Cena: 41,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 3,7 cm)
+ 52 książki

Ocena: 9/10

~*~

W odpowiedzi na bezprecedensowo wrogi atak rząd decyduje się użyć broni atomowej. Ameryka, jaką znaliśmy, przestaje istnieć. Teraz wszyscy, od prezydenta USA po nowojorskich bezdomnych, będą walczyć o pozostanie przy życiu. 

Na pustyni rządzonej przez strach i agresję, zaludnionej przez potwory i samozwańcze armie, każdy z tych, którzy przeżyli Apokalipsę, zostanie uczestnikiem ostatniej bitwy między dobrem a złem - bitwy która zadecyduje o losach ludzkości.
 

Siostra, która w gruzach Manhattanu znajduje dziwny szklany artefakt, będący katalizatorem przemian… Joshua Hutchins, były zapaśnik, który chroni się przed opadem promieniotwórczym na stacji benzynowej w Nebrasce… I ona, dziewczynka obdarzona szczególnym darem, która wędruje wraz z Joshem do miasta w Missouri, gdzie zacznie uzdrawiać.
 

Lecz przedwieczna moc, która zniszczyła Ziemię, wciąż zaciąga rekrutów do swej nieznużonej armii. Nie zawaha się sięgnąć po uzdrowicielkę…


~*~

Wizja zagłady ludzkości coraz bardziej przybliża się i zaczyna być jeszcze bardziej realna niż wcześniej. Codziennie zło i choroby atakują niewinnych, pozostawiając po sobie zgliszcza. Dopóki nie dotykają one nas, naszych bliskich i przyjaciół nie zaprzątamy sobie nimi głowy. Owszem, współczujemy pokrzywdzonym, ale… Właśnie. Ale na szczęście nas to nie dotyczy – myślimy sobie w duchu. Cóż, to brutalna prawda, którą wiele osób niestety nosi w sercu.

Pierwsza część Łabędziego śpiewu jest o złu, które przyniosło ze sobą tragiczne w skutkach konsekwencje – przede wszystkim ból, ale także nadzieję wskazującą drogę ku równowadze i „normalnej” przyszłości. Historia ukazuje początki dosłownego piekła na ziemi. Składa się ona z kilku punktów widzenia, z poszczególnych bytów, które po wybuchu wszelkiego rodzaju bomb, powoli łączą się w grupy. Każda z nich zaczyna walkę nie tylko ze swoimi słabościami i ukrytym złem, lecz także o swoją przyszłość. Dla niektórych bohaterów droga ta niestety szybko się skończy, a dla innych trwać będzie nadal.

McCammon na (swoje) szczęście nie zawiódł mnie. Po fenomenalnych Magicznych latach (Papierowy Księżyc 2012) autor znów hipnotyzuje wykreowaną przed siebie fabułą. Początkowo czytelnik może poczuć zagubienie, lecz wraz z rozwojem zdarzeń powoli oswaja się z panującymi tam realiami. McCammon w bardzo realistyczny sposób ukazuje świat po wojnie atomowej – ognisto-brunatny krajobraz bez słońca, bez błękitnego nieba i głębokiej zieleni. Zamiast tych dobrze znanych nam elementów bohaterom towarzyszy wieczny kurz, pył, gruz, wypalona ziemia, czarny deszcz i… nadzieja. Tak, siła, która pcha bohaterów do przodu. Ku przyszłości.

Bohaterowie, podobnie jak w Magicznych latach są bardzo różnorodni, a co za tym idzie także niezwykle żywi. Dodatkowo w Łabędzim śpiewie autor ukazał studium ludzkiej psychiki, przede wszystkim pokazał to w jaki sposób ludzie radzą sobie w skrajnych sytuacjach. Ponad to jak na talerzu podaje nam wachlarz ludzkich emocji i masek, które nieświadomie postaci zakładają na siebie, a wszystko po to, by przetrwać. Pod tym względem jest to niezwykle bogata powieść. Dzięki temu wszystkiemu bohaterowie nabierają dynamizmu i nie sposób się przy nich nudzić. Podobnie jest z fabułą. Można powiedzieć, że zachowała ona umiar jeśli chodzi o ilość i jakość zdarzeń. Nie są one zbyt gwałtowne, ale także nie ciągną się w nieskończoność. Jest po prostu idealnie wyśrodkowana. Owszem, trzeba być także przygotowanym na bardziej brutalne i odrzucające momenty. W końcu to historia o przetrwaniu.

Łabędzi śpiew czytało mi się przyjemnie, styl nie różni się zbytnio od tego, do którego przyzwyczaił mnie McCammon w wymienionym wcześniej tytule. Język jest niezwykle plastyczny i prosty w odbiorze, nie sposób go nie zrozumieć. Ponad to, mimo zawartego realizmu, nad historią unosi się iście magiczny klimat, niekiedy przerażający, ale jednak magiczny, który zdecydowanie wyróżnia ją spośród innych książek. Jeszcze jedna taka powieść McCammona, a nazwę go iluzjonistą. Jestem jego stylem po prostu zauroczona.

Ogólnie rzecz ujmując jest to kolejne niezwykle dzieło McCammona, które mnie po prostu zahipnotyzowało. Umiejętnie połączył elementy realistyczne z tymi magicznymi, dzięki temu nad książką unosi się niepowtarzalny klimat. Autor w Łabędzim śpiewie ukazał po prostu świat, jaki wkrótce może nadejść. Uwierzcie mi, nie chcecie takiego świata, jaki wykreował McCammon.

~*~

[…] czasem fantazja jest jedyną kryjówką, w której można się schronić. [1]

Ludzie widzą to, co chcą ujrzeć, i słyszą to, co chcą usłyszeć. [2]

[…] każdy ma dwie twarze, dziecko. Tę widoczną i tę, którą ukrywa w środku. Świat widzi to, co ma na zewnątrz, ale to właśnie wewnętrzna twarz świadczy o tym, jaka jesteś naprawdę. Gdyby dało się je przenicować od razu byłoby wiadomo kto ile jest wart. […] Czasem przez ułamek sekundy, nie więcej, można ujrzeć prawdziwą twarz człowieka. Jeśli trafi się na odpowiedni moment i jeśli bardzo uważnie się patrzy. […] O, widywałam już pięknych ludzi, którzy wewnątrz byli potworami. Widziałam też brzydali […], w których oczach płonął zaiste niebiański blask. Gdyby człowiek ujrzał jacy są naprawdę ich uroda powaliłaby go na kolana. [3]

~*~

W epopei Łabędzi Śpiew ukazały się:
Łabędzi Śpiew. Księga I // Łabędzi Śpiew. Księga II

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Papierowy Księżyc

___
[1] McCAMMON R.: Łabędzi śpiew. Księga I. Słupsk: Papierowy Księżyc 2013, s. 198.
[2] Tamże, s. 285.
[3] Tamże, s. 406.

14 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale jak najprędzej muszę to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie znam, ale widzę, że muszę nadrobić zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio szukałam jej w bibliotece, niestety kolejka jest ogromna...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię opowieści o apokalipsie, więc jakiś czas temu kupiłam tę książkę. Liczę, że również się na niej nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę, po prostu MUSZĘ sięgnąć po tę książkę. Będę próbowała ją zdobyć na wszystkie sposoby, bo zarówno opis, jak i opinie (w tym Twoja) po prostu wołają do mnie, że to tekst dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, koniecznie muszę przeczytać tę książkę! :) Moje klimaty, czuję, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i jak tu nie przeczytać tej książki? Musze ją zdobyć - szkoda, że w dwóch tomach, więcej kasy trzeba wydać. Ale widzę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawie brzmi całość. Chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekałam na jakąś recenzję, która zachęci mnie do przeczytania tej pozycji w pierwszej kolejności. Bo już od jakiegoś czasu czeka seria sobie dumnie na półce. Więc nie zwlekam i zabieram się za nią!

    OdpowiedzUsuń
  10. Już jakiś czas temu miałam przeczytać Magiczne lata... Teraz ta powieść Generalnie moja tematyka, więc nie wiem dlaczego zwlekam. Świetny cytat z tą fantazja, rzeczywiście chroni przed rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niespodziewałam się takiej fabuły po tym tytule, ale miło się zaskoczyłam i bardzo chętnie ją przeczytam, muszę tylko dopaść ją w bibliotece :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak mi się kojarzyło nazwisko autora i teraz już wiem, że to przez "Magiczne lata", o których wspomniałaś. Od dawna chcę je przeczytać, może wreszcie mi się uda, skoro i inne powieści pisarza są warte uwagi. Szczególnie zachęca mnie, że chcesz nazwać McCammona iluzjonistą - zawsze bardzo lubiłam iluzjonistów :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale kusisz! mam na nią ogromną ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect