15 sierpnia 2014

BERMAN Sabina - "Dziewczyna, która pływała z delfinami"

Sabina Berman
Dziewczyna, która pływała z delfinami
(La mujer que buceó dentro del corazón del mundo)

tł. Małgorzata Moś

Znak, 2011
s. 231
978-83-240-1766-9
Cena: 29,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+1,3 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 7/10

~*~

Poznajcie Karen, niezwykłą dziewczynę, która zaskakuje wszystkich oryginalnym spojrzeniem na świat. Karen przez wiele lat nic nie mówi, nie czyta, chodzi własnymi drogami. Nie wiem, co to znaczy smutek, radość czy miłość. Dla wielu jest „dzikim dzieckiem”, które najlepiej się czuje, nurkując z delfinami. Aby żyć wśród ludzi, musi jednak nauczyć się najtrudniejszego – kochać.

Sabina Berman stworzyła kobiecą wersję Forresta Gumpa, lekką i zabawną opowieść, równie zaskakującą jak „pudełko czekoladek”. Przekonaj się, jak wiele może się zmienić, gdy pozostajemy wierni sobie. Kiedy zdanie innych przestaje mieć znaczenie. Kiedy sami wiemy, co jest dla nas najważniejsze.

~*~

Dziewczyna, która pływała z delfinami zauroczyła mnie swoją okładką i opisem od wydawcy. Jednakże na swoją kolej musiała czekać prawie (jeśli nie ponad) dwa lata…

Karen nie jest zwyczajną dziewczynką. Cierpli na autyzm i przez to jej pierwsze lata życia nie były usłane różami. Przełom nastąpił, gdy na drodze jej życia pojawił się ktoś, kto postanowił nie tylko się nią zająć, ale pokazać jej świat i otaczających ją ludzi. Wyróżniająca się na tle innych Karen najlepiej czuła się sama w otoczeniu przyrody. Dziecko natury właśnie tam odnajdywała spokój i mogła się w pełni poświęcić temu, co najważniejsze – istnieniu…

Dziewczyna… opowiada na pozór prostą historię, ale wcale nią nie jest. Główną bohaterkę poznajemy dzięki niej samej, ponieważ jednocześnie spełnia rolę narratorki tej historii. Pierwsze, jak i późniejsze wydarzenia pokazują, że Karen jest trudnym dzieckiem, szczególnie przy wychowaniu. Niekiedy całkiem banalne problemy dla nas, dla dziewczynki okazują się katastrofami, a te z kolei dla nas, dla Karen bywają nieistotne. Tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak i czym objawia się autyzm. Dzięki Sabinie Berman wiem, że rodzice posiadający dziecko z tą wadą genetyczną moją naprawdę duże wyzwanie przed sobą. Przede wszystkim muszą mu pomóc zrozumieć otaczający go świat. Karen niestety mogła liczyć tylko na ciotkę Isabelle. Książka ta pokazuje także, że takie dzieci mają szansę na normalne życie.

Bardzo spodobał mi się nadmorski klimat, który wykreowała autorka. Razem z wybuchowym (na początku) charakterem Karen tworzy on naprawdę świetną równowagę pomiędzy szaleństwem i niezrozumieniem, a spokojem i ukojeniem. A panujący aktualnie wakacyjny okres dodatkowo nadaje tej historii niesamowitą głębię, aż chce się z bohaterką wskoczyć w strój do nurkowania i zanurzyć w spokojnej, błękitno-turkusowej toni oraz poczuć pod stopami gorący piasek. Zgadzam się w 100 % ze stwierdzeniem wydawcy, Dziewczyna… uwalnia człowieka od wszystkich złych emocji, a ponad to pozwala się także przy jej lekturze zrelaksować.

Autorka wykreowała naprawdę ciekawych, lecz mało przyciągających bohaterów.  Najciekawszą z nich wszystkich i jednocześnie najtrudniejszą (do wykreowania) okazała się sama Karen. Wnikamy i przepadamy w jej świecie, dla „normalnych” ludzi niekiedy niezrozumiałego.

Dziewczyna… mimo wszystko okazała się bardzo optymistyczną lekturą, przy której czytelnik nie powinien się nudzić. Autorka w ciekawy i psychologiczny sposób ukazała to, co dla „zwykłego” człowieka jest nieosiągalne. Przeniosła nas także w ciepłe rejony Meksyku, w którym czas nie gra roli – do miejsca nieskażonego cywilizacją.  

Niestety nie znam się na języku hiszpańskim, ale polski tytuł jakoś nie za bardzo mi pasuje do treści książki. Karen nie do końca pływała z delfinami. Ona swoje serce dziecka oddala tuńczykom i to one grają tu główną rolę. Delfiny się od czasu do czasu przewijają, ale tak naprawdę to historia ta jest o Karen i jej tuńczykach. Może wybrano taki tytuł, bo może brzmi lepiej niż Dziewczyna, która pływała z tuńczykami.

~*~

Ona uważa, że słowa to rzeczy, które istnieją, Ja natomiast wiem, że to tylko zlepki dźwięków bo rzeczy, które istnieją, nie potrzebują słów, żeby istnieć. [1]

Świat ludzi standardowych: bańka, w której widzi i słyszy się tylko to, co ludzkie, ma znaczenie, a wszystko inne to zaledwie krajobraz, towar albo pożywienie. [2]

Czyż śmierć sama w sobie nie jest czymś okrutnym? [3]

Jedyną pewną rzeczą w życiu jest śmierć. [4]

Ale przychodzimy na świat, który jest już stary. Pełen rzeczy i spraw po naszych rodzicach. I rodzicach rodziców naszych rodziców.
Przychodzimy na ten świat pełen starych gratów. Wytartych słów. Wyświechtanych zdań. Zużytych zwyczajów. Już dawno przeżytych sposobów na życie. [5]

Najbardziej niepokojące w rzeczywistości jest to, że nic nie jest napisane czarno na białym, nic nie jest pewne, wszystko może się zdarzyć albo i nie. [6]

___
[1] BERMAN S.: Dziewczyna, która pływała z delfinami. Kraków: Znak 2011, s. 18.
[2] Tamże, s. 31.
[3] Tamże, s. 41.
[4] Tamże, s. 133.
[5] Tamże, s. 193.
[6] Tamże, s. 201.

6 komentarzy:

  1. Książkę mam w planach już chyba od roku, ale jeszcze nie miałem okazji jej przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł, niezbyt zachęcający do przeczytania, lecz po Twojej recenzji widzę, że to dość ciekawa lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem mistrzem w hiszpańskim, ale coś tam wiem i tytuł brzmi mniej więcej "Dziewczyna, która nurkowała w sercu świata" :)
    Rzeczywiście autorka musiała się napracować, żeby wykreować narratorkę cierpiącą na autyzm, co innego obserwować takich bohaterów z boku, a co innego wcielić się w nich

    OdpowiedzUsuń
  4. Obecnie szukam lekkich lektur, ale tytuł zapisuję na później.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka z uroczym klimatem - takim spokojnym, innym, niż we wszystkich książkach, które czytałam. Bardzo mi się podobała i na długo zapadła mi w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, że tłumaczenie niefortunne. LittleAngel zaproponowała odpowiadający temu tytuł, z tym, że ja zamieniłabym dziewczynę na kobietę. W każdym razie książka wydaje się interesująca i pamiętam, że swego czasu sporo osób o niej pisało.

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect