14 czerwca 2014

GREEN John - "Gwiazd naszych wina"

John Green
Gwiazd naszych wina
(The fault in our stars)

tł. Magda Białoń-Chalecka

Bukowy Las, 2013
s. 312
978-83-62478-89-7
Cena: 34,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,2 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 9/10

~*~

Hazel ma szesnaście lat, a jednym z nieodłącznych elementów jej życia jest aparat tlenowy o imieniu Philip. Odkąd trzy lata temu zachorowała na raka, nie chodzi do szkoły, spędzając dni głównie na czytaniu i oglądaniu America’s Next Top Model. Jednak gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje Augustusa, w jej życiu następuje zwrot o 180 stopni. Czeka ją podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.

Gwiazd naszych wina Johna Greena jest wnikliwa i odważna, zabawna i ironiczna. Autor, pisząc o nastolatkach, ale nie tylko dla nich, zgłębia w niej uniwersalną kwestię życia i miłości.

~*~

Powiedz mi, czego się boisz, a powiem Ci kim jesteś…

Zacznę od tego, że tak jak ja i bohaterowie niniejszej książki jesteś człowiekiem. Masz wielkie plany, marzenia i co najważniejsze, możliwości by je urzeczywistnić. Jedyne, co może Ci w tym przeszkodzić to Ty – twój strach i zdrowie. Nie bez przyczyny zdrowie wymieniłam jako drugie. Hazel, Augustus oraz inne postaci Gwiazd naszych wina udowadniają, że choroba nie jest w stanie nas powstrzymać przed spełnianiem marzeń…

Poznajcie szesnastoletnią Hazel. Wraz z rodziną mieszka w jednorodzinnym domku. Byłaby zwykłą nastolatką kochającą czytać, gdyby nie jej przyjaciel Philip, dzięki któremu może w miarę normalnie funkcjonować. Zapytacie się pewnie kim jest Philip? Otóż Philip to aparat tlenowy, który przez specjalne wąsy dostarcza dziewczynie tlen. Pewnie jesteście ciekawi po co jej to? Hazel ma problemy z oddychaniem, a wszystko to przez raka - niestety złośliwego, któremu tak bardzo spodobało się w jej ciele, że postanowił zostać z nią do końca życia. Jej życia. Gdyby nie innowacyjny lek, Phalanxifor, Hazel z pewnością żyłaby krócej. Jej rodzina żyje z dnia na dzień, starają się wykorzystać każdą chwilę by spędzić ją z powoli umierającą córką… Dziewczyna, by „poczuć się lepiej”, chodzi na spotkania organizowane dla nastolatków żyjących z rakiem. Hazel jakoś nie bardzo za nimi przepada, lecz uczęszcza na nie ze względu na swoich rodziców. Nie przypuszcza, że kolejne spotkanie będzie początkiem czegoś nowego i niepowtarzalnie pięknego.

Trudno mi było rozpocząć pisanie tej recenzji. Ciągle zastanawiałam się (i dalej zastanawiam) jakich słów użyć, by opisać to, co czułam czytając Gwiazd naszych wina. Swój egzemplarz otrzymałam ponad rok temu (dzięki szczęśliwej wygranej w konkursie – tak btw. drugą nagrodą okazała się sama znajomość z organizatorką ;)) i wtedy nie było jeszcze takiego szumu wokół książki, jaki się zrobił w tym momencie. A to wszystko za sprawą ekranizacji (którą oczywiście mam w planach ;)) i przyznam szczerze – to film mnie zmotywował do lektury (szkoda, że nie było tak w przypadku Igrzysk śmierci, ale to tak na marginesie :P). Wydaje mi się też, że gdyby nie ekranizacja, to pewnie Gwiazd naszych wina czekałoby dalej na swoją kolej.
źródło: Google

 Niestety. I ja uległam greenowskiemu czarowi (może nie oddziałuje na mnie tak mocno jak na innych, ale jednak…). Oczarował mnie jego styl, sposób prowadzenia akcji, bohaterowie, a przede wszystkim zawarte w książce emocje. Gwiazd naszych wina należy do tego typu książek, które wywołują chaos i w głowie, i w sercu czytelnika (ostatnio taki bałagan miałam po lekturze książki pt. Morze spokoju). Autor umiejętnie połączył tragedię i komedię, obok łez pojawia się uśmiech, obok smutku radość. Pokazuje bezwzględność życia oraz tlącą się nadzieję. Czytelnik od początku zostaje rzucony na głęboką wodę, ale Green wie, że sobie z tym poradzimy. W końcu daje nam przykład wytrwałości w postaci Hazel i Augustusa.

Green wykreował niezwykłych bohaterów – takich, jakich kocham – przede wszystkim niezwykle realnych, mających tyle samo wad, co zalet, bardzo uczuciowych, pomysłowych, wytrwałych, odważnych – po prostu takich, o których tak szybko się nie zapomina. Podobnie z resztą jak z fabułą, która do punktu kulminacyjnego trzyma czytelnika w napięciu i niepewności.

Od początku nad Gwiazd naszych wina unosi się coś mrocznego, nieuniknionego i niepokojącego. Rozum wie, co się stanie, lecz serce do końca wierzy w happy end. Z pewnością możecie się poczuć zaskoczeni i zszokowani tym, co autor przygotował. Początkowo trochę ubolewałam nad zakończeniem książki. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, nawet pojawiło się u mnie rozczarowanie, które powoli znikało (w tym samym czasie jak opadały emocje), bo dalszą część (czyli to, czego się spodziewałam*) mogę sobie dopowiedzieć. Z pewnością jest to pozycja, przy której będziecie się śmiać, płakać, pozwoli Wam zrozumieć niektóre rzeczy oraz spojrzeć na problem raka z innej strony.

~*~

Nadejdzie czas […] gdy wszyscy będziemy martwi. Nadejdzie czas, gdy nie pozostanie ani jeden człowiek, który by pamiętał, że ktokolwiek kiedykolwiek żył czy że nasz gatunek czegokolwiek dokonał. Nie pozostanie nikt, kto by pamiętał Arystotelesa lub Kleopatrę, a co dopiero ciebie. Wszystko, co zrobiliśmy, zbudowaliśmy, napisaliśmy, wymyśliliśmy albo odkryliśmy, pójdzie w zapomnienie, a to […] zupełnie straci sens. Może ta chwila nadejdzie szybko, a może jest odległa o miliony lat, ale nawet jeśli przetrwamy śmierć naszego słońca, nie będziemy istnieć wiecznie. Był czas, gdy organizmy nie miały świadomości, i nadejdzie czas, gdy znów będą jej pozbawione. Nie myśl o tym, że zapomnienie jest nieuniknione. [1]

Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. [2]

Bez smutku nie zaznalibyśmy smaku radości. [3]

Dzień był pochmurny, […] taki, który przygniata człowieka do ziemi. [4]

Ból domaga się, byśmy go odczuwali. [5]

Czasami ludzie nie rozumieją wagi obietnic, gdy je składają. [6]

Nie zawsze dostajemy to, czego chcemy. [7]

Co za gnojek z tego czasu. Wszystko psuje. [8]

Był piękny dzień […]. Taka pogoda, która przypomina nam po długiej zimie, że choć świat nie został stworzony dla ludzi, my zostaliśmy stworzeni dla niego. [9]

źródło: Google
___
[1] GREEN J.: Gwiazd naszych wina. Wrocław: Bukowy Las 2013, s. 18-19.
[2] Tamże, s. 39.
[3] Tamże, s. 41.
[4] Tamże, s. 60.
[5] Tamże, s. 64.
[6] Tamże, s. 67.
[7] Tamże, s. 115.
[8] Tamże, s. 117.
[9] Tamże, s. 303.

___
* [SPOILER] Spodziewałam się, że on po nią przyjdzie, ale jak wspomniałam w recenzji, to mogę sobie dopowiedzieć. ;) [SPOILER]

20 komentarzy:

  1. Takie same odczucia miałam i też nie płakałam, ani na książce, ani na filmie (nazwano mnie bezdusznym potworem :P)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać tę książkę ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z moich ukochanych perełek. Wrócę do niej nie raz na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam podobne odczucia. nie rozumiem tego całego fenomenu, że geniusz nie książka i tak dalej, i tak dalej, ale ogółem historia na pewno dobra. :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia i sam pomysł są niesamowite. Na pewno inaczej patrzy na tę książkę osoba, która walczy(ła) z nowotworem, a inaczej zwykły Nowak, ale wiem, że potrafi poruszyć każde serce.

    OdpowiedzUsuń
  6. O jejku, w ostatnim czasie codziennie natykam się na kilka recenzji tej książki. ;-) Podobała mi się, ale bez fajerwerków. Już bardziej przypadła mi do gustu "Szukając Alaski".

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, nie czytałam jeszcze tej książki, za to czytałam same jej pozytywne recenzje i jest ona jedną z moich największych must have! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiscie mam ja w planach, a twoja recenzja jedynie mnie bardziej zacheila :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz tylko musimy obejrzeć film, bo każdy się zachwyca :D A jeśli chodzi o łzy przy książkach to .. hm.. właściwie to nie wiem czemu przy GNW płakałam, skoro przy swojej najukochańszej książce świata (przeminęło z wiatrem) nie uroniłam nawet łezki... Nie wiem czemu, ale to dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę sięgnąć, każdy się zachwyca to może i ja.

    OdpowiedzUsuń
  11. 1001 czytanie recenzji na temat GNW czas zacząć. :D

    Jeśli chodzi o bohaterów - tak, właśnie ta ich realność mnie ciekawi i zmusza wręcz do przeczytania książki. Problematyka ciekawa... przeczytam na pewno, ale jak minie ten szał na GNW. No i trochę martwi mnie to, że w sumie przez te wszystkie recenzje znam po części zakończenie... :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Przecudowna książka, nie da się nie płakać. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię książki, które wpływają na czytelnika emocjonalnie. Będę miała te książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja ryczałam na końcu straszliwie :D I cieszę się, że książkę przeczytałaś - teraz możemy iść do kina na ekranizację :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Od dłuższego czasu mam w planach! :)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę, muszę, ale to koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam tę książkę w formie e-booka, ale niestety nie mam czytnika więc będę czytać na laptopie więc zapewne to czytanie trochę dłużej potrwa (bo oczka się szybko męczą ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham tą książkę. :) Uważam, ze wszystkie książki Johna Greena są naprawdę dobre. :)
    http://maximumofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect