3 kwietnia 2014

KRIEN Daniela - "Kiedyś wszystko sobie opowiemy"

źródło: Sonia Draga
Daniela Krien
Kiedyś wszystko sobie opowiemy
(Irgendwann warden wir uns alles erzählen)

tł.  Agnieszka Gadzała

Sonia Draga, 2013
s. 263
978-83-7508-620-1
Cena: 34,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,7 cm)
+ 52 książki
+ Grunt to okładka

Ocena: 7/10

~*~

1990 roku w maleńkiej wiosce w NRD. Szesnastoletnia Maria przeprowadza się do Johannesa Bannera, syna najbogatszego we wsi gospodarza. Rodzice Johannesa cieszą się z dodatkowych rąk do pracy w gospodarstwie, zwłaszcza że Johannes wyraźnie stroni od pracy na roli. Nie chce zostać na gospodarstwie. Za oszczędności kupuje w RFN stary aparat fotograficzny i zaczyna z pasją fotografować. Chce się dostać na Akademię Sztuk Pięknych na Wydział Fotografii.

Maria tymczasem trafia przypadkiem do domu sąsiada Brennerów, wiejskiego samotnika, pijaczyny, od którego uciekła żona, nadal jednak – pomimo swoich czterdziestu lat – najprzystojniejszego chłopa we wsi…

~*~

 […] istnieją rzeczy, które można opowiedzieć od razu, inne muszą poczekać na swój czas, a jeszcze inne na zawsze pozostaną niewypowiedziane [1].

Te wszystkie niewypowiedziane rzeczy to tajemnice, które ma każdy z nas. Jak w przytoczonym cytacie, jedne szybko przestają być tajemnicami, a drugie muszą odczekać pewien okres czasu. Są jeszcze trzecie te, które umierają razem z nami. Gasną jak gaśnie blask naszych oczu i milkną tak, jak milknie nasze serce. Jaką zatem tajemnicę skrywa Maria, która nosi w sobie nadzieję, że kiedyś wszystko sobie opowiemy?

Opowieść dzieje się pod koniec XX w., a konkretniej w latach 90. Jest to dosyć burzliwy okres, a szczególnie dla Europy Środkowo-Wschodniej, w której następuje tzw. transformacja ustrojowa i opadają wszystkie bariery trzymające ludzi od II Wojny Światowej dosłownie pod kopułą. Nastaje nowa rzeczywistość, a z nią przychodzą nowe nadzieje i nowe porządki…

Bohaterką tej historii jest szesnastoletnia Maria, która wyróżnia się na tle innych dziewcząt we wsi. Przede wszystkim tym, że lubi czytać i gdyby mogła to zamknęłaby się na poddaszu i zatopiła w lekturze. Niestety dziewczyna ma pewne obowiązki względem rodziny chłopaka, do której się przeprowadziła. Wraz z upływem czasu powoli uczy się jak być dobrą gospodynią, w końcu w przyszłości ma zostać żoną Johannesa. Ta poukładana przez wszystkich wokół i zaakceptowana przez Marię przyszłość powoli zaczyna blaknąć, gdy na horyzoncie pojawia się Henner…

Historię opowiada szesnastolatka. Pokazuje nam życie w podzielonych Niemczech swoimi oczyma w bardzo subiektywny sposób. Przedstawia niezwykle realistycznie troski codziennego życia na wsi, otaczających ją ludzi (przede wszystkim wiejską społeczność). Na początku można odnieść wrażenie, że pokazuje ich sylwetki tak po prostu – bez żadnych emocji przez co wydają się być papierowi, nudni i znajdujących się na niższym poziomie niż bohaterka. A wcale tacy nie są. Mają swoje pragnienia, uczucia i troski, a Maria traktuje ich bardzo przedmiotowo, niekiedy daje czytelnikowi do zrozumienia, że wszyscy otaczający ją ludzie się nie liczą. Liczy się tylko ona i jej (sekretnie) życie. Dopiero po jakimś czasie dziewczyna zaczyna rozumieć i doceniać to, co wszyscy wokół chcą ją nauczyć i przekazać. A żeby nie było tak prosto, dochodzi jeszcze tajemnica, która Marię zżera […] od środka [2] i której wyjście na światło dnia zniszczyłoby wszystko, nad czym (może nawet nieświadomie) pracowała – przede wszystkim akceptację. Jest jednak ktoś, kto chyba dostrzegł jej drugą twarz… Kto to jest? Ja wam tego nie powiem.

Jak napisałam wcześniej historia przedstawiona jest z punktu widzenia bohaterki. Początkowo można odnieść wrażenie, że Maria relacjonuje zdarzenia, które miały miejsce na drodze jej życia – bez żadnych odczuć i emocji. W trakcie lektury przyszło mi do głowy stwierdzenie, które idealnie odzwierciedliłoby formę przekazu – „jakby strzelała faktami z pistoletu”. Powodem może być forma ukazania akcji, czyli krótkie zdania, bez rozwodzenia się nad sensem istnienia, jak ja często robię. W tamtym momencie pomyślałam, że przeczytam tą książkę szybko (nie jest ona napisana wyszukanym językiem), a jedynie co będę mogła o niej powiedzieć, to bezuczuciowy reportaż z NRD-owskiej wsi. Na szczęście nie mogę tego powiedzieć, bo bym skłamała.

Książka wciągnęła mnie. Zauroczyła mnie niemiecka wieś oraz „starodawne” spojrzenie na świat prostych ludzi, gdzie jedyną troską było dobro gospodarstwa, a rozrywką ploteczki w przydomowym sklepiku.

Po dłuższej analizie nad zachowaniem bohaterki dochodzę do wniosku, że realistyczne podejście do życia spowodowało, iż okazała się ona osobą taką, a nie inną. Zresztą jej czyny mówią same za siebie. Mimo niekiedy niezrozumiałego podejścia do rzeczywistości bardzo spodobały mi się niektóre cechy Marii. Przede wszystkim otwartość na nieznane, a to kreuje ją na osobę niezwykle odważną, nie bojącą się ryzykować utraty wszystkiego dla odrobiny szczęścia. Szczerze powiedziawszy jest postacią niezwykle kontrowersyjną i wywołuje w czytelniku skrajne emocje. Raz miałam ochotę ją uderzyć, a z drugiej kibicowałam jej, bądź co bądź tragicznej miłości.  

Ogólnie rzecz ujmując, gdyby nie bardzo zaskakujące zakończenie, książka okazałaby się kolejnym czytadłem posiadającym ciekawą oprawę, przekaz i mająca kilka świetnych myśli. Można powiedzieć, że zakończenie zmienia zdanie czytelnika, kształtujące się w trakcie całej lektury na temat bohaterki i jej zachowania. Ja byłam zszokowane, bo [SPOILER] lubię szczęśliwe zakończenia, te tragiczne bardzo często wstrząsają mną i czasami nie mogę się po nim pozbierać [SPOILER]. Sama się dziwie temu, co zaraz napiszę. Plusem okazuje się być sama bohaterka, ponieważ jest niezwykle wyrazista, lecz nie wiem, czy chciałabym mieć ją za przyjaciółkę.

Bardzo się cieszę, że w końcu udało mi się przeczytać Kiedyś wszystko sobie opowiemy (jej lektura chodziła za mną dosłownie 4, jeśli nie 5 miesięcy). Nie żałuję, że ją przeczytałam, a wam polecam jako coś nowego.

~*~

Babka Traudel zawsze powtarzała, że kłamstwo zżera człowieka od środka. Długo można je trzymać pod pokrywką, ale w końcu wykipi. [3]

Można by pomyśleć, że niezależnie od naszych decyzji nasze ciała mają od początku swoje przeznaczenie. [4]

Wszystko dzieje się kiedyś ostatni raz. Często nie wiemy, że to będzie ostatni raz. [5]

Często sobie myślę […], że kiedyś wszyscy zmartwychwstaniemy, znowu się spotkamy i wszystko sobie opowiemy. Naprawdę wszystko. [6]

___
[1] KRIEN D.: Kiedyś wszystko sobie opowiemy. Katowice: Sonia Draga 2013, s. 108.
[2] Op. Cit., s. 114.
[3] Ibid.
[4] Op. Cit., s. 148.
[5] Op. Cit., s. 243.
[6] Op. Cit., s. 263.

14 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce i chwilowo nie planuje po nią sięgnąć - tonę we własnych lekturach :) Ale chciałabym zauważyć, że ten nowy nagłówek z koteczkiem i serduszkiem jest przesłodki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze - strasznie spodobała mi się okładka tej książki, jest ładna i delikatna. Co do treści, wydaje się ciekawa i z chęcią bym ją przeczytała, zawsze chętnie sięgam po książki, w których widzimy jak kształtuje się charakter, postawa bohatera i z czego to wynika.

    PS Wspaniały nowy nagłówek! (:

    OdpowiedzUsuń
  3. zaciekawiłas mnie :) podobaja mi sie takie historie, chetnie siegne po tą ksiazke ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że mogę ją z miłą chęcią przeczytać :)))

    http://natalax3recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się ciekawa lektura, jak znajdę czas, to kto wie? Fajna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może być ciekawa, ale tym razem spasuję. Za dużo książek mam naszykowanych do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcześniej nie znałam tego tytułu, ale przyznam szczerze, że mnie trochę do niego zachęciłaś. Ostatnio własnie czegoś takiego szukam w książkach i myślę, że "Kiedyś wszystko sobie opowiemy" mogłoby wpaść w mój aktualny gust literacki.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobra recenzja, którą czytało mi się z wielką przyjemnością. Książka ma klimat (coś czuję) ale obawiam się, że mogłabym się przy niej trochę wynudzić - a tego nie lubię. Główna bohaterka wydaje się ciekawą osóbką, a wątek tragicznej miłości mógłby mi się tu spodobać. Mam jednak zbyt wiele książek do czytania, więc tą sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zainteresowałaś mnie książkę o której wcześniej nie słyszałam, jak wpadnie w moje ręce to z przyjemnością przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. powiem Ci, że i bym przeczytała :) tylko skąd wziąć na to wszystko czas! czasem doby mi brakuje, a książek przybywa i przybywa :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest prześliczna, jakoś tak mnie urzekła. :) Ale po książkę chyba nie sięgnę, raczej mnie do niej nie ciągnie..

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect