9 kwietnia 2014

KORZENIOWSKI Jan Izydor - "Chłopcy z zielonych stawów"

Jan Izydor Korzeniowski
Chłopcy z zielonych stawów

Novae Res, 2014
s. 191
978-83-7942-024-7
Cena: 24,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 9/10

~*~

Ta prawdziwa opowieść o serdecznej przyjaźni chłopców odrywa od klawiatury i ekranu monitora i przenosi nas w czasy przedwojenne, do wadowickiej wsi Podstawie. Tu rozciągają się szerokie wody stawów, pełne życia, bogatej roślinności, gdzie kłębi się ruchliwa moczarka kanadyjska i widać stojące w nich, pulsujące białością wełniane chmury, jakby świat obrócił się do góry nogami.

Niedaleko, za torami będącymi zarazem granicą, od której ciągnęły się zabudowania wsi Podstawie mieszkał chłopiec nazywany Pigusiem. Był półsierotą i podwójnym kaleką. Zamykany w małej izbie w zimowe dni, siedząc przy zamarzniętym oknie patrzył na wrogi dla niego świat i marzył. Marzenia miał zwyczajne, proste, normalne, tyle że było ich tak wiele: mieć zdrową nogę, niechaj ta sztywność w prawym łokciu ustąpi, niech ręka będzie ręką sprawną a nie kaleką, niech zawsze będą koło niego przyjaciele Ziutek, Jędrek, Franuś-Beczka i Czesiu, żeby nigdy nie rósł na polach pęczak ani kapusta, żeby pies, Cygan, nie był uwiązany, żeby on, Piguś, chodził do szkoły, żeby na stawach mógł pływać, żeby potrafił jaskółki chwytać za ogon, żeby... żeby... żeby zawsze był tak szczęśliwy, jak... w Świętojańską Noc...

~*~

Kto z nas by nie chciał, choćby na chwilę, powrócić do szczenięcych lat? Widzę wasze wysoko uniesione dłonie... Uwierzcie mi, moja także bardzo szybko wystrzeliła w górę. Niestety jest to niemożliwe, jednakże namiastkę minionego dzieciństwa mogą dać nam wspomnienia – utrwalone na zdjęciach lub na kasetach VHS. Taką trampoliną może okazać się również książka. Czy Chłopcy z zielonych stawów należy do tego nielicznego (niestety) grona?

Piguś jest doświadczonym przez los chłopcem. Nieszczęścia, które przeżył zmieniły go w nieśmiałe, strachliwe i przede wszystkim smutne dziecko bez perspektyw na przyszłość. Dodatkowo zostawiły w duszy chłopca dosyć głęboką rysę, która przekształciła się w brak poczucia własnej wartości.

Jak on, kaleka może równać się z innymi chłopcami z okolicy? Można powiedzieć, że Piguś dawno pogodził się ze swoim losem i co najgorsze utracił nadzieję na poprawę swojej sprawności. Jednak marzenia kłębiące się w ciele Pigusia pozostały. Kreowały w jego głowie niesamowicie piękne obrazy, które nie tylko wywoływały w jego sercu ból i zsyłały na buzię smutek, ale także niosły ze sobą łzy. Dla ludzi wokół był tylko nieborakiem i kaleką, któremu potrzebna jest pomoc… Wkrótce jednak miał nadejść czas, kiedy wszystko powoli zacznie się zmieniać. Piguś na nowo odzyska nadzieję na lepszą przyszłość i dodatkowo odbuduje swoją pewność siebie. A wszystko to przez przyjaźń kolegów, którzy udowodnili mu, że jest taki sam jak oni, tylko mniej sprawy. Uświadomił sobie również to, że jednak warto mieć nadzieję i marzenia oraz w nie wierzyć, bo kto wie, czy przypadkiem kiedyś się nie ziszczą…

Chłopcy z zielonych stawów jest niezwykle klimatyczną historią. Wydaje mi się, że lepiej pasowałoby do niej długie opowiadanie, niż książka, ponieważ czyta się ją z dużą lekkością. Fabuła przenosi czytelnika z niezwykłą łatwością nie tylko w okolice Wadowic, na piękną, polską przedwojenną wieś, ale także w nasze, dawno minione dzieciństwo.

Akcja książki płynie wolno i bez pośpiechu. Można powiedzieć, że dzieje się w takim tempie, w jakim żyli ówcześni ludzie. Autorowi udało się zwolnić upływający czas i ukazał świat nie skażony jeszcze technologią. Świat, w którym każdą wolą chwilę spędzało się na świeżym powietrzu, wakacje na wsi - wśród pól, zagajników i nad wodą. Wszystkie te urokliwe miejsca stawały się dla na jakiś czas dla dzieci odskocznią od szkoły i obowiązków, a dodatkowo rozbudzały ich wyobraźnię. Autor z niezwykłą dokładnością opisuje przyrodę i okolice, które nadają tej historii niepowtarzalny klimat. Czytelnik po prostu odczuwa to tak silnie, jak postaci – słyszymy każdy szelest liści, śpiew ptaków, krople rozbryzgujące się na parapecie okna, plusk wody i rechot żab w stawie, a nawet może poczuć zapach lata i gorące promienie słońca. Przez to zmysły czytelnika budzą się jakby z zimowego snu, a w sercu rodzi się tęsknota za latem i wakacjami.

Bohaterowie są z pewnością ludźmi wolnymi od tego całego cywilizacyjnego syfu, dla których liczyła się dobrze wykonana praca, a nie czas. Każdy z nas pewnie zetknął się z takimi osobami w realnym świecie. Czy muszę mówić kim oni są? Chyba nie… Postaci są niezwykle żywe i wyjątkowe, a w szczególności dzieci. W końcu to one są głównymi bohaterami w książce. Na tą ich wyjątkowość składa się nie tylko ich zachowanie, ale także ich sposób myślenia. Szczerze powiedziawszy widać różnicę pomiędzy dzisiejszymi dziećmi a tymi z okresu międzywojennego i nie koniecznie są one pozytywne. Ale powracając do tematu, tytułowi chłopcy pokazują postawy oraz wartości, o których warto pamiętać i przekazywać dalej, kolejnym pokoleniom…

W Chłopcach z zielonych stawów przewija się przede wszystkim przyjaźń, następnie toruje sobie drogę oddanie, odwaga, dziecięca fantazja i beztroska, marzenia oraz bogactwo wyobraźni. To wszystko sprawia, że historia ta staje się czymś więcej niż tylko tekstem przekazującym ludzką myśl. Jest także bramą do zapomnianego przez nas świata.

Warto jeszcze wspomnieć o rysunkach zamieszczonych w tekście, które urozmaicają lekturę książki. Można przy tym odnieść wrażenie, że historia w głównej mierze została stworzona z myślą o dzieciach jako jej czytelnikach, ale wydaje mi się, że również dorosły będzie śledził losy bohaterów z wypiekami na twarzy.

Żeby nie było tak słodko, nad jedną rzeczą ubolewam, a mianowicie nad tym, że autor nie wyjaśnił do końca wątku z Cyganem. Zresztą wydaje mi się, że cała historia mogła być odrobinę dłuższa. Szkoda było mi rozstawać się nie tylko z wykreowanym przez autora miejscem, ale także z postaciami, z którymi się bardzo zżyłam.

Sięgając po tą książkę liczyłam właśnie na taką lekturę: prostą, lekką, przyjemną w odbiorze, przepełnioną dziecięcą magią, z niezwykle klimatyczną historią, która oprócz rozrywki niesie ze sobą pewne wartości. Jestem nią zachwycona, zauroczyło mnie nie tylko miejsce, w którym akcja się dzieje, ale również sami bohaterowie. Z pewnością długo o niej nie zapomnę, a wydarzenia z życia Pigusia będą mi towarzyszyć w trakcie wspominania swojego dzieciństwa.

Jeśli więc szukacie pozycji, która sprawi, że zapomnicie (i to dosłownie) o bożym świecie, to Chłopcy z zielonych stawów jest idealnym wyborem. I przy okazji jest to kolejny dowód na to, że mamy uzdolnionych pisarzy.

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res!

8 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą pozycją. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może sięgnę po nią w najbliższym czasie, wydaje się być naprawdę ciekawą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze, że zainteresowałaś mnie tą książką. Dodatkowo, ,,Chłopcy..." mogą pochwalić się świetną okładką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak opisałaś, że byłoby zbrodnią nie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko święta ta okładka jest piękna! Po prostu idealna to niemożliwe, żeby tak pięknie ozdobiona książka była zła (wiem, ze to głupie myślenie, ale niestety nalezę do tych osób które, większość książek oceniają po okładce). Poza tym twoja recenzja zapowiada bardoz beztroką lekturę. Lubię czytać dobre polskie książki (napawa mnie to dumą :D) więc obowiązkowo sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojejeejejejeejj TA OKŁADKA. Już ją kocham! <3
    I do tego Twoja recenzja. Nie masz zielonego pojęcia jak bardzo zdołałaś mnie zachęcić do zapoznania się z tą książką! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boziu, mi tez okładka bardzo się spodobała... no i równie klimatyczny opis. :)

    Bardzo ciekawa tematyka. Książka porusza kilka interesujących mnie problemów, ale... nie przepadam za tego typu literaturą. Dodatkowo nie lubię wolnej akcji, bo to mnie strasznie nudzi i książka traci w moich oczach. Jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dodam głos do chóru opiewającego okładkę i gratulującego ciekawej i bardzo zachęcającej recenzji. Dziś jestem pierwszy raz u Ciebie i pewnie nie ostatni :) Zapraszam na swój blog Jestem pierwszy raz na blogu :) i nie ostatni pewnie... Zapraszam do siebie, jeśli masz ochotę na trochę prozy ze szczyptą poezji :) http://historiarzeczymalych.blogspot.com/ Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect