8 marca 2014

LEWANOWICZ Róża - "Porwana"

Róża Lewandowicz
Porwana

Replika, 2014
s. 472
978-837674-104-8
Cena: 34,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+3,3 cm)
+ 52 książki
+ Grunt to okładka

Ocena: 9/10

~*~

Justyna i Łukasz Meyer wiodą z pozoru spokojne życie warszawskich mieszczuchów. On jest funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego, ona pracownicą jednej z wielu stołecznych korporacji. Problemy w pracy, bezowocne starania o dziecko i wszelkie inne przyziemne sprawy przestają mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie w dniu, w którym na oczach zdezorientowanego męża i połowy osiedla ktoś porywa żonę i odjeżdża z nią w nieznanym kierunku. 

Początkowo policja wierzy, że porwanie Justyny ma związek z pracą Łukasza. W wyniku śledztwa wychodzą jednak na jaw skrywane przez kobietę tajemnice z jej przeszłości. W sprawę tajemniczego porwania zaczyna być zamieszanych coraz więcej osób, także z najwyższych szczebli władzy. Panieńskie nazwisko Justyny okazuje się znane również w kręgach wojskowych i wśród dziennikarzy. Załamany mąż odkrywa, że coraz więcej osób miało motyw by porwać, a może nawet zamordować Justynę.


~*~

Porwanie – słowo samo w sobie już wywołuje u niejednego z nas ciarki…

W dzisiejszych czasach wiele się słyszy o tym, że ludzie giną w tajemniczych okolicznościach. Ale tak naprawdę nigdy do końca nie wiadomo, jak to się stało. Z wiadomości dowiadujemy się jak mogło ono przebiegać. Powiedzmy sobie szczerze – telewizja podaje te informacje, które chcemy usłyszeć. Porwana Róży Lewanowicz ukazuje tragizm takiej sytuacji z każdej możliwej strony i to w bardzo wyczerpujący sposób.

 Co byś zrobił/a, gdyby porwano twojego/ą partnerkę/a? Czy tak jak Łukasz, rzuciłbyś/abyś się w pogoń? A może skamieniały/a stałbyś/abyś i przyglądałbyś/ałabyś się, jak Twoja miłość znika Ci z oczu, może nawet na zawsze?

 Justyna i Łukasz na pozór są zwyczajnym, młodym małżeństwem. Oboje mają stałą pracę, mieszkanie oraz swoją miłość. Jednakże do szczęścia czegoś im potrzeba… a raczej kogoś. Małego, stworzonego z ich krwi i kości. Niestety starania nie przynoszą spodziewanego efektu, więc udają się do specjalisty. Tam dowiadują się, że przyczyna może tkwić w umyśle… Taka blokada, której samemu nie sposób zniszczyć. Okazuje się, że przeszkoda ta istnieje w Justynie i zakorzeniona jest głęboko w jej przeszłości. Kiedy zostaje ona porwana, Łukasz jest bliski załamania, a pierwszą osobę, którą obwinia za jej uprowadzenie jest on sam. Ale jak to często bywa, pozory mylą… By odzyskać ukochaną, bohater będzie zmuszony zmierzyć się z jej równie bolesną jak i tajemniczą przeszłością. Z czasem okazuje się, że porwanie to dopiero początek…

Porwana jest dosyć grubą książką i wydawało mi się, że spędzę nad nią wiele dni, dlatego wzięłam ją sobie do szpitala na „otarcie łez” oraz „zabicie czasu”. Muszę przyznać, że okazała się ona świetnym lekarstwem nie tylko na nudę, ale również na rozłąkę z rodziną i przyjaciółmi. Dzięki niej pobyt w szpitalu zmienił się w podróż przez tajemnice otaczające tytułowe Porwanie.

Akcja powieści okazała się bardzo dynamiczna, trzymająca czytelnika w napięciu do ostatniej strony i nie sposób się było od niej oderwać. Jesteśmy dosłownie świadkami toczących się wydarzeń oraz ich biernymi obserwatorami. Podobnie jest z postaciami. Przyciągają uwagę czytelnika, są na swój sposób zabawni, intrygujący i wzbudzają szereg emocji. Wiele razy zdarzyło mi się śmiać z dialogów bohaterów, co pozwoliło mi jeszcze bardziej wniknąć w wykreowany przez autorkę świat. Szczerze powiedziawszy humor w tego typu książkach jest niezwykle potrzebny, ponieważ dzięki temu czytelnik może pozbyć się nagromadzonych w trakcie lektury wszelakich emocji.

Bohaterowie różnią się od siebie, nie tylko przez swoje cechy charakteru, ale również w sposób, jaki wykonują swoje obowiązki. Dzięki takiemu zabiegowi, zwykły wyjadacz chleba ma możliwość poznać zazwyczaj niedostępny dla niego świat. I to właśnie podoba mi się w książkach, że autorzy pokazują nam nieznane lądy. Czasami są one pokazane w sposób bardzo dogłębny, dzięki czemu poszerzamy swoje horyzonty. Autorka Porwanej wykonała to zadanie w 200%. Gratuluję!

Jak wiadomo kryminał czy thriller musi trzymać w napięciu, ale także powinien być napisany łatwo przyswajalnym językiem. Porwana właśnie ten „wymóg” spełnia, a ponad to łączy ze sobą także humor, emocje i wspomniany przeze mnie wcześniej stopniowy przebieg akcji. Jestem bardzo zadowolona z tej lektury i muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrego (i to polskiego!) kryminału. Coraz częściej przekonuję się o tym, że mamy naprawdę zdolnych autorów i trzeba pomóc im zabłysnąć. – Cudze chwalicie, swego nie znacie.

Może i nie powinnam robić takiego porównania, ale go zrobię. Postanowiłam obok siebie postawić twórczość króla kryminału – Roberta Ludluma i debiut Róży Lewanowicz. Przy książkach tego pierwszego szybko i prawie zawsze się męczyłam, ale pod koniec lektury stwierdzałam, że ów wysiłek się opłacał. Z kolei przy Porwanej nie odczuwałam takiego dyskomfortu, a otrzymałam tyle samo rozrywki, co przy twórczości w/w autora. Wniosek? Porwana jest zdecydowanie łatwiejsza i przyjemniejsza w odbiorze, to nie oznacza jednak, że łatwiejsza równa się banalna, czy naiwna!

Porwana oprócz rozrywki niesie ze sobą też pewne, warte chwili uwagi, refleksje. Przede wszystkim niniejszy tytuł ukazuje, że każde wydarzenie w naszym życiu zostawia w nas niezmywalny ślad i musimy się nauczyć z nimi żyć. Ponadto nie warto tłumić w sobie emocji, ponieważ to niszczy człowieka od środka oraz potrafią one przygnieść do ziemi. I w tym miejscu pojawiają się najbliżsi – są obok Ciebie by pomóc je pokonać. Są wsparciem i opoką, których każdy z nas potrzebuje i nie warto się tego wyrzekać. Gdybyśmy wszystko trzymali w sobie, to pewnie dawno byśmy zwariowali.

 Ogólnie rzecz ujmując, jest to świetny debiut polskiej autorki i życzę każdemu tak dobrego startu. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze przyjemność spotkać się z twórczością pani Lewanowicz. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejne jej książki, a Was gorąco zachęcić do lektury Porwanej.

~*~

W serii Porwana ukazały się
Porwana // Przebudzona // Wyzwolona

~*~

Kobiety trochę inaczej widzą pewne sprawy… Te normalne kobiety, oczywiście. [1]

Czasami ludzie czyści i pachnący są o wiele bardziej zgnili niż niejeden żul czy bezdomny. [2]

Najmocniej ranią nas ci, na których nam najbardziej zależy. [3]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Replika


___
[1] LEWANOWICZ R.: Porwana. Zakrzewo: Replika, 2014, s. 108.
[2] Op. Cit., s. 235.
[3] Op. Cit., s. 442.

13 komentarzy:

  1. No to książka idealna dla mnie :D Narobiłaś mi apetytu, oj narobiłaś :)

    Widzę, że poszłaś w zieleń :D Tak wiosennie się zrobiło :D I tak w ogóle to zakochałam się w Twoim nagłówku - piękny ! W sumie to każdy Twój nagłówek jest piękny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę na celowniku, z Twojej recenzji wnioskuję, że powinna mi się spodobać. Motyw zaginięcia czy porwania wywołuje ciarki na plecach, w moim przypadku chyba jeszcze większe niż zabójstwo. W końcu nie wiadomo, kto porwał, dlaczego, co się stanie z porwaną osobą itd. Na pewno zwrócę uwagę na książkę Lewanowicz :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, książka wydaje się zachęcająca, może kiedyś po nią sięgnę ;)
    A na wilkołaki czas jest zawsze. wiem z włąsnego doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Udany debiut, do tego polski, to lubię. Na pewno przeczytam tę książkę, obowiązkowo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka warta przeczytania! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. zainteresowałas mnie tą recezją :) dodaje do listy "do przeczytania" i muszę ją dorwać jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może się "przymierzę" do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie przepadam za polskimi powieściami ale ta mnie zaciekawiła :)
    zapraszam do mnie http://zaczytan-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo polskie nazwisko mają ci bohaterowie, oj bardzo polskie... Opowieść trochę przypomina mi "Jedenaście godzin" - tamten tytuł niespecjalnie mnie zachwycił, więc obawiam się, że i z "Porwaną" może być różnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skoro piszesz, że to dobry debiut to muszę przeczytać :) Bo takich, szczególnie u naszych rodzimych autorów, jest mało :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się absolutnie, że trzeba wspierać polskich autorów, czytając ich książki- i ja postaram się robić to częściej. :) Jeśli "Porwana" trafi w moje łapki to oczywiście dam jej szansę, bo baaardzo mnie swoją recenzją zaciekawiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Opis przypomina mi trochę historię z "W11", albo "Detektywi" :D W każdym razie czuję się zachęcona i być może, jeśli starczy funduszy, kupię i przeczytam ten debiut. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie nią! :)
    Bardzo chętnie po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam i zapraszam for me :3

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...