25 marca 2014

KOWAL Jarosław - "Zły człowiek"

Źródło: Zaczytani.pl
Jarosław Kowal
Zły człowiek

Novae Res, 2013
s.299
978-83-7722-982-8
Cena: 32,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,2 cm)
+ 52 książki

Ocena: 4/10

~*~

Z muzyki łatwiej umierać, niż żyć, czego przykładem jest Jacek – pasjonat przymuszony do „wstrzeliwania” się w tematykę grantów i utrzymywania towarzyskich kontaktów z działaczami, których skrycie nienawidzi. Manifestacja frustracji skutkuje wykluczeniem go ze „środowiska kulturalnego”, ale klęska zawodowa nie jest najdotkliwszą w życiu Jacka. Właśnie został ojcem, rozstał się z matką syna, nie może poskładać niejasno określonych w czasoprzestrzeni relacji z mężczyznami i kobietami, a na każde ważne pytanie odpowiada sobie „nie wiem”. Ratunku szuka w psychoterapii, ale dostaje jedynie kolejny pretekst do ucieczki przed życiem. Można by pomyśleć, że to głos pokolenia, ale dla Jacka nie istnieje żadne pokolenie, tylko zbiór przypadkowych, zapatrzonych w siebie osób – złych ludzi, takich jak on.

~*~

Jak można scharakteryzować złego człowieka? Dla większości będzie to osoba, która robi krzywdę drugiemu. Z premedytacją niszczy wszystko w swoim otoczeniu - przedmioty codziennego użytku, relacje międzyludzkie, nie wspominając już o samym człowieku. Niszczy również ludzi – pod względem fizycznym i psychicznym. Dla niego nie ma zazwyczaj przebaczenia, chyba, że wyrazi szczerą skruchę oraz podejmie się naprawy wyrządzonej szkody – jeśli da się ją przywrócić do stanu sprzed uszczerbku.

Jacek jest głównym bohaterem Złego człowieka. Poznajemy świat i relacje z ludźmi jego oczyma. Jesteśmy świadkami nie tylko jego wlotów (wszelkiego rodzaju), ale także jego upadków. Jacek jest jak otwarta księga, niczego przed nami nie ukrywa. Pokazuje jakim jest prostym i przede wszystkim zagubionym mężczyzną w tym okrutnym świecie. Bohater to artysta, a co za tym idzie, wielki indywidualista – mam wrażenie, że gdyby istniał naprawdę, to pewnie (w połowie) by się ze mną zgodził z tym stwierdzeniem. Każdy artysta jest indywidualistą i chce być wyjątkowy pod każdym względem. Oprócz tego są oni niezwykle wrażliwi na otaczający ich świat – kulturę, na życie codzienne, na ludzi i ich różne zachowania. Do końca życia pozostają wolnymi statkami, które zaślepione w swoim bólu mogą przegapić swój port. I tak mogą pływać od przystani do przystani z niegasnącą nadzieją, że następny będzie ostatnim, choć tak naprawdę go dawno przegapili…

Skąd to wiem i dlaczego taka pewność w moich słowach? Bo sama do tego - zacnego - grona wzajemnej adoracji należę. Mimo zerwanych dawno temu więzi, zawsze będę samotnie dryfującą łódką w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, ale co mnie różni od pozostałych – ja znajdę własną przystań. Nie przegapię jej! (Mam taką nadzieję…)

Zacznę od tego, że autor wykreował w obrzydliwie realny sposób świat kultury – przede wszystkim związanych z nią ludzi. Twórcy, choćby ci najbardziej uzdolnieni, nie mają szans zaistnieć, jeśli nie mają jednego z dwóch asów: siłę przebicia lub znajomości. W innym przypadku zostaną oni stłamszeni, zniszczeni i niezrozumiani… Ta porażka z kolei przeniesie się na tę prywatną. Świetnie jest to zobrazowane właśnie w Złym człowieku. Cała frustracja, żal, złość i wmówiony przez otoczenie bezsens mogą w sekundę zniszczyć wizję pozytywnej przyszłości.

 […] dla Jacka […] istnieje […] tylko zbiór […] złych ludzi, takich jak on. [1]

Nie wszyscy ludzie są źli. Czasem przez zaślepienie nie chcemy widzieć tych jaśniejszych stron. Taki słodki ból lub udręka, w której zapadamy się coraz głębiej i głębiej… Trzeba czasem znaleźć jakiś promyk, iskierkę, która rozświetli panujące ciemności, bo w przeciwnym razie od razu możemy zacząć kopać sobie groby.

Zły człowiek porusza wiele ciekawych tematów, skłaniających do refleksji, jednakże przekaz okazał się dla mnie trudny i momentami chaotyczny. Fabuła książki to luźne skrawki z życia głównego bohatera, a występujące w nich postaci nie zapadają głęboko w pamięć. Są one raczej potrzebne bohaterowi, by mógł pokazać swój punkt widzenia. Natomiast spotkania z terapeutką pokazują, że Jacek jest zamknięty na wszelkie rady i sugestie. Żyje w swoim małym, pesymistycznym światku, a jego jedyną odskocznią od tego całego bezsensu jest synek. To sprawia, że cała książka ma przygnębiający oddźwięk, pokazuje bezsens życia i tworzenia, bo ludzie są źli i nie doceniają wytworów twórczej pracy. Po części to jest prawda, nie doceniają, dopóki sami tego nie doświadczą. Ale powracając do przerwanego wątku…

Książkę niestety męczyłam, nie czytałam, lecz męczyłam. Po lekturze Złego człowieka wychodzi na to, że mam bardzo ubogi zasób słów, ponieważ książka ta jest naszpikowana wieloma (dla mnie) niezrozumiałymi wyrazami typu: promiskuityzm, wojeryzm czy resuscytacja. Niestety bez słownika nie dało się obejść, niekiedy mnie to irytowało. Może nie sam fakt, że takie znaki stopu się pojawiały, ale dlatego, że ja ich nie znam (a możne znać powinnam…?). Forma przekazu okazała się dla mnie zbyt wymagająca, ale cieszę się, że zatrzymała mnie na chwilę w celu dłuższej kontemplacji nad kilkoma aspektami.

Wbrew pozorom bohater jest postacią tragiczną. Jak napisałam wcześniej, jest zagubionym człowiekiem poszukującym swojej przystani, w której mógłby się zatrzymać, i przy okazji poszukującym swojej tożsamości.


Szczerze powiedziawszy mam/miałam problem z oceną Złego człowieka. Zupełnie nie wiem jak to ugryźć. Niezbyt przemówiła do mnie ta książka w trakcie lektury, ale podoba mi się to, co po sobie zostawiła - te chwile zastanowienia, utwierdzenia się w tym, że artyści mają pod górkę, a szczególnie ci słabi, jak ja. Jednak różni mnie od pozostałych to, że w nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji potrafię odnaleźć w sobie nieustająco jarzącą się iskierkę nadziei.

~*~

Każdy pokazuje jakiś fragment siebie. To, co chciałby, żeby inni widzieli. Dla jednych można być bohaterem, dla innych zbirem. [2]

Krew mogła być obietnicą i ulgą, gwarantującą pamięć o kimś, a także spowiedzią przynoszącą ulgę za popełnione grzechy. [3]

Przez ostatnie lata spotkałem tak wielu kretynów, że nabrałem pewności siebie. [4]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie autorowi i wydawnictwu Novae Res

___
[1] KOWAL J.: Zły człowiek. Gdynia: Novae Res 2013.
[2] Op. Cit., s. 100.
[3] Op. Cit., s. 211-212.
[4] Op. Cit., s. 243.

2 komentarze:

  1. Raczej lektura nie dla mnie ;p ;)
    Czekam na kolejne propozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zdecydowanie nie dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...