11 lutego 2014

PACIA Monika - "Dźwięki duszy"

źródło
Monika Pacia
Dźwięki duszy

Novae Res, 2013
s. 220
978-83-7942-002-5
Cena: 29,00 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 1,3 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 5-/10

~*~

Gra na skrzypcach to dla Elizy pasja, ale i lek na tęsknotę za mamą, której nie widziała od wielu lat. Niespodziewanie udział w międzynarodowym konkursie staje się szansą, aby odkryć prawdę o sobie i swojej rodzinie. 

Pobyt w Londynie okazuje się wyzwaniem i wielką przygodą, która odmieni życie Elizy na zawsze.

„Dźwięki duszy” to opowieść o dojrzewaniu, dokonywaniu trudnych wyborów i wewnętrznych zmaganiach dorastającej dziewczyny.

W myślach wyruszyły w długą podróż do miejsc odległych, pełnych tajemnic i skrywanych prawd, do których tylko one miały dostęp. Rozmawiały ze sobą, nie otwierając przy tym ust. Mówiły w ten sposób więcej, niż mogłyby sobie przekazać za pomocą zwykłych środków komunikacji. Wspominały tamte chwile spędzone na odkrywaniu nowego świata, podzielonego na to, co rzeczywiste, i na to, co bajkowe. Tamte chwile, gdy matkę i córkę łączyła silna więź. Obie chętnie cofnęły się myślami w przeszłość, z nadzieją na odzyskanie tego, co zostało im odebrane. Muzyka dawała im niezwykłą możliwość podróżowania w czasie i przestrzeni. Dlaczego nie miałyby z niej skorzystać? W końcu o takich podróżach ludzie marzyli od stuleci.


~*~

W dzisiejszych czasach muzyka jest dla nas nieodzownym towarzyszem życia. Towarzyszy nam wszędzie i w każdym momencie: w drodze do pracy lub szkoły i w trakcie powrotu do domu, w chwili wolnej od obowiązków, jak również w czasie intensywnej pracy. Ja sama często przyłapuję się na tym, że muzyka jest dla mnie czymś ważnym, bez czego nie potrafię niekiedy funkcjonować. Nie wyobrażam sobie tego, bym nagle przestała słuchać swoich ulubionych kawałków, albo siedzieć w ciszy, gdy surfuję po Internecie.

Osoby związane z branżą muzyczną, szczególnie kompozytorzy oraz artyści również nie wyobrażają sobie świata obleczonego w całun ciszy. Jednakże bardzo często jest tak, że poświęcają oni w imię muzyki wiele – zaczynając od czasu i utraty prywatności, a kończąc na samej miłości do dźwięku. Ci bardziej silni psychicznie z pewnością dadzą sobie radę z przeciwnościami jakie stawia na ich drodze życie muzyka. Jeśli nie jesteś odporny na złośliwości oraz krytykę, bądź przytłaczają Cię światła reflektorów, to ten świat Cię zniszczy. Stłamsi wszystko: zdrowie, chęci, a nawet rodzinę. Czasami artyści nie zdają sobie sprawy z tego ile można stracić, a niekiedy powrót do normalności jest niemożliwy.

W Dźwiękach duszy poznajemy młodziutką skrzypaczkę, rudowłosą Elizę, która chce swoje dalsze życie związać z muzyką. Można powiedzieć, że jej dusza przepełniona jest dźwiękami i wychodzi z niej wszystkimi porami na ciele. Tą pasję wyssała z mlekiem matki oraz od maleńkości starała się rozwijać w tymże kierunku. Niestety koleje losu namieszały w jej życiu, przez co jeszcze bardziej stała się wrażliwsza na otaczający ją świat. Mimo tych zawirowań w dalszym ciągu pragnie rozwijać swój talent. Ma jej w tym pomóc wyjazd do Londynu, gdzie ma odbyć się konkurs dla osób uzdolnionych muzycznie. Dziewczyna widzi w tym wydarzeniu szansę dla siebie. Jednakże „przy okazji” ma nadzieję na to, że uda jej się rozwikłać rodzinne tajemnice. Jedyną wskazówką w tym celu okazują się być przypadkowo znalezione listy zaadresowane do niejakiego Andrew’a. Czy Elizie uda się osiągnąć cele, które sobie postawiła przed wyjazdem z Polski? Tego dowiecie się z lektury niniejszej książki.

Dźwięki duszy rozbudziły we mnie ciekawość i pokładałam w jej lekturze dość duże nadzieje. Nie tylko opis kusi czytelników, ale także niezwykle klimatyczna okładka. Z wielką chęcią zabrałam się za jej lekturę, jednakże im głębiej wnikałam w fabułę, tym bardziej rzedła mi mina. Moje nadzieje powolutku pękały, jak bańki – jedna po drugiej, aż nie została żadna…

Zacznę od tego, że pomysł na książkę był świetny, niestety jego wykonanie wypadło nieco gorzej. Liczyłam na bardziej rozbudowane opisy miejsc, w których akcja się toczy. W ogóle nie poczułam tego, że fabuła przeniosła się do Londynu. Zabrakło mi w niej „angielskości”, może jakiś zwrotów, wyraźniejszych akcentów i przede wszystkim klimatu. Polska i Anglia zlały się w jedno przez co nie zrobiłoby mi różnicy, gdyby akcja działa się tylko w naszym kraju. Strasznie się na tym zawiodłam, ale chyba najbardziej na Elizie.

Bohaterka jest niezwykle wrażliwą i uczuciową osobą. Z pewnością przykre doświadczenia w jakiś sposób wpłynęły na jej charakter, ale niestety, w moim odczuciu, okazała się nudną postacią. Wspomniane było, że jest również upartą osobą i jak trzeba, to potrafi mocniej tupnąć. Niestety nie dane mi było poznać siły jej tupnięcia, przez to straciła w moich oczach zainteresowanie. Nie zmieniała się zupełnie przez co nie przykuła mojej uwagi na dłużej. Trochę lepiej ma się sytuacja z jej nowopoznaną koleżanką, Claire, bardzo sympatyczną i dynamiczną francuską. Wiele ciekawego dowiedziałam się nie tylko o rodzinie dziewczyny, ale także o jej zainteresowaniach. Eliza praktycznie nie ma innego hobby oprócz muzyki. W momencie, gdy Claire dzieliła się nimi z rudowłosą, mnie coraz szerzej otwierały się oczy, ponieważ to, co wyjawiała szalenie mnie zdziwiło i wzbudziło ciekawość ([SPOILER] np. prowadzi blog poruszający temat dbania o urodę [SPOILER]. Pokazała, ze oprócz marzeń muzycznych, ma jeszcze inne, skryte pragnienia. To szalenie mi się spodobało i jak najbardziej warte jest podkreślenia. W przeciwieństwie do Claire, Eliza nie ma się czym pochwalić. Ja, gdybym tylko czytała, bądź tylko skupiła na malowaniu, to chyba bym oszalała. Ale na szczęście nie jestem główną bohaterką.

Jeszcze powracając do fabuły. Momentami wydawało mi się, że autorka bardzo szybko chce przejść do konkretów, przez co (w moim odczuciu) ominęła wiele istotnych szczegółów. Ponad to dostrzegłam, że niekiedy autorka w złym miejscu „osadziła” bohaterów, przez co ukazały się ich braki, niedociągnięcia oraz negatywne cechy, o których czytelnik raczej nie powinien się dowiedzieć. Może nie rzuciłoby mi się to w oczy, gdyby wątki były bardziej rozbudowane. Niekiedy sama miałam „ciągoty” by podopisywać, pouzupełniać brakujące części. Tak nie powinno być, a niestety było.

Dźwięki duszy czytało mi się dobrze i szybko, jednakże zabrakło w mniej … duszy. Mam wrażenie, że autorka nie włożyła (lub zapomniała) w tę historię odrobiny samej siebie. Z kilkoma poprawkami i szczyptą uczuć (i może trochę większą wrażliwością, bo to, że autorka ją ma, nie wątpię – pokazała mi to w Dźwiękach duszy) byłaby to całkiem niezła książka, tym bardziej, że pomysł był. Nie zrozumiałam końcówki, a konkretniej zakończenia. Miałam wrażenie, iż w ostatniej chwili autorce przypomniało się o pewnym fakcie i po prostu dokleiła go, co zdecydowanie zaburzyło płynność fabuły.

Podsumowując nie jest to zła książka, ale do rewelacyjnych również nie należy. Wymagający czytelnik w Dźwiękach duszy nie znajdzie nic dla siebie, natomiast na pozostałych czeka przyjemna rozrywka i odskocznia od szarej codzienności.

~*~

Za możliwość recenzji, dziękuję ślicznie wydawnictwu NovaeRes 


_____
* za porady w niejasnościach i zawiłościach języka polskiego, dziękuję Monice P. :*

13 komentarzy:

  1. Pomimo mankamentow, o których piszesz, zaryzykowałabym z tą książką. Fabuła wydaje sie być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabuła tej książki jest dość ciekawa, ale nie mam teraz czasu na czytanie przeciętnych książek, więc pasuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam takie same odczucia co do tej książki : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że mimo wszystko mogłabym się zapoznać z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Troche smuci mnie twoja recenzja, poniewaz za niedlugo ja bede ją czytać i teraz sie troche obawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie w moim typie.. Może kiedyś się skuszę ;)

    PS. obserwuję i zapraszam do siebie
    http://recenzjemystic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog i świetne recenzję :) Obserwuję i zapraszam do siebie :) http://recenzje-ania-annie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bardzo przyjemnie spędziłam z tą książką czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. A już myślałam, że recenzja końca nie ma. :D Ja tam ciszę lubię, jak przeglądam strony internetowe, poza tym jestem dość wymagającym czytelnikiem, a jak mam się odrywać na chwilę od rzeczywistości to tylko przy książkach fantastycznych. :) Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację, muzyka to nieodłączny towarzysz życia. Nie wyobrażam sobie, by nagle jej zabrakło. Szkoda, że ciekawy pomysł na książkę, a wykonanie gorsze. Mimo wszystko może kiedyś przeczytam :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że sobie odpuszczę tę książkę. Sądzę, że troszkę nudziłabym się przy niej a jeszcze biorąc pod uwagę Twoją recenzję... Trzy razy nie, dziękujemy. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oo. Aż tak źle? Po przeczytaniu Twojej recenzji muszę stwierdzić, ze ta książka to straszydło! Nie wiem czy ja sama dotarłabym do końca... A Ty tak, więc podziwiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. tytuł brzmiał tak zachecajaco... szkoda, ze wypadła tak słabo, chyba sie nie skusze ;(

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect