7 lutego 2014

McCAMMON Robert - "Magiczne lata"

Robert McCammon
Magiczne lata
(Boy’s life)

tł. Maria Grabska-Ryńska

Papierowy Księżyc, 2012
s. 649
978-83-61386-15-5
Cena: 44,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 4 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 10/10

~*~

„Magiczne lata” to kronika życia dwunastoletniego Cory'ego Mackensona, mieszkającego w miasteczku Zephyr w Alabamie.

Pewnego marcowego ranka Cory jest świadkiem tajemniczego wypadku: w głąb miejscowego jeziora stacza się samochód z zamkniętymi wewnątrz zmasakrowanymi zwłokami. Prześladowany myślą, że w jego wspaniałym Zephyr ukrywa się morderca, chłopiec postanawia zdemaskować sprawcę zbrodni. Nie dysponuje jednak żadnymi śladami, więc próbuje odnaleźć mordercę, analizując życie i zwyczaje mieszkańców swojego miasteczka.

Ogromną rolę w rozwikłaniu zagadki odegrają sny, które nawiedzają ojca Cory'ego – również świadka wydarzeń, oraz Damę – ponadstuletnią Murzynkę, uważaną przez miejscowych za kogoś w rodzaju czarownicy.

Jednak „Magiczne lata” to nie tylko zajmująca powieść sensacyjna i interesująca powieść grozy, ale także spostrzegawcza, pełna fantazji i uczucia opowieść o życiu i dojrzewaniu, umieszczona na tle fascynującego portretu Ameryki lat sześćdziesiątych XX-wieku.

„Magiczne lata” to jedna z tych powieści, do których sięgamy z łezką w oku, aby przypomnieć sobie jak piękne i niezapomniane emocje rodziły się w nas, gdy byliśmy młodzi. Jak wyjątkowy był świat, gdy patrzeliśmy na niego naszymi młodzieńczymi oczami.


~*~

Zamknijcie na chwilę oczy i puśćcie wodze fantazji. Wróćcie do dzieciństwa, świata dawno opuszczonego, gdzie trawa była bardziej soczysta, niebo bardziej błękitne, a chmury puszyste, wyglądające jak wata cukrowa. Czujecie promienie słońca na swojej twarzy? Jeśli tak, to możecie nazwać siebie szczęściarzami. Twoja dusza nie utraciła tej magii, którą nabywamy w momencie narodzin  I co najważniejsze, zawsze możemy jej użyć, by na chwilę powrócić do tej krainy szczęśliwości. Podobnie zrobił Robert McCammon, który swoje dzieciństwo i wiążącą się z tym magię utrwalił na papierze, na zawsze…

Można powiedzieć, że Cory Mackerson jest odzwierciedleniem autora. Ze wstępu dowiadujemy się, że Magiczne lata są jego ubarwionymi wspomnieniami. Bohater opowiada czytelnikom o swoim życiu, a konkretnie rok z życia jego miasta – Zephyr z 1964. Co się wówczas działo i jakim przeciwnościom losu ludzie musieli stawić czoła. W bardzo plastyczny i prosty sposób Cory przenosi nas do niewielkiego miasteczka o niezwykle klimatycznej nazwie, w którym życie płynie w swoim tempie. Pokazuje nam, niekiedy w sposób dosadny, jakie jest Zephyr, kto w nim mieszka oraz jak ono wygląda. Gdybym miała streścić Magiczne lata, to z pewnością zabiłabym tą magię, która się nad tą książką unosi, a przecież nie o to chodzi…

Autor w Magicznych latach porusza aspekt podziału rasowego. Ludzie ciemnoskórzy wciąż byli za białymi. Ich droga ku równouprawnieniu i akceptacji wciąż była budowana, a ta praca była niezwykle żmudna i trudna. Bieg czasu niesie ze sobą różne zmiany, w tym zmianę mentalności białych ludzi. Dla dorosłych taki podział rasowy wówczas był oczywisty „bo tak było zawsze”. Dla dzieci, niezależnie od koloru skóry, już nie było to takie zrozumiałe. „Przecież to też ludzie tacy jak ja, czy ty. Różnią się tylko kolorem skóry”. Oprócz tych zmian w akceptacji murzynów, autor ukazuje nieubłagalne przemijanie. Rozwój cywilizacji nie tylko ułatwia codzienną egzystencję, ale również ją niszczy. Dzięki Bogu pozostają wspomnienia, do których można powrócić. Lepiej wracać do nich, niż do miejsc, zniszczonych przez czas, ponieważ kto wie, czy ono nie zabije wspomnień - tych barwnych, wywołujących w sercu człowieka przyjemne ciepło.

We wstępie autor zawarł wiele ciekawych faktów oraz rozbudził we mnie wielkie nadzieje. Naszykowałam się na kolejną, niesamowitą przygodę, którą mogę poznać dzięki wydawnictwu Papierowy Księżyc. Nie wiem czemu, ale prawie każda książka wydana przez nich sprawia, że mam ciarki… Teraz dla odmiany przydałaby się taka lektura, po której płakałabym ze śmiechu. (Nie)stety, znów miałam ciarki.

Magiczne lata przepełnione są magią i to nie tylko magią dzieciństwa. Sprawia, że czytelnik sam powraca do swoich beztroskich chwil, kiedy był dzieckiem, a jedynym problemem był szlaban na podwórko lub nieodrobione lekcje. Autor nie skupił się tylko na radościach życia, ale również dodał szczyptę smutku. Dzięki temu historia ta nie jest przerysowana i przegadana. Jest niezwykle prawdziwa, aż do bólu i niekoniecznie przygniata on do ziemi. Książka uwalnia wszelakie emocje, niekiedy naprawdę silne.  Muszę przyznać się do tego, że książka mnie wzruszyła, co dawno mi się nie zdarzyło. Z tego co pamiętam, to ostatnim razem (prawie) płakałam w trakcie lektury Siedem minut po północy (Papierowy Księżyc, 2013). Książka, która wywołuje emocje powinna zasługiwać na książkowego Nobla.

Jak wspomniałam wcześniej, Magiczne lata zostały przedstawione w niezwykle plastyczny sposób. Dzięki temu mogłam podziwiać piękno okolic, jak i samo Zephyr, a przede wszystkim Jezioro Saksońskie. To było coś cudownego… Rzadko kiedy się zdarza, by opisy mnie poruszyły, przeniosły, a także bym poczuła świat wykreowany przez autora. Bardzo się cieszę, że pan McCammon pozwolił mi do niego zajrzeć. Jestem mu za to niezwykle wdzięczna i w chwili zwątpienia wiem gdzie mam szukać pocieszenia oraz motywacji.

Magiczne lata przeniosły mnie w czasie, w okres beztroskiego dzieciństwa, kiedy patrzyłam na świat przez różowe okulary, a słowo „niebezpieczeństwo” nie istniało w moim słowniku. Każda niebezpieczna sytuacja w oczach rodziców, była dla mnie niesamowitą i niezapomnianą przygodą. Dzięki tej lekturze zdałam sobie sprawę, że wszystko przemija, lecz pozostają wspomnienia – trawa była wówczas bardziej zielona, zborze miało odcień złota, a szum lasu był monologiem, którego adresatem byłam ja, średniego wzrostu dziewczynka z wiecznie rozczochranymi włosami i okularami na nosie. W Corym odnalazłam cząstkę siebie. Byłam równie ciekawa świata jak on, tylko tą ciekawość rozbudziła we mnie mama, a nie prostacki dziadek Jaybrid. Autor, oprócz cudownej lektury, dał mi darmowy bilet do zapomnianego świat dzieciństwa. Dziękuję!

Magiczne lata jest kolejną niezapomnianą lekturą dla dorosłych i młodszych czytelników. Przyznaję, te ponad 600 stron mnie przeraziły, ale wierzcie mi, jak skończycie nie będziecie mogli uwierzyć, że to już jest koniec. Jest to taka książka, która po zakończeniu nie zostawia czytelnika nienasyconego, ale zostaje za to żal, że ta przygoda już dobiegła końca…
    
~*~

Kiedy odejdziesz tak daleko z krainy czarów nigdy więcej nie będziesz miał do niej wstępu. Może czasem ujrzysz ją przez moment. Poznasz ją i przypomnisz ją sobie na ułamek sekundy. [1]

Ogarnął mnie dziwny, niezrozumiały smutek, bo nagle pojąłem, że każda rzecz musi mieć swój koniec, obojętnie jak bardzo pragniemy ją zatrzymać. [2]

Wszystko umiera. Zużywa się i w końcu już nie da się naprawić, choćbyś włożył w to nie wiem ile serca i pieniędzy. [3]

Natura, jeśli wymknie się spod kontroli, budzi w nas najbardziej pierwotne lęki […]. W obliczu orkanu jesteśmy tak samo bezbronni jak młode drzewka […]. [4]

Chyba w ogóle nie można przewidzieć na co kogo stać, dopóki ten ktoś nie zostanie do tego zmuszony. [5]

[…] nie sposób poznać kogoś do końca, […] każdy człowiek coś w sobie ukrywa. [6]

Czasami myślenie przeszkadza człowiekowi w działaniu. [7]

Przychodzi taki moment, gdy wolność staje się hm…, zbyt swobodna. [8]

„Nie” to bolesne słowo. [9]

Pan Bóg ma poczucie humoru, które sprawia, że czasami człowiekowi opadają ręce. [10]

Śmierci nie można poznać. Nie da się z nią zaprzyjaźnić. Gdyby śmierć była chłopcem, stałaby samotna na uboczu, przysłuchując się śmiechom innych dzieci. Gdyby śmierć była chłopcem , nie miałaby kolegów. Odzywałaby się szeptem, a jej oczy naznaczone byłyby piętnem wiedzy, jakiej żaden człowiek nie zdoła udźwignąć. [11]

Nikt całkowicie nie jest zły. [12]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Papierowy Księżyc

___
[1] McCAMMON R.: Magiczne lata. Słupsk: Papierowy Księżyc, 2012, s. 14.
[2] Op. Cit., s. 98.
[3] Op. Cit., s. 100.
[4] Op. Cit., s. 116.
[5] Op. Cit., s. 125.
[6] Op. Cit., s. 243.
[7] Op. Cit., s. 260.
[8] Op. Cit., s. 304.
[9] Op. Cit., s. 356.
[10] Op. Cit., s. 374.
[11] Op. Cit., s. 511.
[12] Op. Cit., s. 636.

11 komentarzy:

  1. Z przyjemnością przeczytałam tę recenzję. W szczególności ten początek i wątek o słońcu. Rzeczywiście dzieciństwo to czas magiczny i chciałoby się, żeby nigdy się nie skończył. Książkę na bank przeczytam. Pomimo nawet tego, że jest gruba. Tym lepiej, skoro piszesz, że powinna dostać nagrodę Nobla! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo. W takim razie bardzo chętnie przeczytam! :D Po Twojej recenzji podejdę do tej książki z bardzo dużymi oczekiwaniami. Oczywiście - najpierw muszę ją zdobyć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z wielką przyjemnością przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się piękna lektura - książkę od dawna mam w swoich zbiorach, ale wciąż czeka na ten odpowiedni czas, bym po nią sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze świetna recenzja i miałaś rację - murze przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy muszę, ale z ogromną ochotą przeczytam tę książkę :)
    monweg

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna okładka! *.* bardzo chętnie przeczytam : )

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  8. No to dopisuję ją do listy :o Świetna, naprawdę świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do komentarza u mnie: Szczerze, to ci nawet zazdroszczę, że światła września masz jeszcze przed sobą :))

    Lubię książki, w których to dzieci chcą rozwikłać jakąś zagadkę, nie wiem czemu, ale mnie to urzeka, pewnie dlatego, że takie dzieci (prawie) nie istnieją więc miło jest poczytać o tym jakie to one są odważne (chciałabym żeby tak było). Poza tym, jak akcja rozgrywa się w jakimś miasteczku, a nie mieście to już w ogóle cud, miód, malinka.

    Ja ostatnio na książce płakałam pod koniec tamtego roku podczas czytania "Bez mojej zgody" Jodi Picoult. Czytałaś? A co do czucia atmosfery bijącej od książki to zawsze zdarza mi się to przy utworach Lucy Maud Montgomery, kocham jej książki, ona jest zdecydowanie moją ulubioną autorką.

    Lekturę na pewno dodam do półki "chcę przeczytać" bo strasznie zaciekawiłaś mnie tą recenzją :3

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I dlaczego ja o tym autorze wcześniej nie słyszałam? Albo nie zakodowałam sobie, że jego książki należy przeczytać. Narobiłaś mi smaku.

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect