21 grudnia 2013

LINGAS-ŁONIEWSKA Agnieszka - "Obrońca nocy"

źródło
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Obrońca nocy

Novae Res, 2013
s. 302
978-83-7722-888-3
Cena: 33,00 zl

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+2,5 cm)
+ 52 książki

Ocena: 6/10

~*~

Gorąca, mroczna, seksowna.

Nocny Łowca, samozwańczy obrońca mieszkańców Miasta Aniołów i James Maseratti, milioner, którego prawdziwą twarz poznała Melisa Mallory – najlepsza dziennikarka śledcza. Każde z nich ukrywa przed światem pewną tajemnicę…

Kiedy tłem są wzgórza Hollywood, wszystko się może zdarzyć, nawet miłość, jaka nie miała prawa się narodzić…

Autorka bawi się formą, zapraszając nas do nieco komiksowej opowieści z elementami fantasy, gdzie jednak zło i zagrożenie są realne, a uczucia gorące i buzujące od pożądania.

~*~

Noc zawsze kojarzyła i kojarzyć się będzie z mrokiem. W ciemności, pod osłoną nocy, czai się ukryte zło, niebezpieczeństwo, które czeka na swoją ofiarę. Nieświadomą i bezbronną, która nie ma prawa liczyć na pomoc. Jej krzyk rozniesie się po uśpionym świecie i zniknie tak szybko, jak się pojawił. Świadkami całego zajścia będą tylko oprawca, ofiara oraz natura. Gdy inni w zaciszu swoich domów smacznie będą spać, na dworze, w mroku rozegra się to przedstawienie – tragedia przeplatająca się z dramatem życia. Ale… nadzieja umiera ostatnia…

Melisa należy do takich ofiar. Tylko, że jej dramat miał miejsce za dnia, w nocy, i w każdej chwili jej życia. Od momentu poznania przyszłego męża. Jednak tej drobnej oraz wyszczekanej kobiecie udało się wyrwać ze szponów zła, które przybrało maskę stróża prawa. Była skazana tylko na siebie i dzięki swojemu uporowi, a także niesłabnącemu duchowi walki pokonała to, co ją zniewalało. Lecz wydarzenia te, jak każde inne odcisnęło swoje piętno na duszy Melisy. Spowodowało, że stała się nieufna. Zbudowała wokół siebie mur arogancji, drobnych złośliwości, przywiązaniem do pracy oraz profesjonalnością w swoich obowiązkach. Ta owa zapora miała ją chronić przed kolejną taką sytuacją, lecz powoli zaczęła się ona kruszyć, pękać i rozpadać na drobiny. Przyczyną tego stanu okazało się wkroczenie w jej życie dwóch tajemniczych i na swój sposób mrocznych osobników – Nocnego Łowcy oraz Jamesa Maserattiego. Ci dwaj mężczyźni mocno namieszają w jej, od kilku lat w miarę spokojnym życiu. Czy wystarczy jej sił i odwagi, by odkryć to, co kryje multimilioner Maseratti, a także poznać prawdziwą twarz tego, który uratował ją przed złem czającym się w mroku Miasta Aniołów?

Po Obrońcę Nocy sięgnęłam z czystej ciekawości. Wiele dobrego słyszałam na temat twórczości autorki tej książki. Jednakże jestem ciekawskim (zodiakalnym) barankiem więc musiałam na własnej skórze się o tym przekonać. Muszę przyznać, że jednak to, co piszą inni, okazało się prawdą. Historia ta napisana jest niezwykle prostym oraz przyjemnym językiem. Połączenie kilku gatunków (sensacji, romansu i fantastyki) okazało się naprawdę dobrym pomysłem (ba, nawet rewelacyjnym!), jednakże mam wrażenie iż autorka nie do końca wykorzystała ten wątek sensacji. Czuję po prostu niedosyt, a szczególnie takiego konkretnego „załamania” Nocnego Łowcy. Liczyłam na taką miażdżącą bezradność tegoż bohatera, jednak się jej nie doczekałam. To, co jest idealne, staje się czasami mało interesujące – po prostu nudne. Z kolei, jeśli chodzi o kreację Melisy, to nie mam zastrzeżeń, jestem nią zachwycona!

Wydaje mi się, że trochę za dużo było przemyśleń i emocji ze strony Nocnego Łowcy. Fragmentami było i za słodko, jak również zbyt wulgarnie. Gdyby było jego wywodów mniej, wydaje mi się, że byłoby lepiej (potwierdza się tutaj powiedzenie „co za dużo, to nie zdrowo”).

Wykreowana przez panią Agnieszkę postać Jamesa Maserattiego ciągle przywoływała mi na myśl tego słynnego Greya – postaci stworzonej przez Erikę Leonard (E.L.James) z trylogii Pięćdziesiąt odcieni. Niekiedy miałam wrażenie, że Masteratti jest bardziej Greyowski niż powinien. Oboje bogaci, oboje obrzydliwie przystojni, tajemniczy i z błyskiem oka, który zniewala słabą płeć.

Jeśli chodzi o fabułę ksiązki, to wciąga ona od pierwszej strony. Czytelnik z pewnością nie będzie narzekać na nudę. Na okrągło coś się dzieje, czasami miałam wrażenie, że aż za szybko. Można powiedzieć, że autorka nie daje czytelnikowi wytchnienia. I dobrze! Po zakończeniu historii autorka dała swoim czytelnikom nadzieję na kontynuację Obrońcy nocy. Czy sięgnę po dalsze losy Melisy, Jamesa i Nocnego Łowcy? No pewnie, bo w końcu jestem ciekawskim barankiem!

Podsumowując jest to przyjemne czytadło na zimowe i ponure wieczory. Z pewnością pochłonie Cię od samego początku, musisz być jednak przygotowana/y na to, że historia ta nie tylko Cię rozrzewni, rozpali do czerwoności, ale również podbuduje, wywoła na Twojej twarzy uśmiech oraz śmiech. Obrońca nocy jest typową literaturą rozrywkową, która raczej niczego wartościowego do życia nie wnosi. A musi? Nie, bo są inne od tego powieści.

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res

6 komentarzy:

  1. Sama nie wiem.
    Pewnie książki w życiu nie przeczytam, ponieważ jakoś zawiodłam się na autorce podczas czytania "Szpilek...".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się na książkę na pewno nie zdecyduję. Nie ten gatunek i klimat. Lubię mroczne historie, ale prawdziwe, z krwi i kości, ta z pewnością nie spełni moich oczekiwań. Szczerze? Spodziewałam się o wiele niższej oceny, ale jak widzę, chyba nie było aż tak źle jak przewidywałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie wady i zalety uwzględnione w Twojej recenzji spotkałam w wielu innych :) Wniosek: lekka, ale nie bardzo ambitna. Oficjalnie czeka na półce, na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i masz racje nie musi nic wnosic, a jedynie nas rozbawić i dać trochę rozrywki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam, ale jeszcze nie dane mi było się z nią spotkać. Aczkolwiek, czytałam kilka recenzji i wiele skupiało się na tych samych wadach i zaletach co Twoja, więc w sumie nie spodziewam się jakiegoś przełomu. Sięgnę może z ciekawości, może z chęcią :3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej książce, ale chyba narazie jej podziękuję. Z jednej strony wydaje się fajna, a z drugiej... 6/10 to jednak mało ;) Troszkę przeraża mnie, że porównałaś głównego bohatera do Greya - mam straszny uraz do tej postaci. W życiu nie chciałabym znowu o nim czytać ;)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect