7 grudnia 2013

GENOVA Lisa - "Lewa strona życia"

źródło: Matras
Lisa Genowa
Lewa strona życia
(Left neglected)

tł. Agnieszka Kalus

Papierowy Księżyc, 2013
s. 406
978-83-61386-24-7
Cena: 36,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+3 cm)
+ 52 książki

Ocena: 7-/10

~*~

Sarah Nickerson jest jedną z wielu pracujących, ambitnych mam z Welmont, bogatego przedmieścia Bostonu. Mieszka tam z mężem Bobem, wierną nianią i trójką dzieci – Lucy, Charliem i dziewięciomiesięcznym Linusem.

Wciąż w biegu, pomiędzy rekrutowaniem najlepszych i najbardziej błyskotliwych umysłów jako wiceprezes zasobów ludzkich w Berkley Consultings, odwożeniem dzieci na mecze, do żłobka i na lekcje pianina, przekonywaniem nauczycielki swojego syna, że dziecko prawdopodobnie nie ma zaburzeń uwagi i spieszeniem do domu na wspólną kolację, ta ambitna i zapracowana kobieta praktycznie nie ma czasu na głębszy oddech.

Jakimś cudem, niczym kontroler lotów, Sarah trzyma w ryzach każdą minutę swojego życia. Ale ten nadmuchany do granic możliwości balon musi kiedyś wybuchnąć. Pewnego pechowego dnia, Sarah jadąc do pracy rozmawia przez telefon i o sekundę za długo nie patrzy na drogę. W jednym momencie, wszystkie idealnie zgrane i zgodnie pracujące części mechanizmu zwanego życiem, zostają z hukiem zatrzymane.

Spowodowany wypadkiem uraz mózgu całkowicie wymazuje lewą stronę jej świata, i po raz pierwszy, Sarah pozwala na to żeby kontrolę przejęli jej bliscy, w tym od dawna nieobecna w jej życiu matka. Nie mogąc nawet porządnie umyć zębów, musi przemyśleć swoją przeszłość i zastanowić się nad niepewną przyszłością.

Teraz, kiedy siłą woli próbuje odzyskać niezależność i zdrowie, Sarah musi nauczyć się, że jej prawdziwe przeznaczenie, jej nowe, prawdziwe życie, może znajdować się daleko od świata sal konferencyjnych i projektów. Musi dostrzec, że szczęście i satysfakcja większa niż sukces zawodowy znajdują się w jej zasięgu, wystarczy tylko przez chwilę zwolnić tempo.

~*~

Rodzina to świętość. Dla niej możemy poświęcić niemal wszystko: czas, zdrowie, a nawet samych siebie. Bardzo często rodzice wypruwają sobie żyły, wylewają siódme poty w pracy, by zapewnić dzieciom to, co najlepsze. Ta ich troska o dobro swoich pociech, często motywowana jest przeżyciami z dzieciństwa. W wyniku tego robią oni wszystko, by ich dzieci nie musiały przeżywać tego samego, co oni w ich wieku. Dlatego powoli zaczynają tracić siły i stopniowo gasną, tracą chęci oraz siły. Dzieci są naprawdę wielką motywacją, jednakże jak długo można to ciągnąć i tak żyć? W końcu nadchodzi taki moment, kiedy czara goryczy się przelewa i najczęściej doprowadza to do tragicznego finału. To niewątpliwie odbija się negatywnie nie tylko na pracy, ale także na rodzinie, w tym również na dzieciach, które chciało się chronić przed wszelkim złem. Życie zaczyna powoli weryfikować kroki, które się zrobiło, a zapłata za nie może okazać się niekiedy bardzo wysoka…

W takiej sytuacji znalazła się główna bohaterka Lewej strony życia, trzydziestosiedmioletnia Sarah. Życie postanowiło zmienić nie tylko jej historię, ale również jej rodziny. Ta zabiegana kobieta zostaje brutalnie sprowadzona na ziemię. Sarah, ambitna absolwentka Harvardu ulega wypadkowi, w wyniku którego przestaje dostrzegać lewą stronę. To wydarzenie niesie ze sobą wiele konsekwencji i bohaterka, dotąd niezależna pod każdym względem, zostaje skazana na pomoc najbliższych. Jak ta uparta kobieta poradzi sobie z tą ułomnością?

Wypadek, w którym kończy się dawne życie Sarah powoduje szereg zmian. W tym powrót matki po latach nieobecności w jej życiu. W trakcie lektury przed czytelnikiem otwiera się smutna prawda o rodzinie Sarah i stosunkach pomiędzy nią, a matką, co jest niezwykle przygnębiające. Dzięki temu dowiadujemy się dlaczego Sarah jest taka, a nie inna. Oprócz tego jesteśmy świadkami trudnej walki bohaterki o normalność, która nabiera po wypadku nowego znaczenia. Jest to niezwykle budujące, szczególnie dla osoby, która znajduje się w podobnym położeniu jak Sarah. Brnie ona nieprzerwanie do wyznaczonego celu, jakim jest powrót do stanu sprzed feralnego wydarzenia, jednakże życie pokazuje, że nie ma możliwości powrotu do przeszłości – szczególnie po takim poważnym urazie. Ono zostawia na tablicy życia trwały ślad. Coś się kończy, by coś nowego mogło się zacząć. Jedne drzwi zamykają się z hukiem i nie ma możliwości powrotu. Zamiast nich pojawiają się nowe i reszta zależy od osoby poszkodowanej, czy znajdzie w sobie wystarczająco dużo odwagi oraz samozaparcia by przekroczyć ich próg.

Autorka ukazała niezwykle ciekawą historię z głębokim dnem, jednakże czegoś mi w niej brakowało. Bohaterowie mnie nie przekonali, nawet główna bohaterka. Czytając miałam wrażenie, że są sztuczni. Zabrakło więcej emocji, takich, które wywołują w czytelniku dreszcze, chociaż kreacja matki Sarah momentami mocno wzruszała, to jednak odczuwam pewien niedosyt.

Muszę się też (niestety) przyczepić do akcji. Przeładowana jest trochę treścią, za dużo monologu głównej bohaterki, a za mało opisów otaczającej jej rzeczywistości (szczególnie przyrody – [SPOILER] w ogóle nie poczułam zimy [KONIEC]). Akcja jest po prostu monotonna, oprócz wypadku tak naprawdę nic się nie dzieje – tylko powolny powrót do zdrowia. Ale patrząc na to z drugiej strony, powracanie do poprawnego funkcjonowania jest niezwykle żmudną i długą drogą. Zdrowia przecież nie odzyskuje się od tak, z biegu. Potrzeba na to czasu. I podobnie jest z lekturą Lewej strony życia. Nie da jej się przeczytać za jednym, dwoma podejściami. Potrzeba czasu.

To, co zwróciło moją uwagę w trakcie lektury, to skoki czasowe. Nie ma zachowanej płynności w zdarzeniach, czytelnicy bardzo często rzucani są na głęboką wodę. To też mi trochę przeszkadzało, a najbardziej w momencie [SPOILER] śmierci matki Sarah [KONIEC].

Po dłuższych rozważaniach doszłam do wniosku, że Lewa strona życia z pewnością można zaliczyć do książek biblioterapeutycznych. Każda osoba po podobnym urazie w tejże powieści znajdzie coś dla siebie – razem z bohaterką mogą cieszyć się życiem i walczyć ze swoją ułomnością.

Po przeczytaniu Lewej strony życia widać gołym okiem, że autorka „przyłożyła” się, podeszła bardzo profesjonalnie i na poważnie do tej historii. Pokazała temat zespołu nieuwagi stronnej od strony osoby nią dotkniętej, niestety kosztem opisów i walorów artystycznych, które odpowiadają za to, co dzieje się z wyobraźnią czytelnika. Wielkim plusem książki jest to, że Lewa strona życia może spełniać rolę terapeutyczną. Z pewnością u niejednego czytelnika może wywołać refleksje oraz szereg emocji. W moim przypadku w jednym momencie mnie zaskoczyła i dosłownie wbiła w fotel ([SPOILER] w momencie śmierci matki Sarah, a raczej element zaskoczenia, bo tego się nie spodziewałam. Powiem szczerze, że autorka potraktowała to wydarzenie trochę po łebkach [KONIEC]).

Szczerze powiedziawszy trudno mi się pisało tą recenzję, ponieważ Lewa strona życia ma mocne plusy i minusy. Chciałam pokazać obie strony, byście sami zadecydowali, czy książka będzie dla Was dobrą lekturą. Z pewnością nie jest to ona lekka i łatwa.. Z mojej strony wygląda to tak: po lekturze jej odczuwam jakąś pustkę. Nie wywarła na mnie takiego mocnego wrażenia, jakiego się spodziewałam i oczekiwałam. Może postawiłam przed nią zbyt wysoką poprzeczkę? Chyba tak musiało być. Nie „wcisnęła” mnie w fotel, jednak pomimo tych moich „ale”, stwierdzam iż jest to wymagająca i wartościowa książka z lekkimi niedociągnięciami.

~*~

Prawda, zimna i brutalna, dla dzieci powinna być opakowana w ciepły, miły, aksamitny kocyk kłamstw. [1]

Malowanie to patrzenie. To skupienie się na tym, co zwykle omiatamy wzrokiem, zamiast patrzeć. To spędzanie wolnego czasu w pełnym znaczeniu tego słowa. Widzę niebo, które nie jest po prostu niebieskie, ale składa się z wielu odcieni niebieskiego, białego i szarego, najbielsze tam, gdzie styka się z górami, najbardziej niebieskie gdzie całuje niebiosa. [2]

Dom jest tam, gdzie mieszkasz. [3]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Papierowy Księżyc


___
[1] GENOVA L.: Lewa strona życia. Słupsk: Papierowy Księżyc 2013, s. 154.
[2] Op. Cit., s. 298.
[3] Op. Cit., s. 362.

11 komentarzy:

  1. Zdecydowanie jest to pozycja, którą mam w planach przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, może być ciekawie. Muszę się za nią rozejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku chciałam ją przeczytać, jednak teraz się rozmyśliłam. Od takich książek właśnie oczekuję dużej dawki emocjonalnej. Szkoda, że ta takiej nie zapewnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że książka nie do końca spełniła Twoje oczekiwania. Tak czasami bywa. Trudno wówczas cokolwiek o takiej lekturze napisać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Spodobał mi się pomysł na książkę. Pełno teraz takich zabieganych kobiet, które są głowami rodzin i nie mają czasu dla siebie. Myślę, że jest to dla nich idealna lektura, która zmusi je do refleksji nad własnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc juz od dnia pierwszych zapowiedzi chciałam tą książkę przeczytać, a później o nie zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech... Nie lubię szarpanej akcji - wolę "płynąć" po niej wraz z bohaterami.
    Ale mimo to - może, może przeczytam.
    Chyba widziałam tę książkę w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka raczej by mi się nie podobała, bo po prostu nie jest w moim guście, ale grunt, że Ty byłaś względnie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka, naładowana pozytywnymi emocjami, mimo złych wydarzeń. Główna bohaterka nie poddaje się i nie robi z siebie męczennicy. Osobiście, mnie nie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od jakiegoś czasu poluję zawzięcie na ten tytuł, a Twoja recenzja tylko mnie w planach umocniła :)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...