7 sierpnia 2013

KOSOWSKA Jolanta - "Déjà vu"


Jolanta Kosowska
Déjà vu

Novae Res, 2013
s. 304
978-83-7722-769-5
Cena: 33 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,1 cm)
+ 52 książki

ocena: 6/10

~*~

Rafał wraca po paru latach emigracji do Polski i próbuje na nowo odnaleźć się w obcej mu rzeczywistości. Wynajmuje mieszkanie, które miało być azylem, a stało się jego przekleństwem. Stopniowo, dzień po dniu, w życiu mężczyzny dokonuje się przewrót. Najpierw odnosi wrażenie, że już kiedyś spotkał poprzednich mieszkańców tego domu, później narasta w nim przekonanie, że ich życia stale się przeplatały, a na końcu jest pewien, że tworzą jedność… Zaczyna żyć, równolegle, swoim i ich życiem… Pamięta wydarzenia, w których nigdy nie brał udziału, miejsca, w których nigdy nie był, ludzi, których nigdy nie znał. Zaczynają rządzić nim emocje niemające uzasadnienia, pragnie dziewczyny, o której istnieniu do niedawna nie miał pojęcia…
Tak oto mocno stąpający po ziemi lekarz, nauczyciel etyki zawodowej wkroczył w świat weneckiej legendy, zmieniającej jego życie w koszmar…

~*~

Chyba każdemu z nas przytrafił się w życiu moment, kiedy ogarniało nas wrażenie, że kiedyś już coś takiego przeżyliśmy, że już gdzieś, skądś to miejsce pamiętam, a twarze spotkanych przypadkowo ludzi również nie są dla mnie obce. Lecz w dobie natłoku różnych spraw zapominamy o tych przebłyskach podświadomości. Ale czy na zawsze?

Déjà vu trudno jednoznacznie zdefiniować. Z pewnością każdy, choć raz, spotkał się z definicją tego słowa. Jednakże wszystkie prowadzą do jednego – wrażenia, przeczucia, że dana sytuacja kiedyś się spełniła.

Podobno człowiek, będąc w okresie niemowlęcym, przesypia całe swoje przyszłe życie, a zjawisko takie jak deja vu ma utwierdzać, że jest się na właściwej drodze. Taką definicję znam. Nie pamiętam, w jakich okolicznościach się z nią zapoznałam, ale wydaje mi się najbardziej (do mnie) przemawiającą. Jednakże ta moja „definicja” nijak ma się do tego, co przedstawia nam historia opowiedziana przez autorkę w Déjà vu.

Akcja książki toczy się w dwu zakątkach świata, w Polsce oraz klimatycznej Wenecji. Autorka jednak bardziej skupia się na tym drugim miejscu i stara się je przedstawić w ciekawy oraz barwny sposób. Niestety, albo moja wyobraźnia wzięła sobie tzw. „urlop”, albo po prostu te opisy nie przemówiły do mnie na tyle, bym mogła przenieść się do tego kraju słynącego z gondoli, karnawałowych masek, Casanovy i czającym się za rogiem przelotnego romansu. Inaczej ma się sprawa z polskimi realiami – studenckie życie, czyli pochłaniające wykłady oraz spotkania „wspominkowe”. Tutaj odnalazłam się bez problemu, a taką różnorodność odbioru przeze mnie może być motywowane tym, iż bliższa dla mnie jest ta druga rzeczywistość niż Wenecja. Może jeszcze dlatego, że nie miałam okazji znaleźć się w tym miejscu. Jednakże nie oznacza to, że Ty, mój drogi czytelniku będziesz się czuł podobnie po lekturze tej książki.

Jeśli chodzi o bohaterów, autorka Déjà vu wykreowała ich w sposób różnorodny. Niektórzy bardziej, inni mniej zachwycają, jednak prawie żaden z nich nie wyróżnia się na tle pozostałych. Są oni niekiedy bezpłciowi (jak na przykład, mianowany główną postacią, Rafał) i nie wzbudzają w czytelnikach żadnych głębszych uczuć. Jednym z najbardziej barwnych okazał się Marco Marconi.

Autorka oprócz tytułowego zjawiska, jakim jest Déjà vu, porusza wiele ciekawych wątków. W książce można znaleźć aspekt miłości, spełniającego się przeznaczenia, etyki lekarskiej, wiary oraz nadziei. Nie powiedziałabym, że to lekka książka na letnie wieczory, ale z pewnością warta choć odrobiny uwagi.

Początkowo nie za bardzo potrafiłam się odnaleźć w akcji oraz w toczących się wątkach, jednakże im głębiej i im dalej brnęłam w lekturze, tym wszystko powoli się prostowało. Wszystkie niedopowiedzenia i przypuszczenia stawały się na moich oczach czymś solidnym i realnym. Niestety zdarzały się i fragmenty, kiedy myślami uciekałam gdzieś indziej lub mieszały mi się dwa życia, niby głównego bohatera, Rafała. Wbrew opisowi wydawcy, pierwszoplanowe role grali: Marco i Anna. Ich wspólne życie oraz łączące ich uczucie nadawało pewnej trójwymiarowości. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że Rafał był bohaterem pełniącym rolę „pamięci przenośnej” wspomnień Marco.

W Déjà vu pojawia się wiele medycznych wyrazów, więc przy czytaniu warto zaopatrzyć się w słownik. Dlaczego? Ponieważ wyjaśnień w Déjà vu nie znajdziemy. A naprawdę by się przydały przy poszerzaniu swoich horyzontów.

Czy książkę szybko się czyta? Szybko, nie szybko, trzeba przede wszystkim wgryźć się w akcję i toczące się wątki. Z pewnością nie spodziewałam się tego, co otrzymałam czytając Déjà vu, dzięki czemu treść książki mogę uznać za zaskakującą. I co moim zdaniem jest ważne, to fakt, że treść nie każdemu przypadnie do gustu. Osobiście mnie nie zachwyciła, ale nie okazała się jakoś totalną pomyłką. Ma swoje plusy i minusy, prawie jak każda książka. Warto samemu się przekonać, jak to jest z Déjà vu.

~*~

[…] Powroty są tak samo trudne, jak wyjazdy. „A może jeszcze trudniejsze” – pomyślałem. [1]

Nikt nigdy całkiem nie odchodzi. [2]

Być obok to nie zawsze znaczy towarzyszyć. [3]

On jest jak anioł, który szuka swojego miejsca i w tych poszukiwaniach wybrał się na wycieczkę do piekła. [4]

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie wydawnictwu Novae Res



__
[1] KOSOWSKA J.: Déjà vu. Gdynia: Novae Res 2013, s. 10.
[2] Op. Cit., s. 46.
[3] Op. Cit.,  s. 116.
[4] Op. Cit.,  s. 117.

7 komentarzy:

  1. niemowlę przesypia swoje przyszłe życie, czyli że śni o nim? nie bardzo to zrozumiałam.
    ja deja vu miałam jakieś kilkanaście razy, dziwne uczucie.
    na książkę mam średnią ochotę, trochę ze względu na niezbyt entuzjastyczne recenzje, a trochę ze względu na autora - polskiego. średnio im ufam. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "przesypia" swoje życie :). Tak, bardzo dziwne uczucie, ale takie... Niezwykle w pewnym sensie. Co do polskich autorów - mogą Cię niejednokrotnie zaskoczyć. :) Pozdrawiam serdecznie!

      D. :)

      Usuń
  2. Słyszałam już parę razy o tej pozycji i recki zawszę były zachęcające, chyba się skusze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszalam o tej ksiażce i raczej mam ochotę na jej przeczytanie. No i muszę przyznać, ze większośc recenzji które czytalam bardziej zachwalala książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się książka niestety niezbyt podobała ;/ Strasznie się nudziłam podczas czytania. Choć trzeba przyznać, że Deja Vu to ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do książki mnie nie ciągnie nic poza ładną okładką... Sięgnąć raczej nie sięgnę, ale może komuś, któ lubi takie klimaty bardziej przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm... Nie powiem na 100%, że przeczytam, ale książka z pewnością ma coś w sobie :) Okładka rzeczywiście śliczna :D
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Snow-Falling-Effect