14 marca 2013

DESROCHERS Lisa - Demony. Pokusa

źródło: Matras
Lisa Desrochers
Demony. Pokusa
(Personal Demons)

tł. Ewa Penksyk-Kluczkowska

Wydawnictwo Dolnośląskie 2011
s. 367
978-83-245-9138-1

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,3 cm)
+ 52 książki

ocena: 7/10

~*~

Siedemnastoletnia Frannie pochodzi z wielodzietnej katolickiej rodziny, a jej rodzice są ludźmi bardzo zasadniczymi. Dziewczyna najlepiej dogaduje się z ukochanym dziadkiem, wdowcem i pasjonatem starych aut. Jest pewna, że ostatni rok w liceum będzie równie monotonny jak poprzednie, gdy do jej klasy trafia niezwykle atrakcyjny Luc Cain. Nikt nie podejrzewa, że przysłany z piekieł Luc jest demonem, który ma posiąść nie tylko duszę Frannie. Ale Niebiosa mają inne plany. Do walki z mocami piekielnymi staje równie pociągający anioł Gabe…

~*~
Walka dobra ze złem jest popularna w literaturze i sztuce. Zazwyczaj to dobro, to Niebo, które kojarzone jest z bielą, czystością i pięknem, a zło, czyli Piekło z czernią, czerwienią, brudem i brzydotą. Te dwie siły są odwiecznymi wrogami i walczą o nasze dusze. 

Lisa Desrochers nie pierwsza i pewnie nie ostatnia poruszyła ten wątek, jednak jakby dodała coś od siebie, a mianowicie dodała do tej mieszanki burzę hormonów.

Frannie, a właściwie Mary Francis jest jedną z pięciu córek państwa Cavanaugh. Pochodzi z rodziny religijnej i jest dość cichą osobą. Jednak pod tą powłoką kryje się ognisty temperament z wielkim sercem. Na pozór wiedzie dość spokojne życie, lecz jej duszę trapi bolesna tajemnica z przeszłości. Wszystko się zmienia, gdy siły ciemności zaczynają się dopominać o duszę Frannie. Zesłany na Ziemię Luc, demon, ma się do tego faktu przyczynić. Jednak boskie siły czuwają nad cenną duszą nastolatki i wysyłają swojego „człowieka”, anioła Gabe’a. Anioł i demon mają za zadanie oznaczyć dusze Frannie, jeden dla Niebios, a drugi dla Piekła. Pytanie tylko, który pierwszy…

Wszystko wydaje się dość schematyczne: dwóch pięknych walczy o duszę (i serce) dziewczyny, ale tym, co wyróżnia ten paranormal romance to fakt, że miłość Frannie ma moc większą, niż cała magia świata. By za dużo nie zdradzić, ten wątek podsumuję cytatem :)

Miłość to jedyna siła, która zmienia wroga w przyjaciela"
                                                                                          - Martin Luther King

Z początku byłam do tej książki dość wrogo nastawiona. Naczytałam się różnych opinii (większość z nich były mało pochlebne) na jej temat, lecz coś mnie do niej przyciągało. Więc postanowiłam na własnej skórze sprawdzić, o co chodzi z tymi Demonami. Pokusa.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wyżej wymieniony schemat, a konkretniej „zmierzchowy” (że tak go nazwę). Jedna dziewczyna, nastolatka: Frannie – Bella, dwóch przystojniaków, którzy „walczą” o jej względy: Luc – Edward i Gabe – Jackob. I tak naprawdę podobieństwa się na tym kończą. Mogę tylko zdradzić, że pod koniec książki „Przed świtem” s. Meyer, Bella przechodzi na stronę Edwarda. W Demony. Pokusa główna bohaterka „przeciąga” swojego wybranka na swoją stronę. A kogo, tego dowiecie się z książki (mam nadzieję, że rozbudziłam Waszą ciekawość :))

Jestem pod dużym wrażeniem, jeśli chodzi o fabułę. Podtrzymuje w napięciu i naprawdę bardzo zaskakuje. Język jest bardzo przyjemny i lekki, choć znalazłam jedną literówkę, która tak naprawdę zamiast mnie obruszyć (niby każdemu może się zdarzyć, ale wydawnictwa niestety powinny na takie wpadki być bardzo wyczulone. Przecież chcemy dążyć do perfekcji? ;)), to się przy tym śmiałam:

Drży, a po mnie przechodzą cisarki” [1]

Jest jeszcze coś, co mnie wprost doprowadza do szaleństwa. A mianowicie spolszczenia angielskich słów typu: „nindża”, „tiszert” i „dżudo”, no ja was proszę, redaktorzy i korektorzy! Tego nie da się czytać!

Demony. Pokusa jest dobrą lekturą na szaro-bure dni. Pozwala nam się oderwać od rzeczywistości i zapomnieć o przyziemnych obowiązkach. Trochę ubolewam, że autorka poszła na łatwiznę, jeśli chodzi o imiona „walczących” ze sobą postaci: Luca (Lucyfer) i Gabe’a (Gabriel). Wystarczy spojrzeć na imiona i wiadomo, kto jest tym złym, a kto tym dobrym. Pani Desrochers mogła trochę poszaleć. Ale to nie jest jak tak bardzo istotne.

Miałam (małe) opory przed przeczytaniem tej książki, jednak nie żałuję, że się na nią w końcu zdecydowałam. Bardzo przyjemnie spędziłam przy niej czas oraz rozbudziła moją ciekawość i na pewno sięgnę po kontynuację.

I na sam koniec. Wielka, czerwona kartka dla grafika za okładkę. Nie sugerujcie się wyglądem dziewczyny umieszczonej na szacie graficznej. Bohaterka, Frannie, jest drobną, niebieskooką blondyneczką. Tak naprawdę dziewczyna na obrazku, to jej przeciwieństwo. Chociaż ten błysk w oku i spojrzenie powalające. 

Zdecydowanie tak! Polecam!

I na zakończenie kilka (moim zdaniem) najlepszych tekstów:

Podnoszę z podłogi swoje żałosne jestestwo…” [2]

„W mojej klatce piersiowej jest jakiś głęboki, pulsujący węzeł. – serce? No bez jaj. Siarka nie pulsuje” [3]

[o Gabrielu]
„To musi być jego wina, choć nie wiem, jak to zrobił. Znajdę go, wyskubię mu wszystkie anielskie piórka i napełnię nimi poduszkę” [4]

„Ludzie robią różne rzeczy i uzasadniają swoje wybory różnorakimi, szlachetnymi wymówkami, ale koniec końców zawsze dbają o swoje interesy” [5]

I co do ostatniego cytatu, niestety, z tym muszę się zgodzić.

___
[1] DESROCHERS L.: Demony. Pokusa. Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie, s. 50.
[2] Op. Cit., s. 73.
[3] Op. Cit., s. 158.
[4] Ibid.
[5] Op. Cit., s. 232.

8 komentarzy:

  1. kiedyś miałam ochotę na tę książkę, ale jakoś mi ta ochota przeszła. mam wrażenie, że to już było.. i to wiele razy.

    gratuluję nowej współpracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam na oku od jakiegoś czasu, ale nie mogę się przełamać żeby ją kupić. Może kiedyś się skuszę :)
    Gratuluję nawiązanej współpracy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jak dla mnie moze byc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Demon. Pokusa" ale jak dla mnie ta książka jest naprawdę... śmieszna. Nie lubię jej ze względu na jeden wielki schemat. Recenzja bardzo dobra :D Świetnie piszesz, D. ^^

    A współprac gratuluję! Świetna sprawa :D Życzę samych świetnych lektur od wydawnictw :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze? odrzuca mnie już sama okładka, o opisie nie wspominając. Chyba stanowczo książka nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety kompletnie nie ciągnie mnie do tej książki, nie moje klimaty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może w okładce chodzi o to, żeby nie ulegać pozorom, bo tak jak mówiłaś, główna bohaterka miała ognisty temperament, a na niegrzeczną nie wyglądała?

    Hmm, z tymi imionami to rzeczywiście klapa - wszystko podane na talerzu.

    Tak więc...nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam, paranormal romance nigdy dość. :D

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo się liczy. Dziękuję :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...